Michajło Mudryk ostatni raz zagrał w listopadzie 2024 roku. Od tego czasu jest zawieszony, bo podczas badań antydopingowych wykryto u niego meldonium. Od tego czasu o Ukraińcu jest głośno tylko ze złych powodów - gdy zatrzymuje go policja lub wtedy, gdy obraża Polaków.
W tle wciąż się toczy jego sprawa dopingowa. Jak podał portal talksport.com ostatecznie Mudryk ma zostać ukarany czteroletnią dyskwalifikacją.
"Jak wynika z informacji talkSPORT, Michajło Mudryk otrzymał od angielskiego związku piłki nożnej (FA) czteroletni zakaz gry po tym, jak w 2024 roku wykryto u niego obecność substancji zabronionej. Gwiazda Chelsea złożyła odwołanie od tej decyzji, które zostało przekazane do Sportowego Sądu Arbitrażowego (CAS)" - czytamy.
Ukrainiec do pomocy zatrudnił tę samą kancelarię, która prowadziła sprawę Paula Pogby. Była gwiazda reprezentacji Francji wywalczyła skrócenie swojej kary.
A jeżeli nie uda mu się wywalczyć skrócenia lub anulowania tej sankcji? W takim wypadku Mudryk pozostanie poza grą przynajmniej do 2028 roku - na poczet kary zostanie zaliczone mu dotychczasowe zawieszenie.
Pytanie czy po tak długiej przerwie od gry reprezentant Ukrainy będzie w stanie wrócić do gry na jakkolwiek sensownym poziomie.
Na całkowite uniewinnienie liczy nie tylko Mudryk i Chelsea, ale również Szachtar Donieck. Ukraiński klub zagwarantował sobie przy sprzedaży swojej gwiazdy 30 milionów euro w różnych bonusach. Tylko że te bonusy nigdy nie zostaną spełnione, jeżeli Mudryk nie wróci do gry.
Do tej pory Ukrainiec rozegrał w barwach Chelsea 73 mecze, w których zanotował 11 asyst i strzelił 10 goli. Jego kontrakt z klubem obowiązuje do końca czerwca 2031 roku.