W stolicy Polski, podobnie jak niemal w całym kraju, środa 5 sierpnia upływa pod znakiem wielkich upałów. Skrajnie trudne warunki nie pomogły jednej z faworytek turnieju WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open.
W pierwszym meczu turnieju na kortach Legii Katarzyna Kawa (137. WTA) przez 2 godziny i 45 minut zmagała się z Czeszką Lindą Fruhvirtovą (183. WTA). Polska zawodniczka ostatecznie wygrała, a decydujący set zakończył się dopiero po tie-breaku: 4:6, 6:4, 7:6.
- Przegrywałam w tej ostatniej partii 2:4 i byłam pod presją, ale wróciłam, bo mogłam liczyć na wasze wsparcie - zaznaczyła Kawa tuż po tym spotkaniu, doceniając doping kibiców.
Niestety, trudy poniedziałkowego pojedynku z Fruhvirtową dały o sobie znać w środę 5 sierpnia podczas meczu z Justiną Mikulskyte (241. WTA). 33-latka w pierwszym secie prowadziła wyrównany bój z reprezentantką Litwy. W 8. gemie wyszła z poważnej opresji, doprowadzając do remisu po 4. Ostatecznie jednak przegrała swoje podanie w kluczowym momencie premierowej partii, która trwała aż 51 minut.
Druga część padła łupem Polki. Po dwóch szybkich przełamaniach (4:1), stało się jasne, że Kawa wraca do gry o końcowe zwycięstwo. W trzecim secie przyszło załamanie. Im dalej, tym było dla Polki gorzej. 33-latka wygrała tylko pierwszego gema, a spotkanie kończyła skrajnie zmęczona i z obandażowanym lewym udem.
W środę 5 sierpnia w Warszawie o ćwierćfinał zagrają pozostałe reprezentantki Polski: Martyna Kubka (192. WTA), Weronika Falkowska (333. WTA) oraz Zuzanna Pawlikowska (404. WTA).