Śmiało można nazwać Luisa Enrique jako jednego z bohaterów PSG i jednego z ojców historycznego sukcesu francuskiego giganta. Poukładał zespół w odpowiedni sposób. Nie potrzebował gwiazd z najwyższej półki. Miał młodych, głodnych, ambitnych piłkarzy, którzy doskonale realizowali jego założenia taktyczne. Po meczu pojawiał się temat przeszłości Hiszpana, m.in. tej piłkarskiej.
Po celebracji z piłkarzami i kibicami na Allianz Arenie w Monachium Luis Enrique spotkał się z Chabibem Nurmagomiedowem, byłego mistrza federacji UFC, który nigdy nie odniósł porażki. Rosjanin jest sympatykiem PSG. Po meczu postanowił jednak zażartować z Enrique, próbując wymusić na nim, by krzyknął do kamery "Hala Madrid!" (tłum. chwała Madrytowi), popularny slogan wśród kibiców Realu Madryt. Wojownik MMA także sympatyzuje z "Królewskimi".
- Zróbmy to! Jeden, dwa, trzy. Hala Madrid! - zawołał Nurmagomiedow do kamery TNT Sports. Ale Enrique nie dał się nabrać na ten żart. Natychmiast zareagował. - Nie! - krzyknął trener PSG, po czym zaczął się śmiać.
Obaj rozeszli się w pozytywnej atmosferze, Enrique ma dystans do tego typu zaczepek. - Gratulacje, niesamowity mecz - powiedział Nurmagomiedow, żegnając się z Hiszpanem.
Zobacz też: To on wygra Złotą Piłkę. "Bez cienia wątpliwości"
Luis Enrique był piłkarzem Realu Madryt w latach 1991-1996. Potem przez osiem lat grał dla FC Barcelony. Ale dziś wykazuje większe przywiązanie do "Blaugrany", z którą wywalczył jako trener tryplet w 2015 r. W ogóle nie utożsamia się z "Los Blancos". Lata temu w jednym z wywiadów wspominał, że nie ma dobrych wspomnień ze stolicy Hiszpanii, czuł się niedoceniany jako piłkarz.
Dla Luisa Enrique tryplet zdobyty z PSG w tym sezonie jest jego drugim w karierze. Podobnej sztuki dokonał W 2015 r. z Barceloną. Ale będzie miał okazję powalczyć o jeszcze jedno trofeum - Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA. Paryżanie zadebiutują w turnieju światowej federacji. KMŚ pierwszy raz odbędą się w nowym formacie, powiększonym do 32 zespołów.