Dziennikarz ujawnił prawdę o Andrzeju Gołocie. "Zupełnie inny człowiek"

Andrzej Gołota przez wiele lat zachwycał polskich kibiców w ringu. Poza nim sprawiał wrażenie dosyć tajemniczego, przez co trudno było powiedzieć, jaki jest prywatnie. Z byłym pięściarzem bardzo dobrze zna dziennikarz Przemysław Garczarczyk, który w rozmowie z portalem dziennik.pl zdradził nieco więcej szczegółów z życia Gołoty. - Niestety właśnie tacy ludzie, którzy zupełnie go nie znają, potem go oceniają - stwierdził.

Andrzej Gołota przez wiele lat był największą gwiazdą polskiego boksu. Mimo że nigdy nie zdobył upragnionego pasa mistrza świata wagi ciężkiej (próbował czterokrotnie), to i tak jest uznawany za legendę. Jak to w przypadku tak wielkich postaci bywa, krążyło wiele pogłosek na jego temat, a on sam mógł sprawiać wrażenie zupełnie innej osoby, niż jest naprawdę.

Zobacz wideo Moder długo rozmawiał z Lewandowskim. "Robert pytał dlaczego"

Taki naprawdę jest Andrzej Gołota. "Dla przyjaciół to zupełnie inny człowiek"

Jednym z tych, którzy mieli okazję bliżej poznać pięściarza, jest dziennikarz Przemysław Garczarczyk, od lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Obaj znają się od 1991 r., a o tym, jaki jest Gołota, Garczarczyk nieco więcej powiedział przed laty w rozmowie z portalem dziennik.pl. - 99 procent mitów o Andrzeju to bzdury - przekonywał.

56-latek w wywiadach mógł sprawiać wrażenie zdystansowanego i małomównego. Okazuje się, że prywatnie jest zupełnie inny. - Ceni sobie prywatność, nie lubi, jak wokół niego są ludzie, których nie zna, zamyka się przed nimi. Niestety właśnie tacy ludzie, którzy zupełnie go nie znają, potem go oceniają. Stąd się biorą te wszystkie mity - wyjaśnił dziennikarz. I dodał: - Dla przyjaciół to zupełnie inny człowiek. Jest bardzo wesoły. Interesuje się polityką i wieloma innymi sprawami.

Stanowcze słowa ws. walk Andrzeja Gołoty. "To nawet nielogiczne"

Wiele spekulacji dotyczyło nie tylko życia prywatnego Gołoty, ale i jego walk. Niektórzy sugerowali, że jego spektakularne porażki miały drugie dno i przynosiły kolosalne zyski szerzej nieznanym osobom. - To jest jedna z największych bzdur, jakie słyszałem - zaprzeczył Garczarczyk.

- Przecież to nawet nielogiczne. W pierwszej walce z Bowe'em przebitka wynosiła 20:1, w drugiej jakieś 8:1 Zarobić można było tylko stawiając na Gołotę. Takie rzeczy na tym poziomie się nie zdarzają, nie pozwala na to siła mediów. Przecież żadna telewizja nigdy nie pokazałaby walki boksera, który jest posądzony o podkładanie się rywalowi - wyjaśnił.

Z 51 zawodowych walk Gołota 41 wygrał, dziewięć przegrał i jedną zremisował (pojedynek z Mikiem Tysonem uznano za nieodbyty). Po zakończeniu kariery może cieszyć się tym, co wypracował w trakcie kariery. Jego dom w Chicago robi duże wrażenie, a wraz z małżonką Mariolą nie tak dawno gościli na koncercie w Las Vegas.

Niepokój wzbudziło natomiast nagranie, na którym widać go w korytarzu hotelowym z Riddickiem Bowe'em. Zdaniem wielu internautów obaj mieli spore trudności z poruszaniem się. Później Polak zapewniał, że wszystko jest z nim w porządku. - Na razie (zdrowie - red.) jest, tak że trzeba się cieszyć. W ogóle bez siłowni to ja bym nie mógł żyć. Daleko nie mam. Może nie biegam, ale przynajmniej dużo chodzę - mówił.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.