Kamil Grabara był o krok od hitowego transferu. Mógł grać z innym Polakiem

- Znakomity klimat do gry w piłkę, uwielbienie kibiców, fajny trener... - mówi Piotr Dumanowski o SSC Napoli, do którego mógł dołączyć Kamil Grabara. Zdaniem dziennikarza Eleven Sports transfer był bardzo blisko, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja z początku sezonu.

Kamil Grabara aktualnie znajduje się w Katarze, gdzie wraz z resztą reprezentantów Polski przygotowuje się do starcia z Francją w 1/8 finału mundialu. Bramkarz FC Kopenhagi został powołany przez Czesława Michniewicza w zastępstwie za Bartłomieja Drągowskiego, który został wyeliminowany przez kontuzję. Jak poinformował dziennikarz Eleven Sports Piotr Dumanowski na kanale Meczyki.pl, Grabara, gdyby nie uraz z początku sezonu, mógłby reprezentować barwy innego klubu.

Zobacz wideo Głos kibica po meczu z Argentyną. Do studia zadzwoniła kobieta, która była przy porodzie syna Szczęsnego

Kamil Grabara mógł być kolegą klubowym Piotra Zielińskiego?

- Gdyby nie kontuzja jego twarzoczaszki, latem Grabara trafiłby do Napoli. Wszystko było już na papierze, kontrakt był na stole i już miał się pakować. Myślę, że może trochę żałować. Fajna liga, klub, któremu "żre" i który jest jednym z najlepszych w tym momencie w Europie. Znakomity klimat do gry w piłkę, uwielbienie kibiców, fajny trener... - wymieniał Piotr Dumanowski.

Dziennikarz miał na myśli uraz z 24 lipca, do którego doszło w ligowym meczu pomiędzy FC Kopenhagą a Albrogiem. Kamil Grabara już w 3. minucie spotkania padł na murawę, po czym został zmieniony. Jeden z piłkarzy rywali, Mathias Ross, z impetem uderzył głową polskiego bramkarza wprost w oczodół. 23-latek wskutek zdarzenia mógł stracić nawet wzrok. Od tamtej pory zmuszony jest do występowania w specjalnej masce ochronnej.

Tymczasem SSC Napoli jest liderem Serie A. Drużyna prowadzona przez Luciano Spallettiego nie miała sobie równych. Nie przegrała ani jednego meczu i tylko dwa razy straciła punkty (remisy 1:1 z Lecce oraz 0:0 z Fiorentiną). Dzięki temu po 15.kolejkach ma 41 punktów. Nad drugim AC Milanem ma osiem punktów przewagi. - Oczywiście, ta szansa jeszcze nie uciekła, ale myślę, że może żałować tej kontuzji - dodał dziennikarz Eleven Sports. Gdyby doszło do transferu, Grabara zagrałby w jednym zespole z Piotrem Zielińskim, który jest jednym z czołowych zawodników Spallettiego. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Piłkarz FC Kopenhagi poza dobrą grą słynie również z kontrowersyjnych wypowiedzi. Tuż przed rozpoczęciem mundialu powiedział pół żartem, pół serio: Jeśli kontuzja miała wpływ, to w porządku [na brak powołania, wypowiedź sprzed kontuzji B. Drągowskiego- red]. Koniec końców jestem Polakiem i zawsze będę trzymał się drużyny narodowej. Ale jest też inna drużyna, która gra w biało-czerwonych barwach, której na pewno też będę kibicował [Dania- red]. Uważam, że jedna z tych drużyn ma nieco większe szanse na tytuł niż druga, więc zastanawiam się, czy po drodze zmienię koszulkę i nauczę się nowego hymnu narodowego.

Ta wypowiedź nie spodobała się Markowi Koźmińskiemu, który powiedział:

- To jest bardzo dobry bramkarz, ale nie zrobił kroku, żeby być wyżej w hierarchii. Moim zdaniem, po przyjeździe na zgrupowanie musi za to beknąć. To było obraźliwe. Po pierwsze wobec trenera, który wybrał kogoś innego. Miał prawo, to nie była kontrowersyjna decyzja. Druga sprawa, to jest obraźliwe dla kibiców, dla narodu. Poczułem się obrażony.

Kamil Grabara rozegrał w tym sezonie w barwach Kopenhagi 13 spotkań. Bramkarz ma ważny kontrakt z klubem do końca czerwca 2026 r. Transfermarkt.de wycenia go na 5 mln euro. Równie wysoko wyceniany był tylko przed wybuchem pandemii koronawirusa w 2020 r., wówczas reprezentował barwy angielskiego Huddersfield.

Więcej o: