Dziś 11 kwietnia Tomasz Gollob kończy 55 lat. Bydgoszczanin jest dla polskiego żużla tak samo ważny, jak Adam Małysz dla skoków narciarskich. To właśnie Gollob był pierwszym zawodnikiem z dawnego bloku wschodniego, który bez żadnych kompleksów i ku zgrozie całej armii świetnych zawodników z Anglii, USA, Australii i Skandynawii postanowił odwrócić hierarchię w światowym żużlu. Dziś jest ekspertem Canal+, który walczy ze skutkami feralnego wypadku z 2017 roku.
Żużlowy mistrz świata podczas treningu na torze motocrossowym w Chełmnie uległ poważnemu wypadkowi. W jego wyniku uszkodził rdzeń kręgowy i od tamtej pory porusza się na wózku inwalidzkim. 55-latek opowiedział o swoich codziennych trudach w rozmowie z WP Sportowymi Faktami.
- Niedawno znów musiałem być hospitalizowany, bo sam nie byłem sobie w stanie poradzić z infekcją. W takich przypadkach nie pomagają antybiotyki i muszę brać silniejsze leki, a wszystko pod całodobową opieką lekarzy. Ludzie ciągle myślą, że za chwilę będę biegał, ale jednak moja rzeczywistość jest zupełnie inna. Ostatnio mocno schudłem, ale powód nie jest taki, jak wszyscy myślą. Raczej się z tego nie cieszę - powiedział Tomasz Gollob.
Słowa mistrza pokazują skalę codziennych wyzwań, o których zdrowy człowiek nie może mieć pojęcia.
- Walczę godzinami na rehabilitacji, by móc odzyskać kontrolę nad swoim życiem, choć w niewielkim stopniu - zaznaczył. - Jeśli budzę się rano i nie czuję dużego bólu, to już jestem szczęśliwy. Niestety, dość regularnie zdarza się, że z powodu gorączki i bólu muszę całkowicie zmieniać plany, odwoływać spotkania i inne zaplanowane aktywności. Nauczyłem się, by nie rozmyślać o przyszłości, a skupiać się tylko na tym, co mam do zrobienia w ciągu najbliższych godzin. W ten sposób oszczędzam sobie zawodu - dodał.
Zobacz też: Czterokrotny mistrz Polski pośmiewiskiem całej ligi? To może być katastrofa
Tomasz Gollob, jak sam przyznał, nie poddaje się i codziennie bierze udział w rehabilitacji.
- Staram się ćwiczyć nawet dwie godziny dziennie. Głównie chodzi o pionizację, chodzenie przy pomocy egzoszkieletu i zestaw podstawowych ćwiczeń, jak choćby rowerek na ręce. Niestety, każda hospitalizacja cofa mnie przynajmniej o dwa tygodnie. Widzę jednak wyraźnie, że ćwiczenia poprawiają moje samopoczucie - przyznał Bydgoszczanin.
Co czuje, gdy wraca pamięcią do wydarzeń z 23 kwietnia 2017 roku?
- Początkowo obrażałem się na ten dzień, dziś trochę się z tym pogodziłem, ale nie zapomniałem. Uraz rdzenia kręgowego codziennie daje o sobie znać. Przez ostatnie dziewięć lat nie miałem nawet kilku miesięcy spokoju. Początkowo niewyobrażalny ból sprawiała mi nawet kołdra, czy próg, na który najechałem wózkiem. Teraz jest nieco lepiej, ale gorsze chwile wciąż się zdarzają - powiedział.
- Czasu nie cofnę i widocznie tak miało być. Nie robiłem nic ekstremalnego. Tamte zawody motocrossowe, to było normalne przygotowanie do żużla. Miałem po prostu niewyobrażalnego pecha. Dzisiaj jednak staram się cieszyć swoim życiem, bo nic innego mi nie pozostało. Mimo wszystko jestem dalej w środowisku żużlowym, mogę regularnie pojawiać się na stadionach, komentuję mecze. To daje mi energii - powiedział Tomasz Gollob.
Dziś 11 kwietnia odbędzie się druga kolejka 2. Metalkas Ekstraligi m.in. o godzinie 16.30 Abramczyk Polonia Bydgoszcz zacznie spotkanie w Rybniku z miejscowym Innpro ROW-em. Na niedzielę 12 kwietnia zaś zaplanowano dwa pozostałe mecze w ramach premierowej rundy PGE Ekstraligi. GKM Grudziądz powalczy ze Stalą Gorzów (o godz. 17), a pojedynkiem kolejki jest starcie Motoru Lublin z Pres Toruń (o godz. 19.30). Wszystkie spotkania PGE Ekstraligi w 2026 roku będą dostępne tylko w Canal+Sport oraz w serwisie streamingowym Canal+.