Polska mistrzyni przeżywa horror. Ujawniła prawdę o federacji. "Mocno polityczne"

- Jestem osobą, która zawsze stara się wybaczać i daje drugą szansę, ale trener nie dał mi nawet takiej możliwości - mówiła Weronika Zielińska-Stubińska w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Polska sztangistka opowiedziała o relacjach ze szkoleniowcem Antonim Czerniakiem po aferze, która wybuchła w 2023 roku. Jak się okazuje, nie najlepiej wyglądają też jej stosunki z polską federacją. Dość mocno uderzyła w działaczy.

Przed rokiem wybuchła afera wokół Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Weronika Zielińska-Stubińska nie została zgłoszona na mistrzostwa świata w Rijadzie i straciła jedną z szans na uzyskanie przepustki na igrzyska olimpijskie w Paryżu. "Trzeci raz z rzędu jestem najlepsza, a człowiek, który nazywa się trenerem kadry, mówi mi, że się uwsteczniam od 3 lat. Poprawiam rekordy Polski, a została odebrana mi szansa walki na igrzyska olimpijskie w Paryżu" - pisała na Facebooku

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Zawodniczka wskazywała, że kontynuowanie studiów było powodem, dla których nie otrzymała powołania. Tym informacjom zaprzeczył wówczas sam szkoleniowiec. I mimo że od afery minęło już kilka miesięcy, to pozostawiła ona zadrę w sercu Zielińskiej-Stubińskiej.

Weronika Zielińska-Stubińska zdobyła się na szczere wyznanie. Tak wyglądają jej relacje z trenerem po aferze. "Zrobił mi dużo krzywdy"

Polka udzieliła wywiadu dla "Przeglądu Sportowego", w którym nieco więcej opowiedziała o obecnych relacjach, które łączą ją ze szkoleniowcem Antonim Czerniakiem. Sytuacja wciąż nie wróciła do normy. Związek pozwolił Zielińskiej-Stubińskiej, by jej własna trenerka Paulina Szyszko towarzyszyła jej podczas zawodów, ale Czerniak także jest na nich obecny, co dość mocno irytuje Polkę. 

- Sama obecność na startach człowieka, który zrobił mi dużo krzywdy, działa na mnie bardzo źle. Oczywiście z biegiem czasu się z tym oswoiłam, starałam się nie zwracać uwagi, ale uważam, że tej osoby nie powinno tam być, bo w ogóle nie przyłożyła się do mojego szkolenia - zaczęła. - Jestem osobą, która zawsze stara się wybaczać i daje drugą szansę, ale trener nie dał mi nawet takiej możliwości. Chodzi po ludziach i mówi, że mu nie ufam, ale nie zrobił nic, żebym mu zaufała - kontynuowała.

Polka zdradziła też, że trener wciąż utrudnia jej funkcjonowanie. - Jest bardzo impulsywny i nadpobudliwy. (...) Cały czas wbija szpilki, żeby nas rozproszyć - dodawała. Jej zdaniem istnieją małe szanse, by w najbliższym czasie doszło do zmiany na stanowisku szkoleniowca w związku. - To są układy i uważam, że wszystko rozgrywa się mocno politycznie. Moje zdanie jest takie, że ktoś po prostu mocno chce trzymać się stołka - podkreślała.

Polska mistrzyni wściekła na związek. "Nie wiem, jak dalej potoczy się moja kariera"

Zielińska-Stubińska opowiedziała też o relacjach z samą federacją. Choć związek w końcu się nią zaopiekował i zaczął płacić m.in. za faktury za fizjoterapeutę, to nadal stosunki nie są najlepsze. 

- Od czerwca tego roku cały czas trwa wojna, ale to walka z wiatrakami. Uważam, że jako najlepsza zawodniczka w Polsce, która trochę podciąga nasze ciężary, powinnam mieć więcej, a przez niektóre układy czy sympatie o wszystko muszę się prosić, podczas gdy inni mają to zapewnione - ujawniła.

Dodała, że ta sytuacja dość mocno na nią wpływa i odbiera jej chęć do rywalizacji. - Powiem szczerze, że nie mam już siły walczyć ze związkiem i nie wiem, jak dalej potoczy się moja kariera. Wiem, że jeszcze wiele mogę i chciałabym zrobić, ale czy będę miała siłę i zdrowie? Czas pokaże, każdy ma przecież swoje granice - zakończyła.

Mimo problemów Zielińska-Stubińska wciąż ma szanse wywalczyć bilet na IO. Tylko że nic nie zależy już od niej. Wzięła udział w turnieju kwalifikacyjnym w Tajlandii, ale nie zdobyła przepustki. Zajęła 10. miejsce. To pozwoliło awansować jej na 14. lokatę w rankingu IWF, ale tylko najlepsza 10. ma zapewniony start w Paryżu. Polka może jednak znaleźć się w gronie dwóch dowołanych zawodniczek. O tym, czy tak się stanie, przekonamy się pod koniec maja.

Czy Weronika Zielińska-Stubińska pojedzie na IO w Paryżu?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.