To będzie gigantyczna kompromitacja FIFA. Największy kraj świata mówi "nie"
Mimo że latem Liverpool wydał fortunę na transfery, obecny sezon jest dla jego kibiców wielkim rozczarowaniem. Drużyna z Anfield Road straciła już szanse na jakiekolwiek trofeum i już na pewno za kilka tygodni przejdzie kolejną rewolucję. Pytanie, czy obejmie ona trenera, a my będziemy świadkami wielkiego powrotu do klubu.
Na początku sezonu Kamil Kosowski, ekspert Canal+ Sport, pokusił się o stwierdzenie, że Cracovia ma największe szanse na mistrzostwo Polski. Minęło kilka miesięcy, a krakowska drużyna nie jest pewna utrzymania i można mieć wrażenie, że w klubie zgadza się bardzo niewiele. A to źle wróży na przyszłość.
A jednak jest ktoś, kto powiedział Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej "nie"! W tym jednym kraju FIFA, ze swoją polityką maksymalizacji zysków z mistrzostw świata, poniosła prestiżową porażkę. I ci, którzy oparli się jej wygórowanym żądaniom, to nie ostatnia wioska Gallów, która przeciwstawiła się rzymskiemu imperium w komiksach o Asteriksie, a największy kraj świata.
Niels Frederiksen zmierza z Lechem po drugie mistrzostwo z rzędu. Może zostać pierwszym od przeszło 40 lat trenerem tego klubu, który obroni tytuł. Jego kontrakt wciąż nie został jednak przedłużony i właściwie nie wiadomo, czy to źle.
W ten weekend w Guadalajarze byli wybitni piłkarze - Hiszpan Carles Puyol i Brazylijczyk Kaka - wystąpią na konferencji poświęconej "obronie męskości". Protest 140 organizacji feministycznych w Meksyku sprawił, że lokalne władze wycofały się z finansowania imprezy.
Sezon Ekstraklasy wychodzi powoli z ostatniego wirażu i przed nim już finałowa prosta. Do końca pozostało niecałe sześć kolejek, a że tabela wygląda, jak wygląda, zarówno walka o mistrzostwo, jak i o utrzymanie, zapowiadają się niesamowicie. Szczególnie ta druga, bo - koniec końców - jeśli nie wywalczysz tytułu, możesz w następnym sezonie spróbować znowu. Jeżeli natomiast się nie utrzymasz, czeka cię co najmniej rok w niższej klasie rozgrywkowej. A wrócić do Ekstraklasy nie jest łatwo
Dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile potwierdził, że skoki narciarskie mogą dotknąć zmiany planowane przed kolejnymi zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Międzynarodowy Komitet Olimpijski chce wyrzucenia z programu części konkurencji. Jedną z opcji jest rezygnacja - już za cztery lata we Francji - z konkursu duetów.
- Ostatnio w Portugalii wszyscy patrzą na Polskę. Mogę zapewnić, że jest trzech-czterech zawodników z Ekstraklasy, którzy są obecnie obserwowani przez najlepsze portugalskie kluby - mówi Sport.pl Joao Henriques, były trener Radomiaka.
Zaledwie kilka tygodni po rozstaniu z Igą Świątek, Wim Fissette dopisał do swojego CV kolejny wielki sukces. Choć mało kto dawał Belgijkom szanse w starciu z USA, pod wodzą Fissette'a wygrały mecz i zameldowały się w finałowym turnieju Billie Jean King Cup. Trener udowodnił, że potrafi budować zwycięski zespół niemal z niczego. - Kapitan odegrał w tym sukcesie kluczową rolę - słyszymy od belgijskich ekspertów.
Coventry City wycierpiało wiele w ciągu ostatnich 25 lat. Jeszcze niespełna dekadę temu grali w czwartej lidze, bywali bezdomni, a teraz są o krok od Premier League. I to pod wodzą legendarnego Franka Lamparda, który w końcu osiągnął sukces również jako trener.
Z procederu, który jest zakazany w wielu w krajach, FIFA uczyniła sposób na dodatkowy przychód. Dzięki temu na bilecie, który nominalnie kosztował 60 dolarów, jest w stanie zarobić 10 razy więcej.
Iga Świątek ciężko trenowała przed ćwierćfinałem w Stuttgarcie. Nowy trener Francisco Roig przekazywał jej sporo uwag, w pewnym momencie nawet zastąpił sparingpartnera. Polka powiedziała po chwili do Macieja Ryszczuka: "Zagrałam więcej takich piłek niż przez ostatnie dwa lata". Kibice często reagowali brawami, a jeden z fanów z Polski miał nawet prośbę do tenisistki.
Porażki Realu Madryt i Barcelony w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów mają wspólny mianownik: histeryczne poczucie niesprawiedliwości, krzywdy, aż po wieszczenie spisku. Dla Królewskich sezon właśnie się skończył.
Podczas gdy w Pakistanie negocjacje pokojowe między USA i Iranem kończyły się fiaskiem, prezydent Donald Trump na gali UFC zachwycał się "pięknem" jednego z zawodników. "To nie jest poważne przywództwo" - skomentowała opozycja. Mało poważne okazują się też dotychczasowe prezydenckie zapowiedzi na temat wielkiej gali UFC w Białym Domu.
Xabi Alonso przegrał, bo chciał trenować zespół, którym należy zarządzać. Alvaro Arbeloa przegrywa, bo zarządza zespołem, który należałoby trenować. W futbolu, w którym nawet wirtuozi noszą fortepian, Królewscy są trudnym do utrzymania wyjątkiem.