Piątkowski stracił Ligę Mistrzów przez kontuzję. "Mała decyzja, wielki wpływ"

Kamil Piątkowski już drugiego dnia przygotowań do sezonu doznał kontuzji mięśnia czworogłowego. Dopiero za kilka dni będzie mógł wznowić treningi. W rozmowie z Interią opisał, jak pracuje nad sobą odkąd trafił do Salzburga i jak wiele stracił przez urazy.

Kamil Piątkowski po bardzo udanym okresie w Rakowie Częstochowa przeniósł się za ok. 5 milionów euro do RB Salzburg, gdzie szybko zyskał sympatię działaczy austriackiego klubu. - Jego kreatywność bardzo pomaga nam praktykować nasz styl, bo zależy nam na starannej grze od tyłu. Kolejna rzecz to jego uniwersalność w defensywie - mówił dyrektor sportowy klubu Christoph Freund.

Zobacz wideo Tymoteusz Puchacz wyjaśnia hejterów. "Jest coraz gorzej"

Polskiego obrońcę nie ominęły jednak kontuzje i we wrześniu ubiegłego roku złamał kostkę, przez co pauzował dwa miesiące. Po powrocie do gry spisywał się jednak nieźle i nadal otrzymywał dobre oceny za swoją grę. Piątkowski liczył, że nadchodzący sezon będzie co najmniej równie udany dla niego. Na początku okresu przygotowawczego nabawił się jednak urazu mięśnia czworogłowego, który sprawił, że musiał na około trzy tygodnie przerwać treningi. W rozmowie z Interią opisał, że przeszedł długą drogę, odkąd trafił do Salzburga.

Reprezentacja Polski U21PZPN ogłasza. Oficjalnie. Michał Probierz podpisał umowę

Piątkowski: Czasem wydaje mi się, że z góry ktoś chce mnie przyhamować

- Red Bull był też moim marzeniem, które się spełniło. Bardzo się z tego cieszę, ale też bardzo mocno na to pracowałem. Chciałem tu trafić, ale tutaj nie jest lekko. Przeskok był duży. Przynajmniej dla mnie. Pamiętam swoje początki, kiedy po dwóch tygodniach pobytu w Salzburgu ciężko mi było wstać z łóżka i pojechać na trening, bo naprawdę ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Po pewnym czasie organizm się jednak do takiej ciężkiej czasy przyzwyczaił. Dbam o siebie bardzo mocno, pod każdym względem - jeśli chodzi o jedzenie, nawodnienie, spanie, regenerację, treningi indywidualne, a mimo tego te kontuzje ciągle się do mnie przyczepiają. Nie wiem do końca, dlaczego tak się dzieje. Czasem wydaje mi się, że z góry ktoś chce mnie przyhamować i mówi - "Kamil za szybko to idzie, za szybko wszystko robisz" - przyznał Piątkowski.

To jest już trzecia kontuzja, której doznał Piątkowski, będąc w Salzburgu. - Staram się do tego podchodzić pozytywnie. Jestem tu rok, a miałem już trzy kontuzje - najpierw kostka, potem stopa, a teraz mięsień czworogłowy. Wszystko w dość krótkim odstępie czasowym. Jest to bolesne, bo połowę swojego czasu w Austrii zamiast na grze spędzam na regeneracji i rehabilitacji. Mam jednak nadzieję, że to już minie bezpowrotnie, bo chcę się skupić na dobrym treningu i na grze - dodał.

"W kontekście komunikacji kryzysowej Michniewicz złamał jej pierwszą zasadę"

Z powodu kontuzji opuścił w ubiegłym sezonie mecze w fazie grupowej Ligi Mistrzów. - Usłyszałem wtedy, że na dziś wywalczyłem sobie miejsce w składzie na Champions League. Mam jednak mentalność taką, że chcę grać wszędzie, gdzie tylko można i powiedziałem trenerowi, że w Pucharze Austrii też dam radę. I tak się zaczęło moje nieszczęście. Doznałem złamania kostki. Siedziało to we mnie mocno - mała decyzja okazała się mieć tak wielki wpływ na moją karierę. Ominęły mnie spotkania w Lidze Mistrzów, a także liga, gdzie miałem teoretycznie grać w pierwszym składzie, bo rozmawialiśmy o tym z trenerem. Straciłem prawie dwa miesiące - podkreślił Piątkowski.

Więcej o: