Bundesliga. Andrzej Juskowiak: Robert Lewandowski potrzebuje nowych skrzydeł

- Jak klub ma takiego strzelca, to powinien się starać, żeby on zdobywał bramki. Z drugiej strony może Robert trochę za bardzo liczy na idealnie dogranie, na to, że tylko dostawi nogę - mówi Andrzej Juskowiak, były reprezentant Polski i piłkarz klubów Bundesligi, w której zdobył 56 bramek. Robert Lewandowski nie strzelił gola w trzech ostatnich meczach Bayernu.

Łukasz Jachimiak: Trzy mecze bez gola, tylko jedno trafienie w pięciu ostatnich występach – pewnie jest jeszcze o wiele za wcześnie, by mówić o kryzysie Roberta Lewandowskiego, ale domyślam się, że zastanawia się Pan, dlaczego napastnik Bayernu się zaciął.

Andrzej Juskowiak: Trzeba chwilę poczekać aż ułoży się gra ataku Bayernu. Nowy-stary trener świetnie zna Bayern, ale kiedy pracował z nim ostatnio, to jednak miał w większości inną kadrę. Lepszą. Teraz trzeba poczekać do zimowego okienka transferowego, żeby ją trochę wzmocnić.

Spodziewa się Pan wielkich transferów Bayernu i to już zimą?

- Bardzo ciekawe będzie dla mnie jak Bayern zareaguje na to, co się ostatnio wydarzyło, czy wreszcie ruszy do ofensywy na rynku transferowym. Do pilnego wzmocnienia są boki, na nich jest największy problem. Przez wiele lat można było liczyć na Arjena Robbena i Francka Ribery’ego, ale ta dwójka w końcu się zestarzała. Niby dobrze się teraz pokazuje Kingsley Coman, ale jakiś czas temu dobre wejście do zespołu miał Douglas Costa. Początki miał tak dobre, że wielu widziało w nim przyszłość Bayernu.

A już go w Bayernie nie ma.

- Jego przykład pokazuje, że poziom, który w swoich najlepszych czasach gwarantowali Ribery i Robben dla wielu jest niedościgniony. Przychodzą nowi, są do tej dwójki porównywani i tych porównań nie wytrzymują. Jest ok, ale tylko przez jakiś czas. W Bayernie są bardzo wysokie oczekiwania, on w każdym meczu prowadzi grę i musi mieć zawodników, którzy potrafią to robić. Teraz brakuje takich szczególnie na skrzydłach. Kiedy Jupp Heynckes zdobywał z nim potrójną koronę, to właśnie na bokach zespół był najmocniejszy, stamtąd brała się jego największa siła. Teraz trener mówi też o konieczności sprowadzenia drugiego napastnika. Ma rację, Robertowi przyda się konkurencja. On już nie jest najmłodszym zawodnikiem, są mecze, w których mógłby usiąść na ławce i pograć 20-30, a nie 90 minut. Dzięki temu byłby pewnie lepiej przygotowany do najważniejszych i najtrudniejszych spotkań. W takim klubie powinna być rywalizacja na tak ważnej pozycji. W innych wielkich klubach strzelanie bramek bardziej rozkłada się na kilku zawodników niż w Bayernie. Mistrzowie Niemiec mają Roberta, a reszta jest bardzo daleko za nim. Drugim strzelcem jest Robben, pomocnik, a nie drugi napastnik.

Największy problem jest wtedy, kiedy Lewandowski nie może grać. Jak w poprzednim sezonie, gdy zabrakło go w kluczowym momencie, czyli w pierwszym meczu z Realem Madryt w półfinale Ligi Mistrzów.

- Był w świetnej formie do kontuzji barku, której nabawił się w meczu z Borussią. Z Realem w pierwszym meczu nie zagrał, w drugim było widać, że jest niedoleczony i gra na siłę. Trzeba czekać na najbliższe okienko transferowe, bo klub jest bardzo dobrze zarządzany, jego finanse wyglądają bardzo dobrze, więc musi wreszcie sprowadzić ludzi, którzy pomogą mu nawiązać walkę z największymi rywalami w Europie.

Środowym meczem z Lipskiem w Pucharze Niemiec, wygranym dopiero po serii rzutów karnych, Bayern zaczął serię trudnych dla siebie spotkań. W sobotę znów zmierzy się z Lipskiem w lidze, a później zagra na wyjazdach z Celtikiem i Borussią. Zaraz po przyjściu Heynckesa wydawało się, że zespół błyskawicznie odzyskał typową dla siebie siłę, ale w spotkaniach z Hamburgiem i Lipskiem widzieliśmy, jak bardzo się męczył. Co najmniej tak jak Lewandowski.

- Byłem ostatnio w Niemczech, widziałem i czytałem komentarze po meczu z Hamburgiem [Bayern przez ponad pół meczu grał w liczebnej przewadze, a z trudem wygrał tylko 1:0]. Faktycznie zauważono, że pierwsze rysy, które się pojawiły na drużynie Heynckesa są od razu rysami poważnymi, że jego wejście do zespołu wcale tak od razu tego zespołu nie uzdrowiło. Podnosi się kwestie potrzeby wprowadzenia korekt w taktyce i sprowadzenia nowych zawodników. Zobaczymy, jak Heynckes z tym sobie poradzi. Poprzednio odchodził w optymalnym momencie, wygrał wszystko, więc teraz wielu oczekuje po nim podobnych wyników. Tylko że ten Bayern nie gra z taką lekkością, z taką łatwością zdobywania terenu, jak tamten. Teraz Bayern musi się mocno napracować, żeby stworzyć sytuację, strzelić na bramkę. W jego grze nie ma takich 10-15 minut absolutnej dominacji, które pokazywał wtedy w każdym meczu. Za poprzedniej kadencji Heynckesa drużyna potrafiła zamknąć rywala na jego połowie i grać w ten sposób tak długo, aż strzeli gola. Teraz nie ma takiej jakości i takiej determinacji. Myślę, że jakimś problemem jest charakter zawodników. Bayern zawsze szukał takich piłkarzy, którzy chcą za wszelką cenę wygrywać. Każdy mecz, bez różnicy czy grają z Realem Madryt, czy z kimś z końca tabeli Bundesligi. Trzeba znów poszukać takich piłkarzy, którzy będą podchodzić z żądzą zwycięstwa do każdego rywala. Nie powinno być tak, że niektórych trzeba specjalnie motywować. w ostatnich latach Bayern wyglądał na taki zespół, któremu niewiele brakuje do wygrania Ligi Mistrzów, a teraz nie da się tak powiedzieć, on w tym sezonie wygląda zdecydowanie gorzej. Brakuje mi tam graczy, którzy swoją determinacją dodadzą czegoś zespołowi i przeważą w trudnych momentach. Bayern powinien dominować, a tego nie robi.

Może nie wolicjonalnie, tylko jednak piłkarsko jest za słaby, żeby to robić?

- Oczywiście trzeba się nad tym zastanawiać. Ale myślę, że niektórzy są przyzwyczajeni, że Bayern wygrywa łatwo, szybko i przyjemnie, że mistrzostwo zapewnia sobie bardzo szybko. Takie przyzwyczajenie rozleniwia.

Co z Lewandowskim? Spodziewa się Pan, że od drugiego meczu z Lipskiem znów zacznie strzelać?

- Jak klub ma takiego strzelca, to powinien się starać, żeby on zdobywał bramki, trzeba próbować mu pomóc. Z drugiej strony może jest tak, że Robert trochę za bardzo liczy na idealnie dogranie, na to, że tylko dostawi nogę. Może powinien szukać innych rozwiązań. Ale to rola trenera, żeby ustalić taką taktykę, dzięki której wykorzysta umiejętności swoich zawodników. Trzeba liczyć na to, że doświadczony Heynckes pomoże Lewandowskiemu, że w miarę szybko poprawi grę całego zespołu w ofensywie. I że wkrótce sprowadzi Robertowi konkurenta, bo to na pewno by mu pomogło.

Lewandowski powinien grać jak od jakiegoś czasu w reprezentacji, gdzie bardziej bierze na siebie ciężar konstruowania ataku, gdzie pomaga go napędzić, rozegrać i dopiero wykańcza? Tylko czy w Bayernie jest potrzeba, żeby tak grał?

- Swoje gole i tak strzela.

Tak, w 15 meczach zdobył 13 bramek, to świetna średnia, ale zauważmy, że pięć goli strzelił z rzutów karnych, więc z gry jego skuteczność zachwycająca nie jest.

- Tak, już od jakiegoś czas on dużo bramek zdobywa z karnych. Ale to nie problem, karne też trzeba umieć strzelić. A czy w kadrze gra mu się ostatnio łatwiej, lepiej? W meczu z Czarnogórą widziałem u niego sporo frustracji. Po tym jak strzelił gola, aż kopnął ze złością w kostkę z logiem PZPN-u. Do tego momentu mecz nie wyglądał w jego wykonaniu najlepiej, Czarnogórcy dosyć skutecznie mu przeszkadzali. Oczywiście biegał dużo, walczył bardzo mocno, był wszędzie. Ale w Bayernie, gdzie jest jedynym napastnikiem, najczęściej powinien być w polu karnym, tam na pewno taktyka jest tak ustalona, żeby był w „szesnastce”. I jest problem, kiedy będąc w niej nie dostaje piłki. Wiadomo, że napastnik się denerwuje, kiedy nie ma kontaktu z piłką. A jak go nie ma przez 10 minut, to później trudno o pewność wykorzystania sytuacji, gdy taka się pojawi.

Z Czarnogórą Lewandowski faktycznie długo nie miał okazji do zdobycia gola, ale za to ze dwa razy świetnie dogrywał kolegom i gdyby oni tych podań nie zmarnowali, miałby piękne asysty. W Bayernie w takiej roli go nie zobaczymy?

- My w reprezentacji nie mamy tylu kreatywnych, ofensywnych zawodników, ilu ma Bayern. Tam gra wygląda inaczej, tam Robert nie będzie brał na siebie ciężaru rozegrania. Ale to, że są gracze kreatywni, nie znaczy, że Lewandowski ma idealną sytuację, że oni tylko na niego pracują. Nie, jak już któryś z jego kolegów jest blisko bramki, to też chce zdobyć gola i często strzela sam, zamiast podać.

Zwłaszcza jeśli nazywa się Robben.

- Robben, ale też choćby i Joshua Kimmich. On też lubi strzelić, nawet kiedy ma obok Roberta będącego na lepszej pozycji. Niestety, w takich klubach każdy chce mieć statystyki. Zwłaszcza jak już jest dobry wynik, to piłkarze grają pod siebie, po prostu egoistycznie.

Więcej o: