Brzęczek zapowiada powrót i pożegnanie Błaszczykowskiego. "W stroju sportowym"

Kacper Sosnowski
- Musiałbym zrezygnować z pracy, jeżeli nie patrzyłbym optymistycznie - mówi nam Jerzy Brzęczek. Choć sytuacja w Wiśle Kraków w tym sezonie wydaje się wyjątkowo trudna, to jej trener wylicza w rozmowie ze Sport.pl, skąd ten optymizm czerpie. Mówi o sytuacji i formie poszczególnych graczy, wojnie nerwów i przyszłości swojej i Jakuba Błaszczykowskiego.

Nieco ponad trzy lata temu z powodów kłopotów finansowych i nadużyć działaczy klub mógł przestać istnieć. Dwa lata temu zapewnił sobie utrzymanie w lidze na dwie kolejki przed końcem sezonu i kończył rywalizację tuż nad strefą spadkową. Rok temu sytuacja była spokojniejsza, głównie dlatego, że z Ekstraklasy spadała jedna drużyna. Dla piłkarzy, działaczy, trenerów i kibiców "Białej Gwiazdy" nastały trudne czasy. Ten rok, jeśli chodzi o sprawy sportowe, wydaje się jednak szczególnie trudny. Wisła ma 30 punktów i jest w strefie spadkowej. Na trzy kolejki przed końcem sezonu do kolejnych drużyn traci odpowiednio dwa (Zagłębie) i trzy punkty (Śląsk). Niedawny selekcjoner kadry, a obecnie trener Wisły, z którym spotkaliśmy się w majówkę, wydaje się jednak spokojny. Pewnością siebie oraz wiarą w sukces stara się zarażać innych. Jak? Najlepiej sprawdzić na poniższym materiale wideo. Tylko tu cała rozmowa ze szkoleniowcem.

Zobacz wideo

"Musiałbym zrezygnować z pracy, jeżeli nie patrzyłbym optymistycznie"

- Jeżeli nie patrzyłbym na to optymistycznie, to w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy, musiałbym zrezygnować z pracy - uśmiecha się, gdy pytamy go o swoje pozytywne podejście. Opiera je na tym, "jak drużyna się prezentuje, na poprawie jakości gry, agresywności, a w ostatnim okresie również na liczbie strzelanych goli i stworzonych sytuacji". Brzęczek przypomina, że w kwietniu przed derbami w czterech meczach Wisła strzeliła 10 goli. Dodaje, że utrzymanie jest w rękach piłkarzy. Z punktu widzenia matematyki można by raczej zaoponować i stwierdzić, że sytuację kontrolują główni rywale do utrzymania (Zagłębie i Śląsk), ale faktem jest, że ci przed sobą mają trudne mecze. Zagłębie zagra z walczącymi o mistrzostwo Rakowem i Lechem. Ci nie zwykli tracić punktów. Śląsk zmierzy się m.in. z również mającą szansę na mistrzostwo Pogonią Szczecin.

"Szczęściarze i cwaniacy". To był najważniejszy mecz polskiej piłki. Za 6 dolarów

Tyle że Wisła, by mieć poważne szanse na utrzymanie, powinna wygrać wszystkie trzy mecze (z Jagiellonią, Radomiakiem i Wartą). Ostatnio z tymi dobrymi wynikami na Reymonta jest jednak problem. Za Brzęczka Wisła zdobyła dziewięć punktów w dziesięciu meczach. Jak przyznaje trener, "to stanowczo za mało". W niektórych spotkaniach, w tym przegranym w ostatniej minucie z Wisłą Płock (3:4), na boisku było gorąco. Za uderzenie rywala w głowę już po końcowym gwizdku zawieszony do końca sezonu został wartościowy napastnik Luis Fernandez. Czy spotkała go za to również sroga kara ze strony klubu?

- Takie rzeczy zostawiamy w szatni. Jasne jest, że powinien zapanować nad swoimi emocjami. Z drugiej strony - wiem, co się wydarzyło w międzyczasie. Poszedł uspokajać trybuny, jasne jest, że nie był negatywnie nastawiony. Wydarzyła się jednak pewna rzecz, której kamery nie pokazały i eksplodował. Szkoda, bo to piłkarz, który potrafi zdobywać ważne bramki, ma bardzo dobre wyszkolenie techniczne i potrafił wykreować sytuacje dla kolegów - chwali gracza Brzęczek.

Po meczu z Płockiem dostało się też leczącemu uraz Jakubowi Błaszczykowskiemu. Piłkarz i współwłaściciel klubu musi zapłacić karę finansową za słowny atak na sędziego, do którego poszedł po meczu.

"Kuba wróci na boisko"

- Piłka to są emocje. Wszyscy z tego żyjemy. Ważne, by te emocje tonować, ale to nie zawsze się udaje. Jeśli masz jakieś zdanie na dany temat, to masz prawo je wypowiedzieć. Potem może być to oczywiście różnie interpretowane, może być przedmiotem dyskusji nakręcania jakiejś spirali. Trudno jest się wczuć w to, co przeżywa Kuba. Po zerwaniu więzadeł nie poddał się operacji, liczył, że wygra walkę z kontuzją rehabilitacją, ciężką pracą. Widziałem, jak on pracuje. Też myślałem, że mu się uda. Bardzo chciałby pomóc drużynie nawet z trybun. Wiemy, jaki ma charakter i pasję do futbolu - tłumaczy Błaszczykowskiego Brzęczek. Choć pomocnik nie gra od września ubiegłego roku, a po marcowej operacji będzie pauzował jeszcze pół roku, to Brzęczek obiecuje, że były gracz Borussii Dortmund jeszcze wróci na boisko i nie skończy kariery po tym sezonie.

Wisła Kraków - Górnik Zabrze 4:1Wisła Kraków ma już plan na I ligę. "Sponsorzy zostaną". Brzęczek też

- Kuba po tej operacji czuje się lepiej niż po tej, którą miał w 2014 roku (ten sam uraz kolana - przyp. red.). Po tym, co się wydarzyło, jeszcze wróci na boisko. Wiem to, bo widzę jego zaangażowanie w rehabilitację. Będzie chciał się pożegnać z kibicami w stroju sportowym jako czynny zawodnik - mówi nam Brzęczek o przyszłości wybitnego reprezentanta Polski.

Najbliższe dwa tygodnie pokażą, czy Błaszczykowski będzie mógł się pożegnać z kibicami w ekstraklasie, czy raczej pierwszej lidze. Brzęczek zapewnia, że może prowadzić Wisłę nawet po spadku z piłkarskiej elity. Choć takiego scenariusza nikt przy Reymonta do siebie nie dopuszcza, to na nowy sezon szykowane są różne warianty i modele funkcjonowania klubu. Więcej o sytuacji Wisły w załączonej rozmowie z trenerem.

Więcej o: