Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nie żyje legenda Barcelony i Sportingu Gijon. Enrique Castro González 'Quini' zmarł w wieku 68 lat. W 1981 roku został porwany przed najważniejszym meczem sezonu

Hiszpańskie media poinformowały o tym, że w wieku 68 lat zmarł Enrico Castro Gonzalez, były piłkarz FC Barcelony i reprezentacji Hiszpanii, kibicom znany jako Quini. W 1981 roku został porwany, a Katalończycy m.in. przez to stracili szanse tytuł mistrzowski.
Quini Quini Twitter/AndresIniesta

"Jeden z najlepszych ludzi w świecie piłki nożnej"

"Quini, jeden z najlepszych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałem w świecie piłki nożnej. Spoczywaj w pokoju Czarodzieju" - napisał Gerard Pique, obrońca Barcelony, który w ten sposób pożegnał legendę aktualnych wicemistrzów Hiszpanii.

"Będziemy tęsknić Czarodzieju. Kondolencje dla rodziny i przyjaciół" - dodał od siebie Andres Iniesta, pomocnik występujący w katalońskim zespole.

Quini Quini Wikimedia Commons

Legenda Sportingu Gijon

Quini swoją karierę piłkarską rozpoczął w wieku 19 lat. W klubie El Sabio. Tam kompletnie mu się jednak nie wiodło, dlatego zdecydował się na przenosiny do CD Ensidesa. W drużynie z Aviles przebywał rok, podczas którego również nie grał zbyt wiele.

Dopiero po przejściu do Sportingu Gijon zaczął grać regularnie. W pierwszoligowym wówczas klubie Enrique szybko stał się wiodącą postacią i jednym z najważniejszych zawodników. W kolejnych sezonach budował swoją pozycję i stał się legendą zespołu z El Molinon. Przez 12 lat rozegrał w jego barwach 380 spotkań, w których zdobył 215 bramek.

Porwanie rok po transferze do Barcelony

Dobrymi występami w Sportingu Quini zapracował na transfer do Barcelony, do której trafił w 1980 roku. Już rok później, w marcu 1981 roku, stał się "bohaterem" historii, która na wiele lat pozostała w pamięci kibiców. 

Po wygranym 6:0 meczu z Herculesem Alicante, Barcelona znajdowała się na drugim miejscu w tabeli i czekało ją hitowe spotkanie z Atletico, które miało przesądzić o mistrzostwie Hiszpanii.

Quni w meczu z zespołem z Madrytu jednak nie wystąpił. Po starciu z Herculesem miał udać się na lotnisko El Prat, aby stamtąd odebrać żonę i córkę, wracające z Asturii. Do celu jednak nie dotarł ponieważ przy samochodzie zaparkowanym pod stadionem czekał na niego mężczyzna, który przystawił mu do skroni pistolet. Następnego dnia w mediach ukazała się informacja, że gwiazdor Barcelony został porwany.

100 milionów okupu

Po kilku dniach do domu piłkarza zadzwonili porywacze, którzy za jego uwolnienie zażądali kwoty 100 milionów peset (w 1999 roku w Hiszpanii pesety zastąpiono euro; przeliczając 100 mln na polskie złote, zgodnie z ich ostatnim kursem, otrzymalibyśmy około 2,5 mln zł).

Początkowo, nieznany jeszcze porywacz, nie chciał się narażać na aresztowanie, i kilka razy nie stawił się w umówionym miejscu po odbiór pieniędzy. Ostatecznie poprosił o przelanie okupu na konto szwajcarskiego banku Credit Suisse.

20 marca, a więc niecałe trzy tygodnie po porwaniu, rodzina Quniego przelała na konto pięć milionów peset. Kwota, pomimo tego, iż była o wiele mniejsza niż żądano, skusiła porywacza, który osobiście stawił się w Genewie, aby wypłacić pieniądze, konkretnie jeden milion. Wciąż nie był bowiem świadomy, że nie otrzymał żądanego okupu w całości. Pracownicy szwajcarskiego banku natychmiast poinformowali o tym miejscową policję, a ta przekazała dane przestępcy hiszpańskim funkcjonariuszom.

Porwało go dwóch mechaników i elektryk

Po opuszczeniu banku porywacz natychmiast został zatrzymany przez i niemal od razu przyznał się do winy. Przestępcą okazał się Manuel Diaz Esteban,  28-letni mechanik, któremu pomagali Fernando Martin Pellejero (z zawodu elektryk) oraz Jose Eduardo Sandino Tejela (mechanik).

Bez Quniego Barcelona "przegrała ligę"

Quini wkrótce po aresztowaniu porywaczy został uwolniony, ale w meczu z Atletico nie wystąpił. Barcelona przegrała 0:1 i straciła szanse na mistrzostwo Hiszpanii. Władze klubu próbowały przełożyć mecz, ale nie zgodzili się na to szefowie federacji.

"Z ich winy przegraliśmy ligę" - mówili wówczas przedstawiciele Katalończyków.

Italian goalkeeper Dino Zoff, on ground, saves a shot on goal by Spanish forward Quini during the Spain v Italy match in the European Soccer Championships at San Siro Italian goalkeeper Dino Zoff, on ground, saves a shot on goal by Spanish forward Quini during the Spain v Italy match in the European Soccer Championships at San Siro AP

W latach 1980-1984 Enrique Castro González rozegrał w barwach Barcelony 100 spotkań, w których zdobył 54 bramki. Na koniec kariery wrócił jeszcze do Sportingu Gijon i do poprzednich 380 występów dołożył kolejne 61. Zagrał również w 35 meczach reprezentacji Hiszpanii, dla której strzelił osiem goli. W 1987 roku zakończył karierę.

Spotkanie Quiniego z Leo Messim:

Komentarze (3)
Nie żyje legenda Barcelony i Sportingu Gijon. Enrique Castro González 'Quini' zmarł w wieku 68 lat. W 1981 roku został porwany przed najważniejszym meczem sezonu
Zaloguj się
  • szcz9

    Oceniono 2 razy 2

    Quini ma też wielkie zasługi dla... polskiego futbolu. Grając w olimpijskiej reprezentacji Hiszpanii w eliminacjach do IO 1972 w ostatnim meczu z Bułgarią strzelił 3 gole i spotkanie zakończyło się remisem 3:3. Gdyby Bułgarzy wygrali to oni pojechaliby na igrzyska, a tak z grupy wyszła Polska - zagrała w Monachium, zdobyła złoty medal i tak zaczęła się historia wielkiej kadry Górskiego.

  • umate

    0

    i takie komentarze czytam z największą przyjemnością. Oby jak najwięcej. Gratuluję wiedzy!

  • Oceniono 1 raz -1

    A jakie to ma dzisiaj znaczenie? Teraz w piłce poza kasą nic więcej się nie liczy czego dowodem jest nowa formuła Ligi Mistrzów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX