Minął ponad rok. Tak Goncalo Feio mówi teraz o Legii

- Dla mnie podstawą jest jedna zasada: traktuj ludzi właściwie - wypalił Goncalo Feio w najnowszym wywiadzie. Portugalski szkoleniowiec opowiedział o pracy w Legii Warszawa, o najbardziej wyjątkowych w niej momentach, a także o zasadach przywództwa, którymi się kierował. Tak traktował piłkarzy.
Goncalo Feio
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Większość swojej kariery trenerskiej Goncalo Feio spędził w Polsce. Zdecydowanie największym klubem, jaki miał okazję prowadzić, była Legia Warszawa. I choć odniósł z nią największe sukcesy - Puchar Polski, a także awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji - to rozstał się w dość burzliwych okolicznościach.

Zobacz wideo Hit! Polonia w Chicago oszalała na punkcie Lewandowskiego

- Chaos, brak koncepcji, zrzucanie odpowiedzialności i brak komunikacji. Jeżeli zatrudniasz Feio w takim klubie, jak Legia Warszawa, to musisz się zastanowić, czy z tym, który go zatrudnił, na pewno jest wszystko okej - tak pracę Portugalczyka w stołecznym zespole podsumował Tomasz Hajto

Goncalo Feio mówi o przywództwie w Legii. "Podstawowa zasada"

Feio wrócił wspomnieniami do pracy w Legii, z którą rozstał się ponad rok temu. W rozmowie z Danielem Sobisem z beIN Sports opowiedział o tym, co było kluczowe w przywództwie tak wielkiej drużynie, w której występuje sporo znanych i jakościowych piłkarzy. - Dla mnie podstawą jest jedna zasada: traktuj ludzi właściwie - zaczął Feio. - Brzmi to prosto, a to tak naprawdę podstawa przywództwa - twierdził i błyskawicznie wyjaśnił, co w jego słowniku oznacza "traktować ludzi właściwie".

- To nie oznacza bycia pobłażliwym. To wymaganie najwyższych standardów w pracy. Nasze oczekiwania podczas treningów, narad taktycznych, a także przygotowań do starć były naprawdę wysokie. Nie uznawaliśmy kompromisów, jeśli chodzi o profesjonalizm - podkreślał i błyskawicznie sprostował. - Ale ważne też, by jednocześnie wspierać ludzi. Trzeba zobaczyć człowieka, zanim zobaczy się piłkarza. Oni nie są maszynami, narzędziami. To ludzie - stwierdził wprost, dodając, że komunikacja jest równie kluczowa, a nawet i bardziej: - To wszystko - mówił.

Zobacz też: Hajto: On w reprezentacji nie gra dla pieniędzy. Niesamowicie go za to szanuję. 

Feio wyróżnił dwa momenty w Warszawie. "Było coś symbolicznego"

Feio zdradził, które momenty w Legii były dla niego wyjątkowe. Okazuje się, że miał ich całkiem sporo. - Triumf nad Chelsea na wyjeździe był historyczny. Powodów było kilka. Nie tylko to, że była to pierwsza wygrana polskiej drużyny na angielskiej ziemi w europejskich rozgrywkach, ale również to, że jestem portugalskim szkoleniowcem, a Chelsea naturalnie kontynuuje dziedzictwo Jose Mourinho. Było coś symbolicznego w tej nocy - podkreślał. 

Co jeszcze było dla niego wyjątkowe? - Sięgnięcie po Puchar Polski. Finał na Stadionie Narodowym to jedno z największych wydarzeń w historii polskiego futbolu. Na trybunach zebrało się przeszło 60 000 kibiców, ta atmosfera, ta tradycja i symboliczny 2 Maja jako Dzień Flagi Polski - wszystko to sprawiło, że puchar miał ogromne znaczenie - ujawnił. 

- Oczywiście to wspomnienia, które zapamiętam na zawsze, ale to wyłącznie kamienie milowe. Nie mierzę swojej kariery, patrząc wstecz. Sądzę, że największy sukces powinien być przede mną - puentował. Feio pozostaje obecnie bezrobotny. Jego ostatnim klubem była portugalska Tondela, którą prowadził nieco ponad trzy miesiące. Współpracę zakończył w czerwcu 2026 roku. Wcześniej zasiadał na ławce trenerskiej Radomiaka Radom, francuskiej USL Dunkerque, wspomnianej Legii, a także Motoru Lublin. 

Więcej o: