Ultraliga. AGO ROGUE wraca na tron. Było gorąco

Wielki finał 7. sezonu Ultraligi oficjalnie zakończony. Po emocjonującym pojedynku tytuł mistrza trafił do AGO ROGUE.

Ultraliga to europejska liga regionalna dedykowana między innymi Polsce. Rozgrywki w środowy wieczór przyciągnęły widzów przed ekrany za sprawą wielkiego finału siódmego sezonu. O tytuł mistrza zmierzyły się formacje Team ESCA Gaming oraz AGO ROGUE.

Zobacz wideo NBA 2k22 utrzymuje pozycję niedoścignionego lidera w symulacjach koszykówki. Co poprawiono w porównaniu z poprzednimi wersjami?

Mecz o najwyższą stawkę

Środowe spotkanie stanowiło zwieńczenie wielu tygodni zmagań w ramach siódmego sezonu Ultraligi. W wielkim finale znalazły się Team ESCA Gaming oraz AGO ROGUE. Droga do pojedynku o tytuł mistrza rozpoczęła się w trwających dziewięć tygodni rozgrywkach zasadniczych, a następnie w play-offach.

Etap rozgrywek w formie ligowej zakończył się sukcesem AGO ROGUE. Zespół będący bezpośrednim faworytem do odniesienia zwycięstwa potwierdził w ten sposób pokładaną w nich przez ekspertów wiarę. Zapewniło im to także lepszą pozycję w zmaganiach drabinki turniejowej, przez co do wielkiego finału dostali się już po pierwszej wygranej serii best of five przeciwko Iron Wolves.

W znacznie innej pozycji znaleźli się drudzy finaliści, Team ESCA Gaming. Drużyna zakończyła sezon na trzecim miejscu, aby następnie w play-offach udowodnić swoją wartość w aż trzech pojedynkach. Ich łupem padli Forsaken, Zero Tenacity oraz Iron Wolves. Zdecydowanie największy opór postawiła ekipa Czypsego, a pojedynek sprowadził się do pełnych pięciu map.

Maciej 'F1KU' Miklas jest kluczowym graczem x-kom AGO.ESL Pro League. Emocjonujący mecz x-kom AGO. Przegrana z najlepszą ekipą świata

Mecz zakończył się w najszybszy możliwy sposób

Przed rozpoczęciem spotkania nie ulegało wątpliwości, że gracze AGO ROGUE są faworytami do zwycięstwa. Można to było wywnioskować nawet po tym, jak drużyny poradziły sobie z jedynym wspólnym rywalem w play-offach, Iron Wolves. Podczas, gdy Sinmivak i spółka zaliczyli gładkie zwycięstwo, przedstawiciele Team ESCA Gaming walczyli o triumf do ostatnich chwil piątej mapy.

Zawodnicy jedynej akademii LEC występującej w Ultralidze wykorzystali finał, aby po raz kolejny udowodnić swoją dominację. Mecz zakończył się na przestrzeni trzech map, zatem był to jednostronne rozstrzygnięcie. Nie oznacza to jednak, że gracze ESCI pozostawali bezradni. Podczas poszczególnych gier byli w stanie zadać rywalom bolesny cios, jednak ci zawsze potrafili dostosować do sytuacji i ostatecznie wyjść prowadzenie.

Niezwykle ciężko było wskazać gracza, który odniósł kluczowy element w zwycięstwie AGO ROGUE. Ostatecznie eksperci zdecydowali się, aby tytułem MVP nagrodzić Jochema "Rabble’a" van Graffeilanda. Dżungler zespołu stanowił solidny filar zespołu i przede wszystkim nie zawodził, gdy drużyna polegała na nim najbardziej.

- Bardzo się cieszę. Trochę źle się czułem, ale na szczęście drużyna poniosła. Myślę, że miałem dobry sezon. Pokazałem to już w poprzedniej serii, pokazałem to w samym sezonie regularnym - powiedział Jakub "Sinmivak" Rucki, toplaner AGO ROGUE w pomeczowym wywiadzie -  Dzisiaj trochę nie dowiozłem, ale cała drużyna zagrała dobrze, więc cieszę się, że gramy dobrze jako całokształt.

Czas na European Masters

Choć to AGO ROGUE zostało wielkim mistrzem siódmego sezonu Ultraligi, nie oznacza to końca sezonu dla zawodników konkurencyjnej organizacji. Obie formacje awansowały do głównego etapu European Masters, gdzie będą rywalizować z innymi czołowymi formacjami z europejskich lig regionalnych. Ultraliga, oprócz AGO ROGUE i Team ESCA Gaming, wyśle na turniej także międzynarodowy skład Iron Wolves, lecz ci rozpoczną zmagania w etapie play-in.

- Mam nadzieję, że wyjdziemy z grupy. To jest mój cel minimum, nigdy nie wyszedłem z grup, więc fajnie byłoby to zrobić. Na pewno pomoże w tym doświadczenie Nite’a i Rubble’a, bo jednak mieli już dobre wyniki na European Masters. Jestem dobrej myśli, bo na ten moment pokazaliśmy, że możemy grać różne style, dlatego drużyny mogą się nas obawiać. Jednocześnie nie chcę wróżyć niczego, tam głównie forma dnia czy przygotowanie mają znaczenie - ocenił szanse swojego zespołu Sinmivak

Turniej rozpocznie się 4 kwietnia. Fanów League of Legends czekają tygodnie emocjonujących rozgrywek, albowiem wielki finał zaplanowano dopiero na 7 maja. Fani polskiego LoL-a powinni patrzeć optymistycznie w przyszłość, albowiem na zawody pojadą trzy naprawdę silne ekipy.

GuardiaN, ELEAUGEKoniec esportowej legendy? "Wszyscy chyba dobrze wiemy, że nigdy nie wróci do gry"

Więcej o: