8 - od tylu spotkań niepokonana jest Legia Warszawa, co jest aktualnie najdłuższą taką passą w Ekstraklasie. W dodatku stołeczny zespół ostatnio pokonał Pogoń w Szczecinie (2:0), dzięki czemu dalej jest nad strefą spadkową. Tyle że w najbliższych spotkaniach sytuacja trochę się skomplikować.
Starcie na Pomorzu Zachodnim przedwcześnie zakończył Wahan Biczachczjan, który opuścił boisko z kontuzją. Problemy Ormianina są dosyć poważne, co czym poinformował Marek Papszun na czwartkowej konferencji prasowej.
- Ten uraz nie wygląda dobrze. Gdy będziemy mieli pełną wiedzę, klub wyda komunikat, co dalej. Nie chciałbym dezinformować, co się dalej wydarzy. Mogę tylko powiedzieć, że kontuzja wygląda na dość poważną. Wtedy dziennikarz dopytał: - Czyli nie zagra już w tym sezonie? - Tego jeszcze nie wiem, ale tak może się wydarzyć - odparł Papszun. - Dzisiaj Wahan ma mieć jeszcze dodatkowe badania. Kiedy będziemy mieli pełną wiedzę i plan, będziemy komunikować - dodał rzecznik prasowy Bartosz Zasławski.
Kto może zając miejsce w składzie Biczachczjana? Papszun zaczął mówić o tym, gdy dziennikarz zapytał go o Wojciecha Urbańskiego. Potem trener wymienił też Kacpra Urbańskiego, a przy okazji zdradził, że do zdrowia wraca ważny zawodnik.
Zobacz też: Fatalne wieści dla Wisły. Wielkie problemy tuż przed finiszem sezonu
- Kontuzja stwarza możliwości (innym piłkarzom - red.). Zobaczymy, kto wyjdzie za napastnikami, bo jeszcze są Jakub Żewłakow, po kontuzji wraca Bartosz Kapustka, który już dziś trenował. Trochę tych możliwości mam - oznajmił. Poza 29-latkiem do dyspozycji Papszuna są też Radovan Pankov i Kamil Piątkowski, którzy po meczu z Pogonią mieli pewne problemy zdrowotne. - Na szczęście tutaj wszystko jest okej. Dzisiaj trenowali, więc są w gotowości do gry - zaznaczył.
Niedostępni dalej są za to Antonio Colak i Petar Stojanović. Temu drugiemu zawodnikowi poświęcono wiele uwagi na konferencji prasowej. - Stojanović pojechał na kadrę z kontuzją i z kontuzją wrócił - tak skwitował jego sytuację szkoleniowiec Legii. Później rozwinął ten wątek.
- Byłem zdziwiony (że pojechał na kadrę - red.), bo nie trenował, jako że miał uraz. Medycy wydali opinię, iż jest kontuzjowany i sugerowali, aby nie grał - zaczął. - To nie była kontuzja mięśniowa jak Biczachczjana i nie byłby w stanie grać, tylko przeciążenie, które może spowodować zerwanie Achillesa. Mimo to pojechał na kadrę, tam go jeszcze wystawili. Było wiadome, że nie da rady zagrać drugiego meczu. Na szczęście więcej go nie wystawili, bo zrobiliby mu krzywdę - zerwałby ścięgno. Te same dolegliwości miał Nsame i wydarzyło się to, co się wydarzyło. Chcieliśmy uniknąć (powtórki - red.). Takie były decyzje - zdradził.
- Rozmawiałem z nim, staram się to zrozumieć - argumentował, że nie gra tu, jego sytuacja jest trudna, a on chciał pograć i się pokazać. Nie było to rozsądne. [...] Na szczęście nie doszło do najgorszego - dodał Papszun. Obecnie ma kontuzję i jest poza rywalizacją. Jak wróci jeszcze w tym sezonie, to jeszcze w tę rywalizację wejdzie - podsumował.
Legia Warszawa kolejny mecz rozegra w sobotę 11 kwietnia. Tego dnia podejmie Górnik Zabrze, opromieniony awansem do finału Pucharu Polski (1:0 z Zawiszą Bydgoszcz).