Nie trzeba interesować się boksem, ba! Nie trzeba interesować się sportem, by wiedzieć, kim jest Mike Tyson. Wielokrotny mistrz świata to prawdziwa ikona, która jednak w trakcie swojej kariery zmagała się z wieloma problemami. "Bestia" mierzyła się z problemami psychicznymi, uzależnieniem od narkotyków, a także z długami.
W 2003 roku Tyson ogłosił bankructwo i oficjalnie przyznał, że ma 34 miliony dolarów długu, choć na walkach i kontraktach zarobił 400 mln dolarów. Kłopoty z płynnością finansową miał przez wiele kolejnych lat, a boleśnie przekonał się o tym polski promotor Tomasz Babiloński.
Cofnijmy się do roku 2011. Amerykański bokser miał we wrześniu przylecieć na zorganizowaną przez Babilońskiego w Warszawie galę. "Wszystkie dokumenty Babiloński podpisywał z występującym w imieniu "Bestii" menedżerem Carlem Holnessem. Brytyjczyk był w Warszawie dwa razy: ogłaszając przylot Tysona oraz informując, że Amerykanin jednak nie przyjedzie, bo zatrzymały go w kraju sprawy prywatne" - relacjonowaliśmy na portalu Sport.pl.
Sęk w tym, że Tyson otrzymał od Babilońskiego przelewy na łącznie 100 tysięcy dolarów - część za udział w gali, a część na bilety lotnicze dla "Bestii" i reszty jego sztabu. Zwrot miał się odbyć w ciągu siedmiu dni, ale tak się nie stało. Dziś, po 15 latach, Polak wciąż pieniędzy nie otrzymał, o czym mówił w rozmowie z Interią.
- Straciliśmy na tym całym pomyśle 100 tysięcy dolarów. Na kwotę złożyły się zaliczki, przeloty w biznes klasie dla wielu osób i tak dalej. Ostatecznie wygraliśmy sprawę w sądzie, w polskim sądzie, ale nic to nie dało, bo w tamtym czasie Tyson był bankrutem. W ten sposób jestem jedynym Polakiem, którego Mike Tyson oszukał na takie pieniądze - powiedział.
Okazji do rozmowy pomiędzy stronami było kilka. Za pierwszym razem jednak, gdy Tyson promował w Polsce markę napojów energetycznych Black, ochrona wyprosiła Babilońskiego z sali. Obu panom udało się spotkać na kongresie WBC, ale tam również nie załatwili dawnych porachunków.
- Podszedłem do Tysona i mówię, że jest taka i taka sprawa. Tę teczkę przechwyciła jego obecna żona i zapewnili, że załatwią tę sprawę. Rzekomo Carl [Holness] dostał instrukcje, żeby to odprostować, czyli powracać mi przelewy. Jak to stary cwaniak zaczął ściemniać i suma summarum zostałem wykiwany - podkreślił Babiloński.
Zobacz też: Wrze w szatni Realu tuż przed El Clasico. Mbappe w roli głównej