To był wielki hit w półfinale Pucharu Polski, jeden z najlepszych meczów tego sezonu rozegrany w naszym kraju. Raków Częstochowa po pasjonującym spotkaniu wygrał 4:2 w karnych z GKS-em Katowice (3:3 po 90 minutach i 4:4 po dogrywce).
W pojedynku tym nie obyło się bez sporej kontrowersji. Doszło do niej w 67. minucie. Właśnie wtedy Kudla obronił rzut karny wykonywany przez Jonatana Brunesa, ale Lamine Diaby-Fadiga najszybciej znalazł się do dobitki i zdobył gola. Była jednak analiza VAR, czy w momencie strzału Brunesa, nie był już jedną nogą w polu karnym. Ostatecznie bramka po analizie VAR została uznana.
Kontrowersję skomentował Rafał Rostkowski, były polski sędzia.
- Gdyby zawodnik Rakowa dotykał murawy, to gola nie można by uznać. Natomiast niewiele zabrakło, centymetrów i gol słusznie został uznany - powiedział Rostkowski.
Jak ocenia przepis? - dopytywał go dziennikarz.
- Jest on dziwny. W przepisach jest słowo wkroczenie. Sędziowie nie mają żadnej przestrzeni i interpretowania. Muszą uznać, czy zawodnik dotyka murawy, czy nie. Jeśli dotyka, to gola nie uznajemy - dodał Rostkowski.
Sytuację skomentował też Zbigniew Boniek, były świetny piłkarz i były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.
"Ja Ci wyjaśnię, po prostu błąd sędziego, VAR-u i wszystkich świętych. Tutaj nie można uznać bramki" - napisał Boniek w serwisie X. "Stop klatka wszystko wyjaśnia. Gol do anulowania i rzut wolny pośredni . Ps. Gratulacje za emocjonujące dobre widowisko" - dodał w kolejnym wpisie.
Raków Częstochowa w finale Pucharu Polski na PGE Narodowym zagra z Górnikiem Zabrze. Mecz odbędzie się w sobotę 2 maja.
Zobacz także: Eksperci mówią jednym głosem po kosmicznym meczu Raków - GKS
Relacja na żywo z finału Pucharu Polski na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.