Iga Świątek wygrała swój pierwszy mecz w Toronto. Jej rywalką była Czeszka Sara Bejlek. Raszynianka w pierwszym secie grała kapitalnie i zatriumfowała 6:0. W drugim secie prowadziła już 3:0, ale doszło do przestoju u Polki. "Aż do stanu 6:0, 3:0 wszystko szło idealnie. I nagle Świątek stanęła. Wiele razy w ostatnich miesiącach Polka nagle się zacinała. Wygrywała pewnie, zdawała się kontrolować mecz i nagle zaczynało dziać się coś trudnego do zrozumienia. Świątek i tym razem wyglądała tak, jakby za bardzo się spieszyła. Jakby nie wystarczało jej cierpliwości" - opisywał na łamach Sport.pl Łukasz Jachimiak.
Niewiele brakowało, by Czeszka doprowadziła do wyrównania - miała break pointy, ale żadnego z nich nie wykorzystała. Ten gem był niezwykle zacięty - mnóstwo akcji, błędów i kapitalnych zagrań. W tym gemie miała ich aż dziewięć. Ale żadnego z nich nie wykorzystała. Ostatecznie Polka wygrała 6:3, a cały mecz 2:0.
To, co się zadziało, szczególnie w tym drugim secie, zwróciło uwagę ekspertów. Komentator Tomasz Wolfke w rozmowie z WP SportoweFakty ocenił grę naszej zawodniczki i zwrócił uwagę na ważny aspekt. - Iga już nas do tego dobrze przyzwyczaiła, że w jej grze nagle następuje całkowite załamanie, które wymyka się racjonalnym kategoriom. I strasznie trudno znaleźć tego przyczynę. Całe szczęście, że doszło do tego po dziewięciu wygranych gemach z rzędu, a nie wcześniej, i udało się mecz zakończyć w dwóch setach - stwierdził.
Zobacz też: Świątek przyznała po pierwszym meczu w Toronto. "Nie grałam takiego od dawna"
- W pierwszej partii to była bajka, Iga wyglądała jak swoja najlepsza wersja z najlepszych czasów. Była pewna siebie, spokojna, świetnie funkcjonował forehand i płaski backhand. Szkoda, że starczyło to na mniej więcej 40 minut, to jest niezrozumiałe, że potem nagle tak się to posypało - dodał.
Zdaniem eksperta, Iga Świątek sama nie wie, skąd bierze się ten przestój. - Kryzysy dotykają każdego tenisisty, u jednego trwa to przez trzy minuty, a u innych trzy gemy. Może jeśli tego nie da się tego wyeliminować, to po prostu trzeba to zaakceptować? - zastanawiał się.
- Może trzeba pogodzić się z tym, że takie załamanie przyjdzie, zacisnąć zęby i spokojnie poczekać, aż znowu wszystko się odwróci? Bo może tak być, że będziemy to oglądać już do końca jej kariery - zakończył.
W trzeciej rundzie turnieju w Toronto Iga Świątek zmierzy się z Viktoriją Golubić.