Falubaz Zielona Góra w poprzedni weekend miał zmierzyć się w drugiej kolejce żużlowej Ekstraligi z GKM-em Grudziądz. Mecz został jednak przełożony na 23 kwietnia. Tymczasem najbardziej zagorzali kibice Falubazu nawołują do jego bojkotu. Na tym jednak nie koniec. Wprost domagają się dymisji obecnego prezesa klubu - Adama Golińskiego.
W całym mieście wywiesili banery nawet znamienne banery. "Czas na zmiany, Goliński do wymiany", "Goliński out", "Falubaz walcz o swoje, Goliński nie bierz, co nie twoje" - można na nich przeczytać. Skąd tak zdecydowana reakcja? Jak relacjonowała "Gazeta Lubuska" powodów jest kilka. Pierwszym jest podwyżka cen biletów. Te na mecz z GKM-em biały kosztować 90 zł normalne i 80 zł ulgowe. Ostatecznie doszło do obniżki o 20 zł. Poza tym kibice wytykają Golińskiemu demontaż ze stadionu specjalnych słupków, które pomagały im w wymieszaniu opraw oraz nałożony na nich zakaz wniesienia tzw. sektorówki.
Działania fanów przebierają na sile. W mediach społecznościowych aż roi się od negatywnych wpisów pod adresem Golińskiego. Ten w końcu postanowił odnieść się do sprawy. - Oczywiście, że widziałem kilka banerów i jest mi przykro z tego powodu. Mam wrażenie, że kibice próbują w ten sposób wywrzeć nacisk nie tyle na mnie, co na cały klub. Działają jednak wbrew jego interesom - mówił w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.
Jak tłumaczył, protest rozpoczął się po tym, jak odmówił spełnienia pewnej prośby ze strony fanów. - Przed meczem przedstawiciele grupy kibicowskiej zwrócili się do mnie, bym wyraził pisemną zgodę na wniesienie tzw. sektorówki. Obowiązujące przepisy regulujące organizację imprezy masowej zakazują wnoszenia i używania przedmiotów wykorzystywanych w celu uniemożliwienia lub istotnego utrudnienia rozpoznania osób. Już wcześniej miałem informacje, że wszystko to było związane z planowanym odpaleniem pirotechniki, więc nie mogłem się zgodzić - wyjaśnił.
Goliński twierdził, że nie jest przeciwnikiem opraw, ale obawiał się surowych konsekwencji. Ponieważ do incydentów z udziałem zielonogórskich kibiców dochodziło już wcześniej, uważał, że tym razem za karę może dojść nie tylko do nałożenia kar finansowych, ale i zamknięcia stadionu. - Nie mogę do tego dopuścić. Grupa kibicowska sama jednak chce doprowadzić do pustego stadionu. Czy to jest odpowiednia forma wsparcia drużyny, której jest się kibicem?! - pytał.
Zobacz też: To już lawina. Kolejny klub Ekstraklasy reaguje na aferę z Zondacrypto
Dodał też, że nie rozważa swojej dymisji. - Skupiam się na tym, żeby Falubaz funkcjonował bezpiecznie i rozwijał się w sposób odpowiedzialny. Czuję się odpowiedzialny za Falubaz i decyzje, które podejmuję. I tę odpowiedzialność będę dalej brał na siebie - zakończył.