Lewandowski najlepszy w historii gry w kadrze. Sousa obudził potwora i... za to zapłacił

Kacper Sosnowski
Paulo Sousa dostał od zatrudniającego go Zbigniewa Bońka kilka zadań. Wybrać pierwszego bramkarza, poprawić grę do przodu dodać kadrze stylu i wykorzystać potencjał Roberta Lewandowskiego. Choć na styl dalej można narzekać, a polska obrona dawno nie była tak niepewna, to w zdobytych golach i udziale w nich kapitana, Sousa przegonił nawet Adama Nawałkę.

"Po pierwszym treningu, może nawet próbował mnie ustawiać. Chciał sprawdzić, czy mam pojęcie o piłce, czy nie, a wszyscy patrzyli" – opisywał to Jerzy Brzęczek w swojej książce "W grze". Jak się potem okazało, jego relacje z Robertem Lewandowskim były chłodne do końca ich współpracy w kadrze. Współpracy, która trwała dwa lata, a w tym czasie kadra zagrała 24 mecze. Było po nich kilka wzajemnie wbijanych szpilek, choćby wtedy, gdy Lewandowski powiedział po domowym meczu z Austrią (0:0), że kadra męczyła się sama ze sobą, czy gdy milczał przez 8 sekund po starciu z Włochami (0:2) pytany o plan i taktykę na to spotkanie.

Zobacz wideo "Kontratak siedzi w naszych głowach, ustawienie Sousy nie przyniesie wyników"

Potem opisywał zresztą, że trzeba lepiej wykorzystywać treningi i przygotowywać się do meczów, tak  jakby na tych polach czegoś brakowało. Brzęczek pytany na konferencji o milczenie kapitana, odparł, że napastnik mógł nie znać taktyki, bo zabrakło go na dwóch treningach. Z innych publicznych wypowiedzi Brzęczka płynął przekaz, że choć Lewandowski jest świetnym zawodnikiem, to w kadrze gra 11 piłkarzy, że najważniejsza jest drużyna. Chociaż ta punktowała, osiągnęła swój cel i awansowała na ME 2022, to swymi meczami nie porywała. Ci, którzy w głowach mieli husarię Adama Nawałki (niemal 100 goli w 50 meczach) u Brzęczka przeżywali ofensywną mizerię. Zbigniew Boniek swą decyzją o zmianie selekcjonera chciał tę mizerię przerwać i aktywizować jednego z najlepszych piłkarzy w historii polskiej piłki, który za Brzęczka przygasł. Sousa snajperowi Bayernu w kadrze znów nadał blasku.

Ofensywna wajcha, czyli worek strzelonych i straconych goli

Swą pracę w kadrze zaczął zresztą od wizyty w Monachium i spotkaniu z kapitanem. Potem na jego kontach społecznościowych pojawił się niemal panegiryk Lewego, po tym jak napastnik zdobył klubowe mistrzostwo świata.

"Jesteś jedynym w swoim rodzaju, unikalnym zawodnikiem. Reprezentujesz dumę swojego narodu i jesteś inspiracją dla milionów ludzi. (...) Razem będziemy silniejsi. Razem zajdziemy dalej. Razem zawsze będziemy zespołem! Zróbmy to!" - napisał Sousa.

Robert Lewandowski i Paulo Sousa podczas meczu Polska - Szwecja na Euro 2021. St. Petersburg, Rosja, 23 czerwca 2021Paulo Sousa punktuje problemy reprezentacji Polski. "Tutaj jest tylko Robert"

Po tych słowach można było być pewnym, że Sousa będzie opierał kadrę na Lewandowskim, tak rozkładał akcenty, by z gwiazdy Bayernu wycisnąć co się da. Wsparł go mentalnie, a w całej kadrze włączył ofensywny tryb. Choć ten nie działa jeszcze perfekcyjnie, to jednak jego efekty są widoczne. Po swoich dziesięciu pierwszych meczach Sousa jest trenerem, który w ostatniej dekadzie może cieszyć się z największej liczby strzelonych goli. Biało-czerwoni pod jego wodzą zdobyli 22 bramki. To trzy gole więcej niż na tym etapie miała rozstrzelana kadra Nawałki, sześć goli więcej niż ekipa Waldemara Fornalika i niemal dwa razy tyle, co drużyny Franciszka Smudy i Jerzego Brzęczka. Nie jest to tylko rezultat tego, że kadra Sousy grała z dwoma słabszymi rywalami, bo w pierwszych 10 meczach takiego rywala do postrzelania miał niemal każdy trener. Choć nie każdy wychodził z tych starć z workiem bramek. Smuda grał przecież z Tajlandią czy Singapurem, Fornalik z Estonią czy Mołdawią, Nawałka z Litwą i Gibraltarem. Najtrudniejszą sytuację miał Brzęczek, którego najniżej notowani rywale to Łotwa i Izrael, a poprzedni selekcjoner przygodę z kadrą zaczynał od trudnych meczów Ligi Narodów z Włochami i Portugalią. W tabeli pierwszych 10 meczów selekcjonerów w oczy rzuca się też dorobek punktowy, który dla Sousy jest jednak najgorszy.

Selekcjonerzy po dziesięciu meczachSelekcjonerzy po dziesięciu meczach KS/MK

Portugalczyk zdobył w nich tylko 13 punktów i najrzadziej cieszył się z wygranych. Bilans Brzęczka przy wymagających rywalach, z jakimi się mierzył (15 punktów) daje mu pozycje tuż za najskuteczniejszym w zestawieniu Nawałką.

W tabeli warto też zwrócić uwagę, że choć ekipa Sousy strzelała gole w każdych ze swych dziesięciu pierwszych meczów (czym nie może się pochwalić żaden z powyższych selekcjonerów), to też żaden selekcjoner nie tracił tylu bramek co Portugalczyk. Ekipa Sousy po dziesięciu meczach traci dwa razy więcej goli niż reprezentacja Nawałki czy Brzęczka. Być może ofensywnie przełożona dźwignia Portugalczyka ma swoje konsekwencje w obronie.

Najlepszy Lewandowski w historii kadry

Choć za nami tylko 10 spotkań pod wodzą Sousy, to jednak w liczbach już mocno widać jak w kadrze odżył Lewandowski. Snajper Bayernu Monachium u żadnego z poprzednich selekcjonerów tak często nie wpisywał się na listę strzelców. Dość powiedzieć, że dziewięć goli Lewandowskiego przez pół roku w kadrze Sousy, to więcej niż nasz napastnik zanotował w całej dwuletniej przygodzie z Brzęczkiem. Wtedy dla kadry zdobył tylko 22 procent ze strzelanych przez nas goli. Te 9 z 22 bramek kadry Sousy, czyni "Lewego" strzelcem nieco ponad 40 proc. goli biało-czerwonych. Takich statystyk snajper nie miał nawet za swych najlepszych lat w erze Nawałki (37/99 goli kadry). Lewandowski obecnie jest na liście strzelców też niemal dwa razy częściej niż za Smudy i cztery razy częściej niż u Fornalika. Do naszego zestawienia nie wliczamy meczów napastnika za czasów Leo Beenhakkera, bo u Holendra Lewandowski debiutował, grał głównie końcówki meczów, nie był wówczas podstawowym zawodnikiem kadry.

Procent goli Lewandowskiego w kadrze u różnych selekcjonerówProcent goli Lewandowskiego w kadrze u różnych selekcjonerów graf. KS/MK



Oczywiście na wynik bramkostrzelności Polaka, zapewne wpływ ma też to, że z każdym rokiem Lewandowski jest piłkarzem bardziej kompletnym, wielowymiarowym, świadomym, doświadczonym, ale w kadrowej odmianie trudno nie zauważyć zmiany selekcjonera. Lewandowski z jesieni 2020 roku i tegorocznego lata to ten sam piłkarz. Tak samo głodny goli i skuteczny w Bayernie. Zarazem podenerwowany z powodu braku goli w kadrze i strzelający je jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki u Sousy, nawet na smutnym dla nas Euro, nawet z takimi rywalami jak Hiszpania czy Szwecja, a do tego czarujący swą techniką i ciągiem na bramkę jak w meczu z Albanią.

Lewandowski w wersji Sousy to dobra prognoza na gole przed starciem z Anglikami (środa wieczorem o 20.45). Warto jednak by nasze ofensywne argumenty były demonstrowane wraz, a nie kosztem tego, co dzieje się w drugiej linii czy defensywie.

Więcej o: