Najlepszy występ Magdaleny Fręch w tym sezonie to finał w Meridzie. Tam uległa Cristinie Bucsie. W pozostałych turniejach spisywała się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Na przełamanie liczy w WTA 1000 w Madrycie. Rywalizację miała rozpocząć od starcia z Kateriną Siniakovą. Mecz zaplanowano na środę, ale finalnie został odwołany. Pojawiły się bowiem ważne wieści dla Polki. Może skorzystać na pechu jednej z gwiazd.
We wtorkowy poranek świat tenisa obiegła informacja o... wycofaniu Amandy Anisimovej. Jak podaje puntodebreak.com, Amerykanka poinformowała organizatorów, że nie pojawi się na kortach w Madrycie z powodu kontuzji nadgarstka. Na szczęście dla niej, wielu punktów do obrony nie miała. W poprzednim sezonie pożegnała się z turniejem już po pierwszym spotkaniu.
Ta wiadomość okazała się kluczowa dla Fręch. To właśnie Polka wskoczyła w miejsce Anisimovej. Tym samym przystąpi do rywalizacji jako zawodniczka rozstawiona. Nie musi rozgrywać meczu pierwszej rundy, a zmagania rozpocznie od razu od drugiego etapu, podobnie jak Iga Świątek. Z kim Fręch zmierzy się na tym etapie? Jej rywalką będzie Dajana Jastremska lub Solana Sierra.
Zobacz też: Wraca Abramowicz. Co dalej ze Świątek? "Nie chcę niczego sugerować".
Anisimova dołączyła więc do długiej listy zawodniczek, które zrezygnowały z udziału w turnieju w Madrycie. Podobnie postąpiła Karolina Muchova, Emma Navarro, Emma Raducanu czy Jekatierina Aleksandrowa. Rosjankę także zatrzymała kontuzja. Na jej urazie skorzystała Maria Sakkari - rywalizację zacznie od drugiej rundy.