Nietypowy walkower w finale esportowego turnieju. Ten problem nawiedza branżę od miesięcy

Terminarze rozgrywkowe esportowców bywają wypełnione aż po brzegi. Czasem turnieje pokrywają się ze sobą terminami, przez co niektóre mecze ze sobą kolidują.

Finał 2. sezonu Epic GOCL w CS:GO. Bardzo równa seria między bułgarskim 500, a duńskim Tricked dochodzi do piątej mapy. Tuż przed jej startem Duńczycy decydują się... oddać ją walkowerem. Wszystko z powodu innego turnieju, który pokrywa się w ich terminarzu. Niestety takich sytuacji zdarzało się w przeszłości nadzwyczaj dużo.

Zobacz wideo

Esportowe terminarze są problemem?

Duża część esportowych turniejów - zwłaszcza dla zespołów z nieco niższej półki - odbywa się w formacie online. Zdarza się, że różne rozgrywki trwają praktycznie od rana do wieczora. Forma zdalna pozwala zespołom na szybkie przenoszenie się z meczu na mecz, jeśli wszystko jest sensownie ułożone w terminarzu. Co jednak, jeśli jest inaczej?

Wtedy decyzja zależy od organizatorów. Zdarza się, że są oni bardziej wyrozumiali i po konsultacji z zespołami zgadzają się na przełożenie terminu spotkania, a czasem choćby jedna dodatkowa godzina potrafi być kluczowa. Nie zawsze wszystko układa się aż tak sprawnie - walkowery są pospolitym werdyktem w przypadku nie stawienia się drużyny na czas.

Więcej treści esportowych na Gazeta.pl.

Imperial - FalleN, fnxBrazylijska legenda esportu uhonorowana w nietypowy sposób. Fan nazwał syna na jego cześć

Dlatego zespoły stają czasami przed dylematami - wybrać jedne rozgrywki czy drugie? Przypadek przytoczony we wstępie to wyjątkowo kuriozalna sytuacja. Nie wystawia ona najlepszej wizytówki esportowi, a i sami organizatorzy turniejów raczej nie są zadowoleni z takiego obrotu spraw. Finał rozgrywek, szczytowa oglądalność i nagle jeden z zespołów się wycofuje. Zupełny brak profesjonalizmu.

Temat przeciążenia terminarzy jest obecny w esporcie od miesięcy, a mimo to rzadko kiedy wspomina się o nim głośniej. Z jednej strony to bardzo dobrze, że zawodnicy i drużyny mają wiele opcji do rywalizacji i cały czas pozostają w grze. Z drugiej to wszystko nieco mija się z celem, kiedy wszystko zaczyna ze sobą kolidować. Czasem rzeczywiście winę ponosi drużyna, lecz nie na wszystko ma ona wpływ. Opóźnienia techniczne, niefortunne rozłożenia spotkań czy zaproszenie na ostatni moment do turnieju mogą skutecznie uniemożliwić im funkcjonowanie według planu.

Być może zaradzić temu mogłaby lepsza komunikacja między organizatorami, a składami. Szkoda, żeby incydenty podobne do finału Epic GOCL weszły esportowi w nawyk. To nie prowadzi do niczego dobrego. 

G2 Esports JankosJankos typuje, kto będzie najlepszy w Europie. Wskazał trzy zespoły

Więcej o: