Nowa superdrużyna na europejskiej scenie. Sprawdzony przepis na sukces czy pieniądze wyrzucone w błoto?

W przyszłym roku w ramach League of Legends European Championship będziemy mogli oglądać kolejną superdrużynę. Jednakże historia pokazuje, że los takich zespołów często jest z góry przekreślony. Czy w tym przypadku będzie podobnie?

W historii europejskiego League of Legends mogliśmy oglądać już parę zespołów, którym przypisywaliśmy łatkę "superdrużyny". Ba, można się pokusić o napisanie, że kolejny rok, i kolejny raz mamy do czynienia z takim tworem. Tym razem o skompletowanie takiej formacji pokusił się Team Vitality. 

Zobacz wideo Marcin Gortat i Bogusław Leśnodorski zainwestowali w żyłę złota. Biznes marzeń

Vitality nową superdrużyną w Europie

W szeregach "Pszczół" znajdziemy jednych z najlepszych graczy na swoich pozycjach, czy też takich, którzy uznawani są za prawdziwe perełki, których czas ma dopiero nadejść. Do tej pierwszej grupy niewątpliwie należy Luka "Perkz" Perković oraz Matyáš "Carzzy" Orság. Obaj mają na swoim koncie mistrzostwa Europy oraz występy w play-offach mistrzostw świata, co w żadnym wypadku nie było dziełem przypadku.

Do drugiej ze wspomnianych grup bezapelacyjnie zaliczymy Labrosa "Labrova" Papoutsakisa. Grek nie bez powodu został nazwany "Rookie of the split" na lato 2020 roku. Skład uzupełniają gracze, których kiedyś nazwalibyśmy potencjalnie jednymi z najlepszych na swojej pozycji w regionie. Chociaż dziś nadal są bardzo dobrzy. To Barney "Alphari" Morris oraz Oskar "Selfmade" Boderek, czyli duet z ogromnym apetytem na sukces. 

Patryk 'starxo' Kopczyński i Aleksander 'zeek' Zygmunt zostali mistrzami świata w Valorancie.Z piekła do nieba. Polacy mistrzami świata w Valorancie!

Na papierze skład Teamu Vitality można określić jednym słowem - Top. Jednakże historia europejskiego LoL-a pokazała, że to często za mało. Nie trzeba nawet daleko sięgać pamięcią, żeby znaleźć na to dowód.

Historia nie stoi po stronie ekipy Selfmade'a

Wystarczy spojrzeć na 2021 rok i historię G2 Esports w tym sezonie. Formacja, która i tak już była na dobre wypchana gwiazdami, ściągnęła w swoje szeregi najpopularniejszego i według wielu od lat najlepszego europejskiego strzelca w osobie Martina "Rekklesa" Larssona. Według zapowiedzi miał być to zespół, który w końcu przyniesie puchar mistrza świata do Starego Kontynentu.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Niestety na samych zapowiedziach się skończyło, a G2 zaliczyło najgorszy rok od debiutu w europejskim League of Legends. Formacja ani razu nie pojawiła się w finale LoL European Championship, jednocześnie nie kwalifikując się na Worlds 2021, czyli tegoroczne mistrzostwa świata. Dla drużyny, która na przestrzeni ostatnich dwóch lat czterokrotnie sięgała po mistrzostwo Europy i reprezentowała kontynent w finale mistrzostw świata, było to niewątpliwie rozczarowaniem.

Podobnie było w 2015 roku ze składem Alliance, które przebranżowiło się na Elements. W szeregi wówczas wypchanego i tak już gwiazdami zespołu ściągnięto inny wschodzący talent. Rekklesa. Sezon ten okazał się jednak pasmem niepowodzeń i formacja również nie zdołała powalczyć o puchar Europy i nie pojawiła się na MŚ.

Mateusz 'mantuu' Wilczewski, polski esportowiec OG. Źródło: InstagramSzczere wyznanie Polaka. "Prawie wszyscy esportowcy mają problemy ze zdrowiem psychicznym"

Ostatnie dwa lata pokazują, że idealnym przepisem na sukces niekoniecznie musi być inwestowanie w gwiazdy, co przecież wymaga sporych inwestycji. Czasami kluczem do zwycięstw jest zaufanie młodym, obiecującym graczom. Dowodem na to jest historia Rogue oraz MAD Lions z ostatnich lat. Obie ekipy inwestowały w mało doświadczonych graczy, co finalnie się opłaciło. MAD dwukrotnie w tym roku zdobyło tytuł mistrza Europy, a Łotrzyki za każdym razem były jednym z najgroźniejszych rywali Lwów w drodze po to. 

Nie można jednak już teraz skreślać Vitality

Niemniej nie oznacza to, że Team Vitality z góry jest skazany na porażkę. Jeżeli się bowiem przyjrzymy składowi Pszczół i poczynania innych organizacji na rynku transferowym w League of Legends tej jesieni, dojdziemy do wniosku, że zespół można nazywać wielkim wygranym. Trudno wszak o lepszą wyjściową piątkę "na papierze".

Alphari to obecnie jeden z najlepszych toplanerów, których ma do zaoferowania Europa. Podobnie można określać Selfmade'a. Nasz rodak pomimo miernego 2021 roku nadal pozostaje czołówką leśników, a wokół tak aktywnych i agresywnych graczy powinien się idealnie odnaleźć. Labrov to za to jeden z największych wschodzących talentów zachodniej sceny na pozycji wspierającego. Natomiast Perkz i Carzzy? To klasa sama w sobie, co udowodnili na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, sięgając po kilka trofeów na swojej drodze. 

Acend w BerliniePseudokibice uderzają w esport. "Życzenia śmierci, pogróżki i hejt". Polacy ofiarami

Jest jednak łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Jak podkreśla wielu ekspertów, każdy ze wspomnianych zawodników ma mocny i głośny charakter, może z wyjątkiem Greka, który jest dosyć nowy na czołowej scenie LoL-a. Jeżeli coś zacznie nie wychodzić po myśli Teamu Vitality, wewnątrz formacji mogą pojawić się konflikty, które niełatwo będzie załagodzić. 

Nie powinniśmy jednak skreślać Selfmade'a i spółki z góry na porażkę. Teoretycznie drużyna Polaka posiada wszystko, żeby odnieść sukces, jakim niewątpliwie będzie trofeum LEC i dobry występ na mistrzostwach świata. W praktyce profesjonalne League of Legends lubi bywać zaskakujące. Kto wie, może podobnie będzie i tym razem? Czas pokaże. 

Mistrzostwa świata w Excelu.Mistrzostwa świata w Excelu? Zwycięzca otrzymał nawet kilkanaście tysięcy złotych

Więcej o: