Beatriz Haddad Maia (69. WTA), półfinalistka Roland Garros 2023 (przegrała z Igą Świątek), poprzedni sezon zakończyła już we wrześniu, "aby móc odpocząć przez dłuższy czas, zarówno ciałem, jak i umysłem". Jednak nowy rok układa się dla niej fatalnie - przegrała aż dziewięć z 10 pierwszych meczów, a nie pomogła też dokonana w połowie lutego zmiana trenera (Rafaele Paciaroniego zastąpił Carlos Martinez Comet).
Promyczkiem nadziei mogło być zwycięstwo nad Franciscą Jorge (188. WTA) w Challengerze na kortach ziemnych w Oieras, lecz w następnej fazie Brazylijka poległa 0:6, 4:6 z Mają Chwalińską (118. WTA), późniejszą triumfatorką zmagań. Szansa na poprawę była w zawodach WTA 1000 w Madrycie.
W pierwszej rundzie Haddad Maia trafiła na reprezentantkę gospodarzy Jessicę Bouzas Maneiro (50. WTA), z którą kilka tygodni wcześniej przegrała 1:6, 7:6(5), 1:6 w "tysięczniku" w Indian Wells. Mecz w stolicy Hiszpanii rozpoczął się dla niej katastrofalnie.
Zobacz także: Pilne wieści z Madrytu! Gwiazda wycofuje się z turnieju. Skorzysta Polka
Nim Brazylijka odnalazła się w sytuacji przegrywała już 0:5, a w dodatku przy stanie 0:2 zmarnowała dwa break pointy. Jakby tego było mało, przy własnym podaniu musiała bronić się przed kolejnym przełamaniem. Udało się, ale przy serwisie Hiszpanki zwrotu nie było i skończyło się 6:1.
Na samym początku drugiej odsłony Haddad Maia musiała bronić dwóch break pointów. Wybrnęła z opresji, tyle że za moment Bouzas Mineiro wygrała własne podanie do zera. Potem była już nie do zatrzymania - wykorzystała wszystkie trzy okazje na przełamanie, dzięki czemu odniosła efektowne zwycięstwo 6:1, 6:1 - wynik podobny do tego z Indian Wells, lecz tam Brazylijka chociaż ugrała jedną partię po tie-breaku. Tym razem była zupełnie bezradna, co potwierdza jej zapaść formy - od początku sezonu odniosła tylko dwa zwycięstwa i poniosła aż 11 porażek.
Z kolei Jessica Bouzas Maneiro w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie zagra z Dianą Sznajder (19. WTA), rozstawioną z numerem osiemnastym.