Polski gracz w ekskluzywnym gronie. Przetestował nową grę. Będzie konkurencją dla CS:GO

Najpopularniejszy polski gracz e-sportowy w rozmowie z Dominikiem Lenartem opowiada m.in. o grze Valorant, o swojej akademii Pasha Gaming School, o planowanej akcji z Pawłem Fajdkiem, a także o przyczynach kryzysu polskiego Counter Strike'a. - Bardzo nie podoba mi się, gdy młody zawodnik zaczyna od rozmowy o pieniądzach. Gdy widzę, że 16-17 latek, który mieszka z rodzicami, nie będzie tego robił z pasji, tylko dla kwestii materialnych, to jest to dla mnie głupotą. Polski Counter Strike upadł i według mnie długo nie wstanie z kolan - mówi Sport.pl Jarosław "Pasha" Jarząbkowski.

Jest legendą polskiego e-sportu w Counter Strike’u i trzecim najlepszym graczem świata w tej grze za 2014 rok według portalu HLTV.org. Przez wiele lat był na topie, odnosząc sukcesy razem z zespołem Virtus Pro. Zaskarbił sobie sympatię ogromnej rzeszy fanów poprzez swoją naturalność oraz wysoki poziom prezentowany w CS. Po rozstaniu w lutym 2019 roku z rosyjską ekipą ma więcej czasu dla rodziny, ale nie zapomina również o swojej największej pasji, którą są cały czas gry komputerowe.

Dominik Lenart: Co dalej z twoją karierą e-sportową? Czy po odejściu z Virtusa Pro przeszedłeś już na emeryturę, czy też może dalej należy zaliczać Cię do grona profesjonalnych graczy?

Jarosław "Pasha" Jarząbkowski: Myślę cały czas, żeby wrócić do profesjonalnego grania. Mam nadzieję, że jeszcze to nastąpi, ale obecnie cieszę się grą i gram na najwyższym poziomie w CS: GO, rywalizując z topowymi graczami świata w lidze FACEIT. Jestem na bieżąco z tym tematem. Trenuję, już nie z taką intensywnością, jak wcześniej, ale nie wypadłem z obiegu. Obecnie czuję się z tym dobrze.

Zobacz wideo

Ostatnio na rynku e-sportowym pojawiła się nowa gra, Valorant (premiera w wersji beta miała miejsce 7 kwietnia - przyp. red.), która zbiera wiele pozytywnych recenzji. Jesteś jedną z nielicznych osób, które mają możliwość testowania produktu od Riot Games. Czy możesz opowiedzieć, jak wyglądały kulisy zatrudnienia Cię przy tym projekcie?

Od dłuższego czasu było wiadomo, że Riot zamierza wypuścić na rynek grę, która ma rywalizować bezpośrednio z Counter Strikiem. Z jednej strony bardzo dużo osób w sieci cieszyło się, bo Valve (amerykański producent gier komputerowych - przyp. red.), firma odpowiedzialna za CS-a, będzie musiała robić jeszcze więcej, aby ulepszać swój flagowy produkt.

Dostałem wiadomość od twórców Valoranta, czy nie chciałbym polecieć na kilka dni do Irlandii, siedziby firmy, aby przetestować grę. Zgodziłem się, bo teraz mam więcej czasu i lubię grać. I jeśli ma to być gra konkurencyjna dla CS-a, to powiedziałem "czemu nie?", bo lubię takie klimaty. Pojechałem i grałem w Valoranta przez dwa dni. Wróciłem bardzo zadowolony. Wiedziałem, że przez kolejny miesiąc będę dalej testował tę grę w domu, a ludzie będą mogli ją oglądać na streamie. A ja oprócz tego będę opowiadał, na czym polega i jakie występują w niej postacie.

Z Riotem jestem w kontakcie. Dajemy firmie cały feedback, co można jeszcze w grze poprawić, dodać lub wyrzucić. Testowanie Valoranta cały czas trwa. I wszyscy czekają na oficjalną wersję. Obecnie rozmawiamy z bardzo potężną organizacją, abym został ich ambasadorem na Europę. Myślę, że jak dopniemy szczegóły i podpiszemy kontrakt, będę poświęcać trochę więcej czasu Valorantowi. I poza tym będzie mi bardzo miło, jeśli będę mógł reprezentować tak dużą organizację, której nazwy oczywiście teraz nie zdradzę. Powiem tylko tyle, że jest to znana firma, która ma utytułowaną drużynę w CS:GO. Sam znam chłopaków z tego zespołu, więc czułbym się jak u siebie.

Czym różni się Valorant od Counter Strike’a?

Ogólnie to różni się grafiką. Można powiedzieć, że jest ona bardziej animowana niż w Counter Strike’u, gdzie świat wydaje się bardziej realny. Valorant to trudniejsza gra pod względem taktycznym, ale nie pod względem strzeleckim. Ponadto musisz używać w niej czarów i innych skillsów, które mają poszczególne postacie. Dla gości, którzy są typowymi snajperami i bazują tylko na strzelaniu, CS jest z kolei dużo trudniejszą grą. Osoby, które przyjdą z Counter Strike’a i będą skupione w Valorancie tylko na strzelaniu, będą prezentować tam wysoki poziom.

Jakie masz wrażenia związane z nową grą od twórców League of Legends?

Bardzo się w nią wciągnąłem. Najpierw przez kilka dni grałem sam, biegając po mapie, a teraz bardziej drużynowo w składzie złożonym z polskich zawodników, mających doświadczenie z innymi tytułami i pojęcie na temat współpracy zespołowej. Jest to fajna gra drużynowa, która naprawdę ma spory potencjał i dużą przyszłość przed sobą.

Pomimo tego, że oficjalnie Valorant będzie dostępny dopiero w czerwcu, już teraz cieszy się ogromną popularnością. Przez pierwszy tydzień od premiery wersji beta nowego produktu Riot Games fani śledzili zmagania graczy na streamach poprzez platformę Twitch przez rekordowe 148 mln godzin, mniej tylko od Fortnite'a (150 mln godzin, ale w ciągu miesiąca). Na czym według Ciebie polega fenomen tej gry?

Fenomen polega na tym, że została ona bardzo shajpowana przez całą społeczność e-sportową złożoną z wielu graczy czy też topowych streamerów. Po pierwsze, nastąpiła jej super promocja. Po drugie, podczas rozgrywki możemy w niej znaleźć niezliczoną liczbę rozwiązań taktycznych, komunikacji, wariantów współpracy drużynowej między zawodnikami. To ogląda się z wielkim zaciekawieniem. Bardzo dużo zależy w niej od prowadzącego, który musi być "mastermindem", gościem z tysiącem pomysłów na sekundę. Taka osoba musi być niesamowicie inteligentna, która pod względem taktycznym przerasta wszystkich pozostałych.

Kilka dni temu brałeś udział w pierwszym turnieju online w Valoranta z udziałem streamerów, w ramach akcji #MilionySposobówNaNude. Jak Ci w nim poszło?

W turnieju wzięło udział około 40 topowych streamerów z Polski i każdy rywalizował indywidualnie. Były to osoby, które kiedyś grały w CS. Większość prezentowała dobry poziom. Moje miejsce może cieszyć, bo otarłem się o podium, zajmując 4. pozycję ("Pasha" zdobył 4131 punktów, wygrał Piotr "Izak" Skowyrski z 4628 pkt.). Była to bardzo ciekawa inicjatywa. W sumie zawody trwały dwa dni i każdy miał do rozegrania w nich po 6 meczów dziennie. Zabawa była przednia. Liczyły się jak najlepsze statystyki w każdym ze spotkań, które były później sumowane i uwzględniane w końcowej tabeli. Do wygrania były również nagrody finansowe i każdy coś zarobił za zajęcie konkretnego miejsca.

Czy dalej podtrzymujesz to, co napisałeś na swoim koncie na Facebooku, że zamierzasz stworzyć profesjonalny zespół e-sportowy w grę Valorant?

To była wypowiedź pół żartem, pół serio. Dostałem dużo opcji, aby być "content creatorem" gry Valorant, czyli osobą odpowiadającą za granie i streamowanie połączone z robieniem różnego rodzaju materiałów wideo związanych z kwestiami taktycznymi. Celem byłoby zdradzanie tajników tej gry oraz nagrywanie wszystkiego. Jakbym stworzył drużynę, byłbym na dobrej drodze, aby być w czołówce w tym momencie.

Czyli, jeżeli ktoś zaproponowałby Ci podpisanie zawodowego kontraktu w grze Valorant, wszedłbyś w ten projekt?

Wszystko zależy ode mnie, bo taką drużynę mógłbym sam stworzyć, tylko pochłonęłoby to niesamowitą ilość czasu. W tej chwili bardzo ciężko byłoby mi połączyć grę zawodową z obowiązkami rodzinnymi. Porównajmy to do piłkarza, który idzie na trening, przypuśćmy na 4-5 h i wraca do domu. Natomiast gracz e-sportowy musi spędzić przed komputerem około 10-12 h dziennie. W sumie Valorantowi poświęciłem już około 50-60 h. Nie jest to duża liczba w porównaniu do innych streamerów. Na ten moment nie mogę sobie pozwolić na wkręcenie się na maksa w tę grę i założenie drużyny. W tej chwili nie toczą się żadne rozmowy na temat mojej profesjonalnej gry w Valoranta.

Czym się obecnie zajmujesz?

Dużo czasu spędzam na graniu w Counter Strike’a, w najlepszej lidze świata - FACEIT, a także uczestniczę w życiu rodzinnym. Żona przez wiele lat wykonywała wszystkie domowe obowiązki, a ja zajmowałem się tylko swoją pracą, zagranicznymi wyjazdami na turnieje do wielu różnych państw na świecie. Obecnie wcieliłem się trochę w rolę żony i pomagam w domu. Natomiast drugie pół etatu zajmuje mi to, co robiłem przez całe życie, czyli bawię się grą, rywalizując z najlepszymi graczami.

Swego czasu byłeś blisko podpisania zawodowego kontraktu z drużyną Ago Esports (obecnie x-kom Ago), wspieraną finansowo przez byłego prezesa i właściciela Legii Warszawa, Bogusława Leśnodorskiego. Co się stało, że do tego nie doszło?

Miałem przejść do ich organizacji w lecie 2019 roku. Na samym końcu niestety nie dogadaliśmy się. 24 godziny przed podpisaniem ostatniej kartki umowy pewne sprawy nie poszły po mojej myśli i ostatecznie rozstaliśmy się w przyjaznych okolicznościach.

Stworzyłeś projekt Pasha Gaming School w CS:GO. Na czym on dokładnie polega?

Jest on bardzo trudny w prowadzeniu. Akademia składa się z kilku lig: pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej. W tej najwyższej są najlepsi. Odbywają się kwalifikacje. Wszyscy dążą do tego, aby grać w pierwszej lidze. W naszej szkole internetowej znajduje się około 4 tys. osób. Zatrudnieni są czterej administratorzy, którzy czuwają nad wszystkim. W niższych ligach jest trochę toksycznych zachowań. Pracujemy nad tym, aby je eliminować, ale nie jest to łatwe. Ciężko rozwiązać wszystkie konflikty. Staramy się jednak pomagać graczom poprzez zapewnianie im jak najlepszych warunków, aby później wypuszczać ich dalej w świat. U nas mogą zyskać kwalifikacje do najlepszej ligi świata, w której obecnie sam rywalizuję. Będziemy również organizować bootcampy, czyli wyjazdy, na których będę młodym graczom wyjaśniać, na czym polega gra i uczył ich rutyny, którą zdobywałem przez te wszystkie lata. Będą tam też poruszane takie kwestie jak radzić sobie ze stresem, jak zachowywać się, jakich błędów nie popełniać. Dla najuboższych będziemy dofinansowywać sprzęt komputerowy, a także fundować stypendia półroczne dla najlepszych graczy. Będziemy przeprowadzać ze wszystkimi administratorami i trenerami selekcję, kto zasługuje na takie wyróżnienie. Brane pod uwagę będą postępy graczy. To jest najlepsza motywacja dla nich. Ja tego nie miałem. Musiałem do wszystkiego dochodzić samodzielnie. Teraz jest inaczej, bo inni mają to wyłożone na tacy. Ich jedynym zadaniem jest granie i staranie się, aby przełożyło się to na jak najlepszy efekt. Kiedyś nie było takich możliwości. Pasha Gaming School to inicjatywa, która może pomóc.

Czy na horyzoncie już widać jakieś polskie talenty, które mogą w przyszłości zrobić wielką karierę na scenie e-sportowej?

Tak, już kilku graczy mieliśmy, których zauważono na polskim rynku. Przeszli od nas do innych drużyn, aby dalej się rozwijać. Jestem z tego powodu szczęśliwy. Największym moim marzeniem jest, żeby w przyszłości ktoś z naszej ligi zagrał w topowym, zagranicznym zespole. Talentów nie brakuje, z których można zmontować fajne drużyny.

Po wielu latach sukcesów z Virtusem Pro w Counter Strike'a i byciu przez długi czas w światowej czołówce, zespół złożony z tzw. "Złotej Piątki" nagle się rozpadł i nie widać jego godnych następców. Jakie są według Ciebie przyczyny, że obecnie nie ma śladu nawet po jednej polskiej drużynie w czołowej 50-tce światowego rankingu tworzonego przez portal HLTV.org?

Polskie drużyny mają problem w tym, że nie potrafią przetrwać kryzysu i pracować na sukces, kiedy znajdują się w dołku. Jako Virtus Pro wychodziliśmy z tego bardzo długo i wiele razy. Wiedzieliśmy, jak należy to robić i nie poddawaliśmy się. Startowaliśmy trochę z innego pułapu, bo tak naprawdę na początku w zawodach nic nie zarabialiśmy. Mieliśmy niesamowitą motywację, żeby grać. Natomiast teraz gracze, który przychodzą do zespołów e-sportowych, mają swoje preferencje i stawiają warunki, ile chcą zarabiać. Bardzo nie podoba mi się, gdy młody zawodnik zaczyna od rozmowy o pieniądzach. Gdy widzę że 16-17 latek, który mieszka z rodzicami, nie będzie tego robił z pasji, tylko dla kwestii materialnych, to jest to dla mnie głupotą. Bardzo ciężko będzie takim zawodnikom pograć w jednej drużynie. Pierwsza kłótnia w zespole sprawi, że szybko opuszczą "statek". Tak to działa. Gracze nie mają odpowiedniego czasu, aby mogli się ze sobą zżyć i poznać każdego kolegę z drużyny. U mnie to wyglądało inaczej. O każdym z naszego zespołu wiedziałem wszystko. Co zrobi w danym momencie, jaką decyzję podejmie, aby móc go asekurować. To jest bardzo ważne. My byliśmy w tym mistrzami. Jak gracze mają się rozwijać, jak oni po 2-3 tygodniach po pierwszej kłótni zmieniają zespół, rotują się w składach? Jest niesamowicie ciężko zbudować jakieś fundamenty, gdy nie ma stabilności i odpowiedniego przygotowania, nawet psychicznego. Gdy chcesz być na topie, to musisz zachować cały rytm dnia. Odkąd wstaniesz, począwszy od tego, co zjesz, z kim rozmawiasz. Teraz system przygotowań jest zupełnie inny niż kiedyś. Polski Counter Strike upadł i według mnie długo nie wstanie z kolan.

A może kryzys, który przeżywa obecnie polski CS:GO związany jest ze złym szkoleniem?

Tak naprawdę w Polsce nie ma obecnie żadnego szkolenia na topowym poziomie. Nie ma szkoły stricte sportowej związanej z naciskiem na CS:GO, w której gracze mogliby się rozwijać i mieszkać w jednym miejscu przez kilka miesięcy. Brakuje także trenerów, którzy w przeszłości graliby w tę grę i wiedzieliby, na czym ona dokładnie polega. Jeżeli jednak nastąpiłyby w tych kwestiach zmiany, może wtedy zaskoczyłoby wszystko i można by coś solidnego zbudować od podstaw. Granie tylko w domach jest zupełnie czymś innym. Wtedy nie skupiasz się w 100 proc., ponieważ nagle może Ci wejść do pokoju mama, dziewczyna czy też żona.

Jakieś przedsięwzięcie związane z trwającą pandemią koronawirusa planujesz zorganizować w najbliższym czasie?

Mamy sporo grupę piłkarzy reprezentacji Polski, lekkoatletów, siatkarzy i piłkarzy ręcznych, którzy interesują się i grają w Counter Strike’a. Teraz pomagamy Pawłowi Fajdkowi, aby utworzyć mu stanowisko streamera. Jest osobą, która nie tylko zrobi sobie fotkę przy komputerze, ale bardzo wkręcił się w ten temat i sam lubi pograć. Zamierzamy zagrać z nim kilka spotkań w CS:GO i zobaczymy, jaki poziomie zaprezentuje. Planuję z Pawłem zorganizować razem charytatywny mecz, a pieniądze z niego zostaną przeznaczone na pomoc w walce z koronawirusem.

Przeczytaj także:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .