Słuchawki Huawei FreeClip 2 dostałem w prezencie. I początkowo – jeszcze dopiero przyglądając się im świeżo po odpakowaniu – byłem sceptyczny. Zwykle wybieram styl vintage – i w ubraniach, i w muzyce, i w sprzęcie elektronicznym. Do tej pory używałem więc jedynie dużych słuchawek nausznych.
Najnowszy sprzęt od Huawei zaskakuje zaś nowoczesnym designem. Tym przyciągają wzrok – nawet tak zatwardziałego reprezentanta "starej szkoły" jak ja. Wyglądają trochę jak biżuteria, trochę jak gadżet z filmu science fiction. Na pewno nie można im odmówić elegancji.
Szybko okazało się, że ich futurystyczny design nie jest tylko sztuką (choć dodajmy: wysokiej próby) dla sztuki. Ich nietypowa konstrukcja clip-on sprawia, że słuchawki nie blokują kanału słuchowego. Słowem: dzięki temu, że opierają się o ucho, jednocześnie słyszę i muzykę, i otoczenie.
To na pewno ulga dla tych, którzy – aby słyszeć to, co się wokół nich dzieje, a jednocześnie móc słuchać podczas spaceru czy w trakcie załatwiania spraw na mieście – wyjmowali jedną ze słuchawek, wyciszali muzykę, lub po prostu – ze słuchawek rezygnowali.
Słuchawki Huawei FreeClip 2 przetestowałem w boju. Sam dużo spaceruję – najczęściej z wózkiem, więc nie mogę sobie pozwolić na to, aby nie kontrolować otoczenia. Konstrukcja clip-on sprawia, że doskonale słuchać i muzykę, i odgłosy miasta.
Jeśli ktoś jest audiofilem, na pewno poszuka doskonalszego sprzętu. Ale dla mnie, osoby, która przede wszystkim słucha muzyki, podcastów, czy radia, takie lifestyle'owe słuchawki pasują w sam raz.
Wracając jeszcze do nowoczesnego designu słuchawek: smukła i dyskretna konstrukcja sprawia, że słuchawki nie rzucają się w oczy, nie są krzykliwe. Wręcz przeciwnie – są delikatne, lekkie i nowoczesne.
Co ważne – dzięki zaczepieniu nie wypadają z uszu. Na pewno będą nimi zachwyceni ci, którzy używają słuchawek podczas ćwiczeń – biegania, gry w koszykówkę, czy na siłowni. Ja wypróbowałem je podczas gry w hali w kosza – po kilku rzutach, podskokach i zrywach zrzuciłem z siebie lęk, że słuchawki wypadną i je zgubię. Jedyne, co nie zagrało, to moja sportowa forma – do poprawy jest rzut z wyskoku oraz celność. Słuchawki – w porównaniu do mnie – swoją próbę wytrzymały.
Na koniec – bateria. To jedna z rzeczy, które mnie pozytywnie zaskoczyły. Na jednym ładowaniu działają naprawdę długo, a etui wystarcza na kilka dni używania. Szybko się również ładują. Wystarcza kilkanaście minut w etui i można znowu słuchać przez parę godzin.
Słuchawki Huawei FreeClip 2 sprawdzają się także podczas pracy – stabilne łącze Bluetooth od razu łączy mnie z komputerem, dzięki czemu mogę ich używać podczas spotkań on-line, ale w każdej chwili i bardzo sprawnie mogę przełączyć się na telefon.
Słowem: jeśli używacie słuchawek i do pracy, i w czasie wolnym – np. podczas spaceru czy treningu – będziecie zachwyceni najnowszym produktem od Huawei. Ja przekonałem się do nich dosłownie po chwili. I zostają ze mną zdecydowanie na dłużej.