Linda Noskova (50. WTA) w sobotę sensacyjnie wyrzuciła z Australian Open Igę Świątek. Teraz po raz pierwszy w karierze weszła do ćwierćfinału turnieju Wielkiego Szlema, choć zapewne sama wolałaby, aby doszło do tego w innych okolicznościach. Czeszka skorzystała z koszmaru Jeliny Switoliny (23.), która na początku meczu poczuła potężny ból. Spotkanie trwało zaledwie 20 minut, bo Ukrainka musiała je poddać.
Switolina rozpoczęła mecz wyjątkowo pechowo. W pierwszym gemie prowadziła już 40:0, ale jej 19-letnia rywalka doprowadziła do remisu. Czeszka wygrała gema, wykorzystując drugiego breakpointa, a po chwili przy własnym serwisie wygrała do zera. Stało się jasne, że ze Switoliną dzieje się coś niepokojącego.
29-latka zgłosiła problemy z plecami i poprosiła o przerwę medyczną. W tym czasie zajął się nią fizjoterapeuta. Switolina wróciła na kort i po raz kolejny straciła punkt przy własnym podaniu. Kłopoty okazały się zbyt poważne i zawodniczka poddała mecz, spakowała się i ze łzami w oczach wyszła ze stadionu.
Po spotkaniu opowiedziała, co dokładnie jej dolegało. - Doznałam potwornego bólu, nie wiem dokładnie, co to jest, ale przypomina mi to ból podczas uderzeń w pierwszym meczu, przy dwóch ostatnich piłkach. Miałam wcześniej kontuzję pleców, po której następnego dnia po meczu odczuwałam jedynie zmęczenie, ale ta wydarzyła się naprawdę nie wiadomo skąd. Poczułam się, jakby ktoś strzelił mi w plecy - stwierdziła, cytowana przez oficjalny portal WTA. - Nie mogłam nic zrobić. Całkowicie zablokowało mi plecy. Oczywiście bardzo mi smutno - dodała.
W tej sytuacji do ćwierćfinału awansowała Noskova. W nim zmierzy się z inną reprezentantką Ukrainy Dajaną Jastremską (93. WTA). Ich mecz odbędzie się już we wtorek.