Australian Open obfituje w wiele niespodzianek. Z turniejem pożegnało się już sześć zawodniczek z czołowej "10" rankingu WTA. Teraz do tego grona dołączyła Iga Świątek. Ze światowej czołówki w grze o końcowy triumf pozostają już tylko Aryna Sabelenka (2.) i Coco Gauff (4.).
Sobotni mecz Igi Świątek z Lindą Noskovą zaczął się zgodnie z planem. To liderka światowego rankingu uzyskała przewagę i bez większych problemów wygrała pierwszego seta 6:3. Schody zaczęły się w drugiej partii. Młodsza o trzy lata Czeszka postawiła twarde warunki, a w końcówce złapała wiatr w żagle. Świątek mogła przełamać przeciwniczkę, objąć prowadzenie 4:3, ale jej się to nie udało. Zamiast tego przegrała kolejne 11 z 12 punktów. Set zakończył się zwycięstwem Lindy Noskovej.
Liderka światowego rankingu, tak jak w II rundzie, musiała rozegrać trzecią partię. W niej także miała problemy. W trzecim gemie została przełamana przez Czeszkę, która wyszła na prowadzenie 2:1. Polka szybko odpowiedziała i doprowadziła do wyrównania. Chwilę wcześniej Świątek porozmawiała ze swoim trenerem Tomaszem Wiktorowskim i wprowadziła jego uwagi w życie. Zagrała agresywniej i szybciej, nie pozwoliła Noskovej odskoczyć.
Czeszka nie zamierzała odpuszczać. W siódmym, wyczerpującym gemie, ponownie przełamała Polkę. To było kluczowe dla losów pojedynku. Sensacja stała się faktem.
"Znowu dreszczowiec, ale tym razem bez happy endu. Iga Świątek dołączyła do grona ofiar rzezi faworytek. Czeska fabryka ma się świetnie" - napisała po spotkaniu Agnieszka Niedziałek, dziennikarka Sport.pl
"To nie był najlepszy mecz w wykonaniu Igi, ale genialny dla Lindy Noskovej. 19-letnia Czeszka zrobiła sensację turnieju, zasłużenie wygrała" - podsumował Dominik Senkowski ze Sport.pl.
"Powiedzmy sobie szczerze — to nie był turniej Igi Świątek. Od pierwszej rundy Australian Open była daleka od najwyższej dyspozycji. Linda Noskova? Zagrała bardzo solidnie, nie spaliła się, gdy wyczuła swoją szansę. Po prostu zdała egzamin. Iga była tego dnia do ruszenia i Czeszka z tego skorzystała" - komentuje dziennikarz TVP Sport Michał Pochopień.
Polka popełniła dziś wiele błędów, na co uwagę zwrócił dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Maciej Trąbski. "Cuda co dwa dni, jak widać, się nie zdarzają" - napisał.
Piotr Domagała z Viaplay zauważył, że tak wczesne odpadnięcie Świątek to dużego kalibru niespodzianka. W turnieju wciąż pozostaje Magdalena Fręch.
"Koniec marzeń! Nie będzie w tym roku tytułu w Australian Open. Świetny występ Lindy Noskovej. Trzysetowe zwycięstwo nad Igą Świątek i awans do 1/8 finału. I tu pytanie, czy poprzednie mecze po prostu były oznaką słabszej dyspozycji w turnieju" - dodał Rafał Smoliński.
"To nie tak miało wyglądać... Ale taki jest sport. Dziś Czeszka była lepszą tenisistką. Nie ma wątpliwości. To gorzka porażka dla Polki "- podsumował Adam Romer, redaktor naczelny magazynu "TenisKlub".
Eksperci nie pozostali obojętni wobec postawy rywalki Polki. "Rozczarowanie. Zagrała pewnie 9/10 Linda Noskova. Ale to nie był dobry turniej Igi Świątek. Była rewelacyjna w United Cup, ale tutaj brakowało tego luzu i fantazji. Największy moment w karierze Czeszki. Jeden z wielu" - napisał Hubert Błaszczyk.
"Imponujący mecz Lindy Noskovej. Żadnego zawahania, żadnego wstrzymywania ręki. Cała naprzód i zasłużona wygrana. Iga Świątek niestety poniżej dobrego poziomu. Było kilka zrywów, lepszych momentów, ale jako całość się to zupełnie nie złożyło" - dodał Maciej Łuczak z portalu Meczyki.pl.
W grze o końcowy triumf w turnieju pozostaje Magdalena Fręch (69.). Polkę czeka piekielnie zadanie. W IV rundzie zagra z Coco Gauff (4.). Świątek na zwycięstwo w Australian Open musi poczekać przynajmniej do stycznia w 2025 roku. Jej najlepszym wynikiem pozostaje półfinał sprzed dwóch lat.