Garstka kibiców oglądała pogrom. Nawet Boniek zareagował. "To jest tragedia"

To, co mówiono przed startem sezonu, ma niestety potwierdzenie w rzeczywistości. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa po raz drugi był wyraźnie słabszy od rywala w PGE Ekstralidze. Tym razem przegrał na własnym torze z Orlen Oil Motorem Lublin 26:64.
Trener Mariusz Staszewski
Screen - www.youtube.com/watch?v=UKBYCxuhwtc

Przed startem sezonu pisaliśmy o tym, że Krono-Plast Włókniarz Częstochowa miałby problem z awansem do finału rozgrywek na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, ale startuje w PGE Ekstralidze. Na papierze drużyna prowadzona przez Mariusza Staszewskiego wyraźnie odstawała od reszty. I to do tego stopnia, że niektórzy zastanawiali się nad tym, czy Częstochowianie wygrają choćby jeden mecz.

Zobacz wideo Ranking kiełbasek żużlowych, czyli gdzie na żużlu warto zjeść

Katastrofa po częstochowsku. "To jest tragedia"

Na razie początek rozgrywek wygląda zgodnie z przewidywaniami. Najpierw porażka z Fogo Unią Leszno na wyjeździe 31:59, a teraz lanie od wicemistrzów Polski. Włókniarz przegrał w piątek z Orlen Oil Motorem Lublin 26:64. Takie wysokie porażki gospodarzy w żużlu widuje się rzadko.

Na trybuny nie przybyło zbyt wielu kibiców, ale trudno się dziwić. Włókniarz, choć ma w herbie lwa, był skazany na pożarcie. Wymowny był wynik po dziesięciu biegach, gdzie Częstochowianie przegrywali aż 30 punktami! Na wynik 15:45 składało się osiem zwycięstw Lublinian wynikiem 5:1, jeden remis i jedno zwycięstwo gospodarzy (4:2). Na wszystko ze smutną miną spoglądał legendarny zawodnik i trener Marek Cieślak, który był związany w obu rolach z Włókniarzem.

- Przykro patrzeć. Klub, w którym się wychowałem i taki mecz... To jest tragedia - powiedział Cieślak na antenie Canal+ Sport.

- Dlaczego Włókniarz nie ma drużyny? Piękna okolica, stadion, kibice na to zasługują. Ja wiem dlaczego tak jest, ale ogółem panuje cisza i osoby, które powinny uderzyć się w pierś, siedzą cicho - dodał.

Boniek powiedział wprost. "Nikogo nie kręci"

Przed biegami nominowanymi Motor prowadził 56:22, czyli praktycznie było pewne, że przekroczy granicę 60 punktów, a to duży wyczyn w meczu wyjazdowym. Po stronie gospodarzy potencjalni liderzy (Rohan Tungate, Jaimon Lidsey) byli w tak koszmarnej dyspozycji, że trener Staszewski miał problem, którego z nich wystawić do czternastej gonitwy. Ostatecznie padło na Tungate'a.

W trakcie rywalizacji ewidentnie dość jednostronnego widowiska miał Zbigniew Boniek, który jest wielkim fanem żużla. "Taki speedway nikogo nie kręci. Za duża różnica" - napisał na platformie X. 

W czternastym biegu Motor znów zwyciężył 5:1, więc już wtedy przekroczył "60-tkę". A w ostatniej gonitwie nie widzieliśmy Bartosza Zmarzlika, który po czterech wygranych wyścigach oddał bieg młodzieżowcowi - Bartoszowi Bańborowi. Temu jednak już na starcie zdefektował motocykl, ale Włókniarz... i tak nie wygrał drużynowo tej potyczki, bo gospodarzom uciekł Kacper Woryna, były zresztą zawodnik Lwów. Tego dnia stracił tylko punkt. Motor zwyciężył 64:26 i ma już drugie wysokie zwycięstwo w tym sezonie - tydzień wcześniej Lublinianie wygrali u siebie z PRES Grupą Deweloperską Toruń 56:34.

Więcej o: