Twierdził, że ziemia jest płaska, teraz gwiazda NBA zniknęła przez szturm na Kapitol

28-letni gwiazdor potwierdza opinię, że posiadanie go w zespole to przywilej, ale i gwarancja kłopotów. W przeszłości zdarzyło mu się twierdzić, że ziemia jest płaska. Teraz zniknął i nikt nie ma do końca pewności, gdzie gracz Brooklyn Nets jest.

Na Brooklynie liczyli, że w niedzielnym meczu z Thunder na parkiet w końcu wybiegną obie gwiazdy Nets – Kevin Durant i Kyrie Irving. Obu w ostatnich meczach brakowało. Durant pauzował z powodu kwarantanny, ale wrócił, przeciwko Oklahoma City Thunder zdobył 36 punktów w przegranym 116:129 meczu.

Zobacz wideo Hitowa walka z udziałem Jana Błachowicza. "Najlepszy rodzaj zarobkowania"

Tyle szczęścia Nets nie mieli jednak z Irvingiem. Gdzie - zamiast na parkiecie - był w czasie meczu mistrz NBA z 2016 r. i czterokrotny uczestnik All Star Game? Tego w Nowym Jorku nie wie nikt.

Irving nie chce grać w koszykówkę

Nawet trener Steve Nash. - Całą komunikację między Kyriem a organizacją zachowam dla siebie - powiedział po meczu. - Ale jestem pewien, że on sam niedługo wam to wytłumaczy - dodał. Spytany o to, kiedy spodziewa się powrotu Irvinga do drużyny, bezradnie rozłożył ręce.

Trener Nets nie zamierza nawet ukrywać, że wie, co dzieje się z Irvingiem, bo koszykarz - jak twierdzą dziennikarze będący blisko ligi – w zeszłym tygodniu nawet nie odbierał telefonu ani od trenera, ani władz drużyny. O nieobecności Irvinga przed wcześniejszym, czwartkowym meczem z Philadelphią 76ers (122:109) Kanadyjczyk miał dowiedzieć się 30 minut przed meczem. Koszykarza zabrakło także w sobotę w meczu z Memphis Grizzlies (110:115). Co więc tak naprawdę dzieje się z Irvingiem, który zniknął z radarów, opuścił już trzy mecze i nie wiadomo, jak długo potrwa jego przerwa spowodowana - jak oficjalnie informuje klub - "ważnymi sprawami osobistymi"?

Wedle poważnych źródeł, Irvinga nie ma z drużyną, bo… nie chce grać w koszykówkę. Przynajmniej nie teraz. Zdaniem dziennikarzy "New York Post", koszykarz jest przygnębiony niedawnym szturmem na waszyngtoński Kapitol. W ostatnią środę w trakcie wspólnego posiedzenia Izby Reprezentantów i Senatu do budynku wtargnęli zwolennicy Trumpa, twierdząc, że listopadowe wybory prezydenckie zostały sfałszowane. W zamieszkach zginęły cztery osoby, rannych zostało kilkunastu policjantów.

Na samopoczucie Irvinga wpłynąć miał także ostateczny brak kary dla funkcjonariuszy policji, którzy w marcu 2020 r. zabili w jej domu 26-letnią Breonnę Taylor - niewinną i nieuzbrojoną pielęgniarkę, a w styczniu zostali uniewinnieni.

W zeszłym sezonie Irving także poprosił o kilka tygodni przerwy, kiedy w tragicznych okolicznościach zginął jego mentor i legenda NBA Kobe Bryant. M.in. z tego powodu (kolejnym była kontuzja) Irving w debiutanckim sezonie w Nets zagrał ostatecznie tylko 20 meczów.

"Dziś fizycznie jest z nim wszystko dobrze, Kyrie jest po prostu przygnębiony" - mówią źródła "Post".

Płaska ziemia i kadzidło przed meczem

– Nie ma dwóch zdań, sprawiedliwość społeczna to coś znacznie ważniejszego od koszykówki – tłumaczy Irvinga Nash, który sam na Twitterze ma zamieszczone zdjęcie George’a Floyda, czarnego mężczyzny zamordowanego przez policjanta w maju 2020 r. w Minneapolis.

28-letni Irving ma być tym, który wespół z Durantem poprowadzi Nets do finału NBA. Władze klubu z Brooklynu boleśnie doświadczają jednak tego, że posiadanie Irvinga w składzie to przywilej, ale także i ściąganie na siebie kłopotów.

Były koszykarz Cleveland Cavaliers i Boston Celtics słynie z osobliwego charakteru.

W 2017 r. zdarzyło mu się powiedzieć, że jego zdaniem Ziemia jest płaska, tłumaczył też, że teorie szerzone przez płaskoziemców wydają się rozsądne. – Oni nas okłamują. Ziemia jest płaska i widzę to na własne oczy – twierdził w programie "Road Trippin' with RJ & Channing", wspominając swoje przemyślenia z lotu samolotem. Kilka miesięcy później za swe słowa przeprosił, twierdząc, że był zafascynowany teoriami spiskowymi. – Każdy z nas miał na pewno w swoim życiu taki etap, kiedy zastanawiał się, jak powstał świat i o co w ogóle w tym wszystkim chodzi. Teraz jednak wiem, że się myliłem – wyjaśniał.

Ten sezon też zaczął od wywołania burzy. A raczej kilku. Koszykarz Nets nie wziął udziału w tradycyjnym, przedsezonowym spotkaniu z mediami, twierdząc, że "nie zamierza rozmawiać z pionkami", a przemawiać będzie postawą na boisku. Kilka tygodni wcześniej, po nominacji Steve’a Nasha na pierwszego trenera Nets, ogłosił: – Wydaje mi się, że nie będziemy mieć głównego trenera. KD [Durant] może pełnić te obowiązki, ja również będę w stanie to robić. Później tłumaczył, że miał na myśli, iż ciężar pracy z zespołem będzie rozłożony w Nets nieco inaczej niż w innych klubach, a Nash, choć jego nominacja była dość kontrowersyjna, to znakomity facet i liczy na to, że wspólnie zbudują przyjacielską relację. Z kolei przed grudniowym meczem z Celtics, spacerował po hali TD Garden z kadzidłem. – Robię to w domu, zrobiłem to ostatnio przed meczem i mam zamiar robić to za każdym razem, gdy rywale mi na to pozwolą. Chodzi o to, byśmy korzystali z tego, co zostawili nam nasi przodkowie. Nie chcę wprowadzać spirytualizmu do koszykówki, ale to część mojej kultury – mówił wówczas. Gdy zaś do gry wrócił Kevin Durant, Irving orzekł, że w końcu ma u swego boku kogoś, komu może podać piłkę w decydujących momentach meczu. Zważywszy na to, że cztery lata grał u boku LeBrona Jamesa i wspólnie zdobyli tytuł w NBA, była to wypowiedź dość niefortunna, "King James" przyznał zresztą, że poczuł się nią dotknięty.

Kiedy Kyrie wróci na parkiet? Tego nie wiadomo. W siedmiu meczach tego sezonu Irving zdobywa średnio 27,1 punktu. Po 11 meczach klub z Brooklynu z bilansem pięciu zwycięstw i sześciu porażek zajmuje 10. miejsce w Konferencji Wschodniej.

Kolejny mecz Nets zagrają w nocy ze środy na czwartek. Ich rywalem będą Denver Nuggets.