"Izak" przerwał zmowę milczenia i się przyznał. "Nikt o tym nie wiedział, że to robiliście"

Patryk Stec
Poniedziałek przebiegł pod znakiem afery na polskiej scenie esportowej. Piotr "Izak" Skowyrski, jeden z popularnych polskich streamerów przyznał, że gra w Call of Duty Warzone na zagranicznych lobby, aby wyrównać szanse w rywalizacji z innymi graczami. Co to właściwie oznacza?

Call of Duty Warzone to battle royale w uniwersum znanej strzelanki. W dużym uproszczeniu ten tryb polega na tym, że kilku graczy ląduje na mapie i ostatni, który przetrwa, jest zwycięzcą. Gra jednak nie łączy wszystkich graczy ze sobą - ci zostali podzieleni na regiony, zgodnie ze swoim miejscem zamieszkania. Tutaj rodzi się inny problem. Region regionowi nierówny. W jednym kraju zainteresowanie grą jest dość spore, w innym znikome, co przekłada się na poziom graczy. Zawodnicy oraz streamerzy dzięki zmianie regionu mogą uzyskać przewagę nad rywalami i w ten sposób poprawiać swoje statystyki.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

"Nikt o tym nie wiedział, ze to robicie, a to robiliście"

Od kilku miesięcy wśród popularnych streamerów z całego świata panowała zmowa milczenia. Dlaczego? Trzeba najpierw wytłumaczyć, na czym polega esport w CoD: Warzone. Logika by wskazywała, że rywalizacja powinna odbywać się w ten sposób, że wszyscy gracze lądują na jednej mapie. Jednak taka możliwość istnieje dopiero od niedawna i jest rzadko wykorzystywana.

W rzeczywistości uczestnicy turniejów wchodzą do gry, zaczynają normalną rozgrywkę, a potem dzielą się swoimi wynikami z organizatorami. To rodzi wiele zastrzeżeń, jeśli chodzi o uczciwość takiej rywalizacji. Jeden gracz może trafić łatwiejsze lobby, inny trudniejsze, zatem rywalizacja nie jest dla wszystkich równa. To tak, jakby punkty zdobyte przez Real Madryt czy Manchester City w krajowych ligach miały decydować o miejscu tych klubów w Lidze Mistrzów. Wtedy okazałoby się, że seryjnie wygrywający mistrzostwa Olympique Lyon czy inny krajowy hegemon, taki jak niegdyś Anderlecht lub Olympiakos, jest europejskim gigantem.

Kyrie Irving zniknął, bo jest przygnębiony szturmem na Kapitol?Twierdził, że ziemia jest płaska, teraz gwiazda NBA zniknęła przez szturm na Kapitol

Jak poradzili sobie z tym streamerzy? Postanowili za pomocą VPN-u (wirtualna sieć prywatna) zmieniać swoją faktyczną lokalizację i łączyć się z regionami, które są mniej popularne. W ten sposób można trafić na słabszych rywali. Do takiego procederu przyznał się Piotr "Izak" Skowyrski. Tak podobno robiło większość streamerów w trakcie zawodów esportowych, dlatego Polak postanowił również skorzystać z tego sposobu, aby, jak twierdzi, wyrównać swoje szanse. Ten manewr znany był tylko wąskiej grupie osób i 99 procent widzów nie miało pojęcia, że ich ulubieniec grał na przykład na egipskich serwerach. W teorii ten sposób jest całkowicie legalny, ale pozostaje jeszcze kwestia etyki.

"Izak": Dwa dni temu nic mi nie szło. Musiałem sobie podpiąć w końcu programik

- Przy okazji któregoś turnieju zaczęliśmy robić research co zrobić, aby mieć słabsze lobby, a nie tak jak wcześniej, bo widzieliśmy, że nie mamy szans z gośćmi, którzy mają po prostu bambole (słabszych graczy - przyp. red.). Poczytałem, zrobiłem research i dzięki temu mamy to lobby na tyle słabe, aby walczyć na turniejach i robić rekordy świata tak jak inni - mówił "Izak". - Dwa dni temu nic mi nie szło, więc musiałem sobie podpiąć w końcu programik - powiedział podczas tej samej transmisji.

