W niedzielę Polska miała w konkursie w Ruce trzech przedstawicieli. Najlepszy wynik zanotował Piotr Żyła. Niewiele gorszy od niego był Dawid Kubacki, który ostatecznie skończył na 23. miejscu. Najgorzej spisał się Paweł Wąsek, który w pierwszej serii zajął 35. pozycję.
Bardzo słaby początek Polaków w zawodach Pucharu Świata jest głównym tematem rozmów, które w ostatnich dniach toczą kibice. Wszyscy zastanawiają się, jaka jest przyczyna tak kiepskiej formy. Słowa niektórych skoczków sprawiają, że trudno nie odnieść wrażenia, że nie wszystkim pasuje współpraca z Thomasem Thurbichlerem.
- Skupiamy się na mniejszej ilości elementów. W zeszłym roku było tego sporo. Trener, jak i ja mieliśmy swoje ambicje. Staramy się bardziej to uprościć i nie próbować wszystkiego na siłę - mówił Kamil Stoch po letnich mistrzostwach Polski. Dzisiaj... zajął dopiero 51. miejsce w kwalifikacjach, co tłumaczył potem... zbyt dużą ilością zmian.
- Trochę się w tym wszystkim pogubiłem, ale liczę, że te kilka dni w Lillehammer pomoże mi wrócić do dobrego systemu i pozwoli odzyskać pewność - powiedział po tej porażce.
Thomas Thurnbichler w październiku przyznał, że niektórym skoczkom brakuje ambicji. - Potrzebna jest także wewnętrzna motywacja sportowca. U niektórych ją widzę, ale muszę też powiedzieć, że brakuje jej kilku zawodnikom. Ale tym ważniejsze jest, abyśmy naprawdę skupili się na tych zmotywowanych - powiedział wtedy.
Ten temat też wraca. Thomas Thurnbichler po dramatycznej sobocie zapowiedział rozmowy ze wszystkimi zawodnikami. - Jesteśmy w punkcie, w którym my, trenerzy, musimy kwestionować absolutnie wszystko w skokach zawodników, w ich przygotowaniu, formie fizycznej, czy sprzęcie - mówił trener Polaków. Dawid Kubacki w rozmowie z TVN odniósł się do tego wątku.
- Moim zdaniem nie tędy droga. Tutaj trzeba się skupić na podstawach, na tym, co jest do zrobienia. Nie rozbijać tych skoków na milion kawałków, bo to nic nie daje - powiedział skoczek, a następnie dodał - Ja jak z nim rozmawiałem, to raczej w tę stronę: "Nie kombinujmy, nie rozkładajmy tego na milion części". Jak ja sobie rozwalę koncentrację na siedem różnych rzeczy, to żadna z nich nie zadziała dobrze. Takie jest moje założenie i tego się trzymam. Trochę się ze mną kłócą, nie bardzo mi dają tym torem iść, ale będziemy pewnie dziś gadać znowu - zakończył.
Reprezentanci Polski nie mają wiele czasu na wdrożenie ewentualnych poprawek sztabu szkoleniowego, które może chcieć im przekazać Thurnbichler. Już w przyszłym tygodniu odbędzie się konkurs w Lillehammer na skoczni normalnej.