Iga Świątek była jedną z faworytek do triumfu w Australian Open, ale już od początku borykała się z pewnymi problemami. Popełniała mnóstwo błędów, a jej gra była dość nierówna. Mimo wszystko była w stanie awansować dalej. Najpierw pokonała Sofię Kenin, a następnie zaliczyła genialny powrót z Danielle Collins. Przegrywała już 1:4 w trzecim secie, ale finalnie triumfowała. Odwrócić losów meczu nie udało jej się w starciu z Lindą Noskovą. "Cuda co dwa dni, jak widać, się nie zdarzają", "Znowu dreszczowiec, ale tym razem bez happy endu. Iga Świątek dołączyła do grona ofiar rzezi faworytek" - pisali eksperci.
Wielu kibiców, dziennikarzy i ekspertów było zszokowanych tak szybkim odpadnięciem 22-latki z rywalizacji w Melbourne. Podobnie, jak i Samantha Stosur, zwyciężczyni US Open z 2011 roku. Legendarna tenisistka próbowała przeanalizować grę Świątek w Australian Open i znaleźć przyczyny jej porażki.
- Oczywiście bardzo trudno jest dawać z siebie maksimum każdego dnia. W przypadku najlepszych tenisistów, a w szczególności numeru jeden, przeciętność czasami wystarcza, by przetrwać i awansować dalej. Śmieszne jest jednak to, co Polka powiedziała po meczu z Collins. Już w połowie starcia była wymeldowana i krążyła myślami wokół lotniska. Myślała o czymś innym niż powinna - podkreśliła w programie "The Morning Serve".
Jej zdaniem w grze Polki jest pewien "słaby punkt". Nie doprecyzowała jednak o czym konkretnie mowa. Czy chodzi o element wyszkolenia? A może problem w sferze mentalnej?
- W jej grze jest jednak pewien słaby punkt i uważam, że to było widać właśnie w meczu z Collins. Wyszła z tego, ale czy była w stanie zrobić to przeciwko innej, młodej gwieździe? Nie. Uważam, że są pewne elementy, do których musi się cofnąć i odpowiedzieć sobie na pytanie: "Dokąd muszę iść i jak poprawić niektóre występy?" - kontynuowała.
Stosur wskazała też, że jednym z problemów może być presja ciążąca na liderce rankingu WTA. Każdy wymaga od niej zwycięstw i kolejnych tytułów. - Ciężko jest wygrywać co tydzień, jesteś numerem 1 na świecie i za każdym razem, gdy wchodzisz na kort, masz cel na plecach. Nie zawsze jest to najłatwiejsza pozycja - zakończyła.
Sama Iga Świątek nie załamała się porażką. Na pomeczowej konferencji prasowej wyliczyła błędy, które popełniła w trakcie spotkania i obiecała, że wyciągnie z nich lekcję. - Przegrałam, ale to nie koniec świata, przede mną kolejne wielkie turnieje i wyzwania. Pamiętam, jak wracałam do pracy przed rokiem. Po porażce mogłam się zresetować i skupić na kolejnych celach. W tym roku mam zamiar zrobić dokładnie to samo - mówiła.