Rio Ferdinand"Piłkarze naczytali się, że wymaz pobierają z mózgu". Były reprezentant Anglii zrobił na tym interes

Wieczorem jeszcze w ten sam dzień do dyskusji włączył się oburzony Wojciech "Łozo" Łozowski, były wokalista zespołu Afromental, a ostatnio gamingowy streamer. Obaj panowie skonfrontowali swoje opinie na forum publicznym. - Nikt o tym nie wiedział, że to robicie, a to robiliście. Macie łatwiejsze lobby. Macie k/d (stosunek zabójstw do zgonów - przyp. red.) poniżej 1 regularnie na swoim lobby przez zmianę IP na VPNie i omijanie SBMMa (system, który dobiera graczy do gry według umiejętności - przyp. red.). [...] To powoduje, że średnie k/d na lobby jest dużo gorsze - zarzucał "Izakowi" Łozowski.

- Jak ktoś się interesował sceną i widział Twitch Rivals, zobaczył, że wielu streamerów ma dużo słabsze lobby u siebie. Po prostu Warzone jest tak urządzony, to nie jest moja wina, tak to zrobił Activision (twórca gry - przyp. red.), masz wiele serwerów dobierania graczy. Jeden będzie gdzieś tam w Europie, może w Warszawie, może w Berlinie, może w Madrycie, nie wiem, jak są dokładnie poustawiane serwery. Kwestia jest taka, że w Warzonie masz regiony w Europie i Ameryce, które są mniej spopularyzowane. Nie omijamy SBMM - tłumaczył się Izak.

Wyciekł zapis w umowie Messiego. Barcelona zapłaci mu kolosalne pieniądzeWyciekł zapis w umowie Messiego. Barcelona zapłaci mu kolosalne pieniądze

Całą dyskusję można obejrzeć poniżej:

 

Esportowa drama - oszustwo czy wyrównanie szans?

To bardzo ważny temat z wielu względów. Po pierwsze, tłumaczenia samego zainteresowanego są, delikatnie pisząc, niezbyt przemawiające. "Robię tak, bo robią to też inni" to chyba najgorszy z możliwych argumentów. Na całym świecie tysiące osób dorabia się dużych pieniędzy w nielegalny sposób, tysiące sportowców używało dopingu, aż w końcu tysiące graczy komputerowych używa cheatów, aby być "lepszym" w grze. Czy powinniśmy robić to samo co ludzie, którzy w nieuczciwy sposób uzyskali przewagę finansową, sportową czy w grze? Czy powinniśmy iść za stadem? Odpowiedź nasuwa się sama. Izak miał szansę stać się osobą, która jest ponad to. Jak sam twierdzi, gra dla zabawy, więc tym bardziej pogoń za wynikiem i pieniędzmi z puli mogła go nie interesować. Mógł być jednym z tych, którzy pokazują jak uczciwie rywalizować, w porównaniu do reszty streamerów z całego świata. Zyskałby tym szacunek wielu polskich fanów, a tak stracił w oczach wielu osób.

Druga sprawa, dwóch na pięciu nastolatków w 2020 roku grało z cheatami. Najwięcej użytkowników nielegalnego wspomagania było między 13. a 19. rokiem życia. Oszustwa dotyczyły nie tylko CS:GO, ale również Apexa, Fortnite'a i Call of Duty, czyli gier battle royale. W interesie całego esportu, ciagle rozwijającej się branży, jest piętnowanie w zarodku wszelkich nieuczciwych i nieetycznych zachowań i zero tolerancji dla kombinowania. Największy wpływ na tę grupę wiekową mają, jak nazwa wskazuje, influencerzy. Wielkie zasięgi to nie tylko przywilej i pieniądze, ale również odpowiedzialność. To streamerzy są przykładem dla wielu młodych graczy. 

- Gdybym przeprowadził się do Egiptu lub Izraela, tam sobie mieszkał i tam grał, to rozumiem, że wtedy bym był w porządku? - w pewnym momencie powiedział Piotr "Izak" Skowyrski. Argument jest o tyle nietrafiony, że o ile wszystkim wiadomo, znany influencer mieszka w Polsce, więc przeznaczony mu jest serwer dla tej części Europy. Jeżeli lobby jest zbyt silne, nie pozostaje nic innego jak trenować i być coraz lepszym, a nie uciekać na serwery z Egiptu, aby pokonywać słabszych czy też mieć łatwiejsze lobby. A można też po prostu być uczciwym i ćwiczyć, a potem mieć satysfakcję z tego, że rywalizowało się w uczciwych warunkach.

Kazuyoshi Miura strzela gola i bije rekord świata (Yohei Fukai / AP)Kazuyoshi Miura przedłużył kontrakt! 53-letni napastnik rozegra 36. sezon w karierze