Kibice mają dość. Żądają głowy prezes. Całe miasto protestuje

"Czas na zmiany, Goliński do wymiany" - banery z tego typu hasłami zawisły ostatnio na ulicach Zielonej Góry. Wszystko przez gigantyczny protest, jaki wzniecili kibice miejscowego Falubazu. Fani nie ukrywają pretensji do prezesa klubu Adama Golińskiego i żądają jego dymisji. Ten zarzuca im z kolei "działanie na szkodę drużyny". O co właściwie poszło?
DLOKA
Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

Falubaz Zielona Góra w poprzedni weekend miał zmierzyć się w drugiej kolejce żużlowej Ekstraligi z GKM-em Grudziądz. Mecz został jednak przełożony na 23 kwietnia. Tymczasem najbardziej zagorzali kibice Falubazu nawołują do jego bojkotu. Na tym jednak nie koniec. Wprost domagają się dymisji obecnego prezesa klubu - Adama Golińskiego.

Zobacz wideo Jan Krzysztof Duda: "Wygrałem wiele fantastycznych partii"

Kibice uderzają w prezesa Falubazu. Tak go potraktowali. "Nie bierz, co nie twoje"

W całym mieście wywiesili banery nawet znamienne banery. "Czas na zmiany, Goliński do wymiany", "Goliński out", "Falubaz walcz o swoje, Goliński nie bierz, co nie twoje" - można na nich przeczytać. Skąd tak zdecydowana reakcja? Jak relacjonowała "Gazeta Lubuska" powodów jest kilka. Pierwszym jest podwyżka cen biletów. Te na mecz z GKM-em biały kosztować 90 zł normalne i 80 zł ulgowe. Ostatecznie doszło do obniżki o 20 zł. Poza tym kibice wytykają Golińskiemu demontaż ze stadionu specjalnych słupków, które pomagały im w wymieszaniu opraw oraz nałożony na nich zakaz wniesienia tzw. sektorówki. 

Działania fanów przebierają na sile. W mediach społecznościowych aż roi się od negatywnych wpisów pod adresem Golińskiego. Ten w końcu postanowił odnieść się do sprawy. - Oczywiście, że widziałem kilka banerów i jest mi przykro z tego powodu. Mam wrażenie, że kibice próbują w ten sposób wywrzeć nacisk nie tyle na mnie, co na cały klub. Działają jednak wbrew jego interesom - mówił w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.

Prezes Falubazu zobaczył, co robi grupa kibiców. "Chce doprowadzić do pustego stadionu"

Jak tłumaczył, protest rozpoczął się po tym, jak odmówił spełnienia pewnej prośby ze strony fanów. - Przed meczem przedstawiciele grupy kibicowskiej zwrócili się do mnie, bym wyraził pisemną zgodę na wniesienie tzw. sektorówki. Obowiązujące przepisy regulujące organizację imprezy masowej zakazują wnoszenia i używania przedmiotów wykorzystywanych w celu uniemożliwienia lub istotnego utrudnienia rozpoznania osób. Już wcześniej miałem informacje, że wszystko to było związane z planowanym odpaleniem pirotechniki, więc nie mogłem się zgodzić - wyjaśnił.

Goliński twierdził, że nie jest przeciwnikiem opraw, ale obawiał się surowych konsekwencji. Ponieważ do incydentów z udziałem zielonogórskich kibiców dochodziło już wcześniej, uważał, że tym razem za karę może dojść nie tylko do nałożenia kar finansowych, ale i zamknięcia stadionu. - Nie mogę do tego dopuścić. Grupa kibicowska sama jednak chce doprowadzić do pustego stadionu. Czy to jest odpowiednia forma wsparcia drużyny, której jest się kibicem?! - pytał.

Zobacz też: To już lawina. Kolejny klub Ekstraklasy reaguje na aferę z Zondacrypto

Dodał też, że nie rozważa swojej dymisji. - Skupiam się na tym, żeby Falubaz funkcjonował bezpiecznie i rozwijał się w sposób odpowiedzialny. Czuję się odpowiedzialny za Falubaz i decyzje, które podejmuję. I tę odpowiedzialność będę dalej brał na siebie - zakończył.

Więcej o: