Ostatnie miesiące były szalone dla Jeremiego Sochana - odszedł z San Antonio Spurs, gdzie nie figurował w planach trenera Mitcha Johnsona. Ostatecznie stał się wolnym zawodnikiem i mógł dołączyć do dowolnej drużyny. Obawiano się, że jego przygoda z NBA dobiegła końca, ale ostatecznie trafił do New York Knicks. Później pojawiły się doniesienia, że po Polaka zgłosiło się aż 10 ekip.
Ostatecznie wybrał ekipę, w której może powalczyć o mistrzostwo NBA. Zaczął również grać częściej i lepiej. Teraz ekipa New York Knicks rozpoczęła walkę o awans do finału Konferencji Wschodniej. W półfinale mierzyli się z Philadelphia 76ers. Jednak w pierwszym meczu na próżno było szukać Polaka. Dlaczego?
Przed spotkaniem amerykańskie media donosiły, iż Sochan jest jedynym zawodnikiem, który znalazł się w raporcie o kontuzjach ekipy z Nowego Jorku. Polak doznał kontuzji naciągnięcia lewego ścięgna udowego. Informowano, że jego występ nie był pewny. Serwis clutchpoints.com opisywał, że zawodnik mógłby pojawić się na boisku, gdyby był potrzebny. Tak jednak się nie stało.
Zobacz też: LeBron James pokazał, że jest wielki. Niebywałe, co zrobił dla Lakers
Ostatecznie koszykarze New York Knicks zdominowali rywali z Filadelfii i rozbili ich aż 137:98. Do ważnego triumfu poprowadził ich Jalen Brunson, który zdobył 35 punktów, w tym 27 w pierwszej połowie. Jak donosi fox29.com "Knicks zostali pierwszą drużyną w historii NBA, która wygrała trzy kolejne mecze posezonowe różnicą co najmniej 25 punktów. Zespół trafiał 63 proc. rzutów z gry i prowadził nawet 40 punktami w całym meczu" - relacjonuje serwis.
Drugi mecz zaplanowano na godz. 1:00 w czwartek, 7 maja czasu polskiego. Kolejne dwa pojedynki, kolejno 9 i 10 maja odbędą się w Filadelfii.