Polki szły jak burza, wtem paraliż! Wielka szansa na medal stracona. Szał radości rywalek

Zaczęło się bardzo dobrze, ale później było tylko gorzej. To estońskie szpadzistki powalczą o medale na igrzyskach w Tokio, bo choć przegrywały z Polkami przez większą część pojedynku, ostatecznie wygrały 29:26 i awansowały do półfinału. Reprezentantki Polski zakończyły rywalizację na szóstym miejscu.

Ewa Trzebińska, Aleksandra Jarecka, Renata Knapik-Miazga i rezerwowa Magdalena Piekarska-Twardochel. To polskie szpadzistki, które we wtorek walczyły o półfinał turnieju olimpijskiego z reprezentantkami Estonii. - Niech was nie zmyli to, że nasze rywalki w rankingu światowym są na siódmym miejscu, a nasze szpadzistki na drugim. To nie ma aż tak dużego znaczenia - przestrzegał komentator TVP Sport. I niestety miał racje...

Zobacz wideo Tokio 2020: nie siadaj, bo się poparzysz. I weź tabletkę. Organizatorzy pomagają walczyć z upałem

Karol StopaKarol Stopa komentuje wpadkę na antenie Eurosportu. "Mam pewien rodzaj kaca"

"Jest dobrze, ale tu walka będzie trwała do końca"

Do pierwszej walki wyszły Trzebińska i Katrina Lehis. Obie szpadzistki spotkały się już dwa dni temu. Wtedy górą była Estonka, która po dogrywce wygrała 11:10 i awansowała do 1/8 finału, a później zdobyła brązowy medal. We wtorek w pierwszej walce obie panie wyprowadziły po jednym skutecznym ataku i pierwsza z dziewięciu walk zakończyła się remisem 1:1.

W drugiej remisu nie było, bo Knapik-Miazga pokonała Julię Beljajewę 3:2. Tak samo jak Jarecka, która w kolejnej walce też jednym punktem wygrała z Eriką Kirpu. Polki po czterech pojedynkach miały więc dwupunktową przewagę. - Jest dobrze, ale tu walka będzie trwała do końca - uspokojał dobre nastroje komentator TVP Sport po walce Knapik-Miazgi z Lehis (3:3).

Świątek i Kubot nie zostali zgłoszeni do mikstów? Mamy komentarzŚwiątek i Kubot nie zostali zgłoszeni do mikstów? Mamy komentarz

Krzyk radości, który było słychać w całej hali

Wtedy na planszę znowu wyszła Trzebińska, która zadała w jednej walce aż cztery celne trafienia i pokonała Kirpu 4:2. Dzięki temu Polki na cztery walki przed końcem prowadziły 14:10. Miały cztery punkty przewagi, ale po szóstym pojedynku już tylko jeden (16:15), bo Jarecka przegrała z Beljajewą 2:5. - To będzie runda prawdy, ostatnie trzy walki, oby ze szczęśliwym finałem - mówili komentatorzy.

Rundę prawdy zaczęła Knapik-Miazga, która prowadziła już 2:0, ale ostatecznie zremisowała z Kirpu 3:3. A po niej na planszy stanęła Jarecka i Lehis. No i na prowadzenie po tej walce wyszły Estonki (22:21), a w ostatniej (Trzebińska - Beljajewa) jeszcze je powiększyły, ostatecznie pokonując Polki 29:26.

Kiedy upłynął czas ostatniej walki, okrzyk radości Beljajewej słychać było w całej hali. Estonka wpadła w szał radości, a po chwili wpadła w ramiona swoich koleżanek. Estonki awansowały do półfinału, a potem pokonały Włoszki aż 42:34 i powalczą o złoto z Koreą Południową.

Szóste miejsce Polek

Rozczarowane Polki musiały się zadowolić rywalizacją o miejsca 5-8. W starciu z Rosjankami (reprezentacją Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego) tym razem to one popisały się bardzo dobrym finiszem. Od stanu 10:13 po czterech pojedynkach kolejne pięć padło łupem Biało-Czerwonych i to w sumie aż 21:12. Dzięki temu Polki pokonały Rosjanki 31:25.

W rywalizacji o piąte miejsce ich rywalkami były reprezentantki Stanów Zjednoczonych. Tym razem to Polki po pięciu rundach prowadziły 11:10, by ostatecznie przegrać 26:33. To oznacza, że Polki zakończyły rywalizację na miejscu szóstym. Warto dodać, że rywalki Polek i Amerykanek w ćwierćfinale - Estonki i Koreanki - powalczą w finale.

Więcej o: