Kolej zwalcza cyklistów. Poseł na rowerze chce walczyć z koleją

Ten przepis jest absurdalny - nie ma wątpliwości poseł Dariusz Piontkowski, mówiąc o rozporządzeniu ministra transportu, które zabrania przemieszczania rowerów po terenach należących do kolei. Parlamentarzysta napisał w tej sprawie interpelację.

- Niedawno Straż Ochrony Kolei ukarała we Wrocławiu rowerzystów, którzy przeprowadzali, podkreślam - przeprowadzali, swoje pojazdy przejściem podziemnym pod torami. Powołała się przy tym na rozporządzenie z 2004 roku - mówił w środę, podczas zorganizowanej przed białostockim dworcem PKP konferencji prasowej, parlamentarzysta PiS. Na spotkanie z dziennikarzami były marszałek województwa przyjechał oczywiście rowerem.

Rzeczywiście, w paragrafie 2, ustęp ósmy rozporządzenia z 23 listopada 2004 roku, ówczesny minister infrastruktury wyraźnie zakazał: "wprowadzania na perony, do holów, poczekalni, tunelów i przejść między peronami oraz w pobliżu torów nieprzeznaczonych do przewozu rowerów, motorowerów, motocykli lub innych pojazdów, z wyjątkiem wózków inwalidzkich i dziecięcych".

- Rząd już kilkukrotnie zapowiadał, że ten nieprzystający do realiów przepis zostanie zniesiony. Zdarzenia z Wrocławia pokazują, że tak się wciąż nie stało. Dlatego zapytałem w interpelacji ministra transportu, jak zamierza rozwiązać ten problem - mówił poseł.

Podkreślał, że o ile rozumie zakaz jazdy na rowerze na terenach kolejowych, o tyle ten przepis jest "z kosmosu".

- Tym bardziej obecnie, kiedy tyle się mówi o promocji komunikacji rowerowej, jako sensownej alternatywie dla samochodów. Odczytując to rozporządzenie literalnie, prawo łamie również np. osoba, która przeprowadza w Białymstoku rower między dworcami PKP a PKS - dodawał Dariusz Piontkowski.

Tylko podczas trwania jego konferencji, w najbliższych okolicach dworca, na terenach jednoznacznie kolejowych i mieszczących się w definicji z rozporządzenia, przemieściło się kilkunastu rowerzystów.

- Nikt ich nie ukarał, ale to wyłącznie kwestia dobrej woli Straży Ochrony Kolei - podsumowywał poseł, mając nadzieję że jego interpelacja chociaż trochę pomoże w usunięciu tego niepotrzebnego przepisu.

Artykuł pochodzi z białostockiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: