Dziś 2 maja w niemieckim Landshut rozpocznie się walka Zmarzlika o osiągnięcie rekordowego wyniku. Nikt bowiem wcześniej nie był aż siedmiokrotnym mistrzem świata. Polak, zdaniem ekspertów i wielu kibiców, jest głównym faworytem do zwycięstwa w zaczynającym się cyklu Grand Prix 2026.
W obecnym sezonie pierwszy raz od 2015 roku kawalkada żużlowego Grand Prix nie odwiedzi Warszawy. Na Stadionie Narodowym jednak pod koniec sierpnia odbędzie się finał Drużynowych Mistrzostw Świata. Bartosz Zmarzlik ma w swojej kolekcji także trzy złote medale w tej rywalizacji. Żaden jednak nie może równać się z kolejnym, historycznym złotem, które 31-latek może odebrać we wrześniu w Toruniu.
Urodzony w Szczecinie żużlowiec od wielu sezonów należy do wąskiej grupy najlepszych zawodników. Swój pierwszy turniejowy sukces w Grand Prix osiągnął już w 2014 roku, gdy wygrał rundę na "swoim" gorzowskim torze. W sezonie 2016 wywalczył pierwszy medal (brązowy), a w 2019 roku sięgnął po premierowy tytuł Indywidualnego Mistrza Świata.
Jest żużlowym dominatorem. Od wspomnianego 2019 roku tylko raz przegrał walkę o złoto. W 2021 r. lepszy okazał się Artiom Łaguta. Rosjanin z polskim paszportem (podobnie jak medalista Emil Sajfutdinow) przez wybuch wojny w Ukrainie nie jest uczestnikiem cyklu SGP. To jednak już wkrótce może się zmienić - coraz głośniej bowiem mówi się o powrocie Łaguty i Sajfutdinowa do rywalizacji o najcenniejsze żużlowe trofeum.
W ubiegłym roku Zmarzlik stoczył pasjonującą walkę o złoto z Australijczykiem Bradym Kurtzem. Po odjechaniu 10 rund różnica między zawodnikami wyniosła... punkt. Czy w obecnym sezonie będzie podobnie?
Zobacz też: Tusk podjął decyzję. "Za te wszystkie lata, gdy łamałem kości"
- Robert Lambert, Jack Holder i Brady Kurtz bardzo by chcieli i mają podstawy, by wierzyć w powodzenie misji. Ja jednak wierzę, że na status numeru jeden w historii Indywidualnych Mistrzostw Świata zapracuje sobie Bartosz Zmarzlik, sięgając po siódme złoto. Choć żadna runda nie odbędzie się na jego domowym torze. Za to Kurtz dwukrotnie pojedzie w swoim Manchesterze i raz w swoim Wrocławiu - powiedział w rozmowie z nami ekspert TVP Sport, Wojciech Koerber.
Podobnego zdania jest Daniel Ludwiński. - Bartosz Zmarzlik nadal powinien być poza zasięgiem. Konkurencja jest oczywiście mocna, bo są Brady Kurtz czy Robert Lambert, ale w przypadku Zmarzlika do świetnego sprzętu i spektakularnej jazdy dodać warto jeszcze brak wpadek - nie wygrywa wprawdzie każdej rundy Grand Prix, bo to nie jest możliwe, ale praktycznie zawsze jest w ścisłej czołówce. Jest żużlowcem kompletnym i już pokazał, że nadal będzie niezwykle mocny. Jeśli znowu zostanie mistrzem, przejdzie do historii jako pierwszy z siedmioma tytułami - przyznał dziennikarz z Torunia i współpracownik "Tygodnika Żużlowego".
- Sześciokrotny triumfator Grand Prix Bartosz Zmarzlik przegrał złoto po raz ostatni w 2021 roku. W poprzednich dwóch SGP ścigali go bez powodzenia Robert Lambert i Brady Kurtz. W tym sezonie pewnie do walki o złoto włączy się Max Fricke, ale Zmarzlik nie odda tytułu mistrza świata i przebije w liczbie złotych medali Tony Rickardssona - nie ma wątpliwości Wojciech Borakiewicz, redaktor naczelny portalu Bydgoszcz Informuje.