Oswajanie miasta z rowerami - jak to zrobić?

To, że rowerzyści funkcjonują w przestrzeni miejskiej Warszawy, to fakt. Niektórzy jednak bicykle i ich właścicieli traktują jak dzikie zwierzęta. Popatrzą na nich, popatrzą po sobie ze zrozumieniem, wymienią zdanie: "dziwni ci na rowerach", po czym zaspokoiwszy głód miejskiej egzotyki z bezpiecznej odległości, wrócą do codziennych zajęć. I tyle. No i jak tu ich oswoić z myślą, że cykliści, to normalni ludzie, a metalowa rama, dwa koła łańcuch i korba, nikogo nie czyni uciekinierem z parku Praskiego?

Najpierw obejrzyjcie:

Sposobów na oswajanie rowerów w mieście jest wiele. Każdego ostatniego piątku miesiąca, na placu Zamkowym zbierają się rowerzyści z Warszawy i okolic, coby wszem i wobec głośnym przejazdem Masy Krytycznej, pełnym dzwonków, gwizdków i od niedawna wuwuwzeli, ogłosić, że "ci dziwni na rowerach" potrafią się dobrze bawić. To raz.

Innym, mniej świątecznym, nie mniej ważnym jest kurtuazja na ulicy. Przepuścić pieszych na pasach, podziękować, gdy kierowca zostawi "margines" przy krawężniku i wszystkich bez wyjątku zaszczycić skurczem mięśni twarzy, przez wielu zwanych po prostu uśmiechem. To przekona "zwykłych" o niezwykle dobrym wychowaniu rowerzystów.

Można też jak uczestnicy tegorocznego Bike Punk Festu odzyskiwać przestrzeń miejską i w godzinach szczytu, na rondzie de Gaullle'a, w cieniu palmy urządzić piknik. Ot ci na rowerach kreatywni. A bycie kreatywnym, wszyscy którzy starali się lub starają dalej o pracę wiedzą, że jest w cenie.

Stosunkowo świeżym  sposobem są Flash Moby - jak ten z filmu na początku tekstu. Podoba się?

A może by tak w Warszawie?

Paweł

Więcej o: