Eliud Kipchoge, najszybszy maratończyk na świecie: Kocham bieganie za prostotę

Piotr Wesołowicz
Żeby zacząć biegać, wystarczy chcieć - uważa największy z biegaczy Eliud Kipchoge. - Sprzęt, na przykład zegarek, może ci pomóc. On zmierzy wszystkie parametry. Ale najważniejsze, aby wprawił twoje nogi w ruch - mówił podczas spotkania z biegaczami, dziennikarzami i kibicami w Madrycie.
Eliud Kipchoge promujący najnowszy produkt Huawei - zegarek WATCH GT Runner 2
Fot. materiały prasowe

Jest dla biegania tym, kim Roger Federer dla świata tenisa. Albo Lionel Messi dla futbolu. Czyli: punktem odniesienia, postacią niemal pomnikową oraz żywą legendą dyscypliny. Albo i więcej: sportu jako takiego.

Zobacz wideo 85 procent mieszkańców uprawia sport

Ale równie dobrze Eliud Kipchoge – 41-letni Kenijczyk, dwukrotny złoty medalista igrzysk w maratonie oraz jedyny człowiek na planecie, który przebiegł ten dystans poniżej dwóch godzin – mógłby być mówcą.

Pomyślałem o tym, przysłuchując się Kenijczykowi w ostatni weekend w Madrycie. Kipchoge promował tam najnowszy produkt marki Huawei – zegarek WATCH GT Runner 2. Dziesiątki dziennikarzy, którzy zjechali z tej okazji do stolicy Hiszpanii, chłonęły każde jego słowo.

Ikona, która sznuruje buty i biega po parku

Ja także. Kipchoge roztacza wokół siebie niezwykłą aurę. Gdy do sali konferencyjnej w blasku fleszy wszedł cichy, drobny i stonowanie ubrany mężczyzna, wewnątrz zapadła absolutna cisza. Podobnie było, gdy odpowiadał na pytania dziennikarzy: robił to powoli, starannie, ale z wyczuwalną pasją.

Kipchoge, który pożegnał się z zawodowym bieganiem podczas listopadowego New York Marathon, ma za sobą ikoniczną karierę. Świat usłyszał o nim w 2003 r., kiedy jako 18-latek zdobył złoto na 5000 m podczas mistrzostw świata w Paryżu. Ale naprawdę głośno zrobiło się o nim, kiedy dekadę później – po tym, jak nie zakwalifikował się do igrzysk w Londynie – zmienił dystans na królewski. I zwyciężył w dziesięciu z 11 pierwszych maratonów.

Reszta jest historią – Kipchoge zdobył złoto igrzysk w 2016 r. w Rio de Janeiro, które pięć lat później obronił podczas igrzysk w Tokio. Wcześniej, w 2019 r., dokonał – wydawało się – niemożliwego. W Wiedniu przebiegł maraton w czasie 1:59:40.

I choć wynik nie został uznany jako oficjalny (ze względu na specjalne warunki, którymi otoczono Kipchoge podczas biegu), był to ikoniczny moment. Kipchoge stał się pierwszym człowiekiem, który pokonał maraton poniżej dwóch godzin.

Dlatego Kenijczyk ma prawo być dziś i mówcą, i inspiracją, i guru. "Jestem wystarczająco stary, by stać się mentorem" – śmiał się w rozmowie z "The Athletic", kiedy w listopadzie, podczas nowojorskiego maratonu, domykał klamrą olśniewającą karierę.

Słowem: Kipchoge umie zadbać o dystans – także wobec samego siebie. 

Wracając jednak do jego wizyty w Madrycie: gdy w gąszczu kamer i mikrofonów końcu miałem okazję zadać mu pytanie, byłem ciekaw skąd czerpie motywację, aby – jak sam deklaruje – wciąż biegać dzień w dzień. Mimo że zdobył wszystko, sięgnął szczytu, i dziś mógłby już tylko przyglądać się swoim trofeom, on codziennie sznuruje buty i biega. Zresztą: tak samo było w Madrycie, gdy truchtał po parku Retiro, w sercu miasta, między nieświadomymi obecności legendy spacerowiczami.

Eliud Kipchoge promujący najnowszy produkt Huawei - zegarek WATCH GT Runner 2
Eliud Kipchoge promujący najnowszy produkt Huawei - zegarek WATCH GT Runner 2Fot. materiały prasowe

Kipchoge odpowiedział, że robi to, by być inspiracją: – Ani rekordy, ani medale nie są dla mnie sukcesem. Najważniejsze jest to, że biegam każdego dnia. A ze mną inni – przyznał. Dodał przy okazji, że choć nigdy nie zliczył przebiegniętych kilometrów, to od 23 lat codziennie notuje swoje przemyślenia i rezultaty. – Bądź zdyscyplinowany i wyznacz sobie jasny cel. Taką radę dałbym młodemu sobie, ale i każdemu z was. Jeśli jasno wyznaczysz cel, możesz dążyć do niego, trzymając dyscyplinę – tłumaczył.

Szybko zrozumiałem, że Kipchoge – podczas konferencji w Madrycie, ale i w wywiadach, których udziela na całym świecie - tylko z pozoru mówi o bieganiu. – Umysł powinien być bardziej sprawny niż ciało. Umysł jest tym, który kontroluje ciało, ale tylko kiedy dobrze trenujesz ciało, odkrywasz, że to jedyny sposób, aby trenować umysł – odpowiedział na z pozoru błahe pytanie jednego z dziennikarzy. Aura. 

Kenijczyk potrafił jednak rozbawić publiczność. Opowiadał o tym, że frytki to jedna z jego wielu słabości, albo że – mimo iż kibicuje Tottenhamowi Londyn – to Real Madryt wygra Ligę Mistrzów. I oczywiście zebrał owację i sympatię lokalnych mieszkańców. To dobrze – pomyślałem – że mimo wszystko jest jednym z nas.

Wprawić nogi w ruch. Tyle wystarczy na początek

W Madrycie Kipchoge promował najnowszy zegarek firmy, której jest ambasadorem – Huawei: WATCH GT Runner 2. Pomaga on i zawodowcom, i amatorom. – Zegarek oceni twoje tętno, tempo, będzie monitorował sen, oceni wydajność. Ale jego podstawową funkcją jest wprawienie nóg w ruch – dodawał.

Czyli ma on dać impuls, aby zacząć biegać. A to jest najważniejsze.

Dziś Kipchoge – mimo że nie startuje już w oficjalnych zawodach – wyznaczył sobie kolejny cel. Chce przebiec siedem maratonów na siedmiu kontynentach. I w ten sposób zachęcać do biegania. – Każdy, kto przebiegł pięć kilometrów, będzie w stanie przebiec maraton – mówił. – Kocham bieganie za prostotę. Ono nie ma żadnego progu wejścia. No human is limited – skończył.

Materiał powstał we współpracy z marką Huawei.

Piotr Wesołowicz