Żona Tysona ma dość. "To koniec"

Mike Tyson niedawno stoczył kolejną pięściarską walkę w karierze. Jego przeciwnikiem był 30 lat młodszy Jake Paul, który ostatecznie to spotkanie wygrał. Czy "Żelaznego Mike'a" zobaczymy jeszcze w ringu? Głos w tej sprawie zabrał syn amerykańskiej legendy, który zdradził, co na ten temat myśli żona 58-latka.
BOXING/
Kevin Jairaj / USA TODAY Sports via Reuters Con

Mike Tyson jest legendą światowego pięściarstwa. Mimo 58 lat na karku były mistrz świata wagi ciężkiej postanowił w listopadzie wrócić na ring. Jego rywalem był 27-letni Jake Paul - amerykański YouTuber i pięściarz. Ten pojedynek skończył się zwycięstwem młodszego zawodnika poprzez jednogłośną decyzję sędziów. Walka była pierwotnie zaplanowana na lipiec, ale została przełożona z powodu obaw o stan zdrowia "Żelaznego Mike'a".

Zobacz wideo Świat boksu czeka na ich walkę. "Fury jest mało stabilny psychicznie"

Czy Mike Tyson zawalczy raz jeszcze?

Po tym pojedynku Tyson zamieścił na swoim Instagramie poruszający wpis. "To jedna z tych sytuacji, kiedy przegrałeś, ale i tak wygrałeś. Jestem wdzięczny za ostatnią noc. Nie żałuję, że po raz ostatni stanąłem na ringu. Prawie umarłem w czerwcu. Miałem 8 transfuzji krwi. Straciłem połowę krwi i 25 funtów (11 kilogramów - przyp. red.) w szpitalu i musiałem walczyć o zdrowie" - napisał.

Po tym pojedynku zaczęto się zastanawiać, czy ponownie zobaczymy Mike'a Tysona w ringu. Głos w tej sprawie zabrał jego syn - Amir, który w wywiadzie dla "Seconds Out" zdradził, że ważny głos na ten temat ma jego żona - Lakiha Spicer. - Myślę, że to koniec. Moja macocha mówi, że skończył, a oni są zespołem. To ich wspólna decyzja - powiedział, cytowany przez "Daily Mail".

Pomimo obaw o zdrowie Mike'a, Amir przyznał, że jest dumny ze swojego ojca. - Oczywiście, martwiłem się, ale wiedziałem, że nie zostanie znokautowany, ponieważ potrafi przyjąć ciosy - zakończył.

Federacja Fame MMA chciała zakontraktować Mike'a Tysona

Jakiś czas temu Mateusz Borek ujawnił, że był pomysł, by Mike Tyson zawalczył w Polsce na gali Fame MMA. - Pierwszy pomysł federacji FAME, kiedy okazało się, że będzie koncepcja stworzenia gali na PGE Narodowym i w main evencie zawalczy Tomasz Adamek, to było starcie z Mikiem Tysonem - oświadczył na antenie Kanału Sportowego.

- Szukaliśmy do niego kontaktu i oczywiście jego agentka się odezwała. Wyobrażałem sobie, że człowiek, który wisiał parę dolarów Tomkowi Babilońskiemu, będzie zainteresowany gażą na poziomie 500-600 tys. dolarów. Natomiast tam wchodziły w grę grube miliony - zakończył.

Więcej o: