Zero litości dla Paulo Sousy. "Bajerant", "Gra na dwa fronty"

Coraz więcej wskazuje na to, że Paulo Sousa przedwcześnie zakończy współpracę z reprezentacją Polski. Szkoleniowiec miał poprosić PZPN o rozwiązanie kontraktu, ale spotkał się z odmową Cezarego Kuleszy. - Bajerant. Najtrafniejsze słowo dla najgorszego selekcjonera w historii - czytamy na Twitterze.

Temat przyszłości Paulo Sousy zaczął przyspieszać w ostatnich dniach. Według najnowszych informacji Portugalczyk miał podpisać dwuletnią umowę z Internacional Porto Alegre, a dyrektorzy Interu mieli polecieć do Portugalii na rozmowy z Sousą. Najnowsze doniesienia Interii wskazują na to, że Paulo Sousa chce przyjąć ofertę Flamengo i poprosił PZPN o rozwiązanie umowy. Ta prośba spotkała się z odmową ze strony Cezarego Kuleszy. "Sousa przekonywał, że oferta Flamengo jest być może najlepszą, jaką dostał w życiu, i chce spróbować" - napisał Sebastian Staszewski.

Zobacz wideo Kto następcą Paulo Sousy? Kandydat wydaje się oczywisty. "Nigdy tego nie ukrywał"

"Sousa potraktował nas jak Kambodżę". Twitter wrze po informacjach o Paulo Sousie

"Ile ja się tu naczytałem głosów, że kolportujemy bajki - to od początku była gra na dwa fronty" - napisał Tomasz Ćwiąkała, dziennikarz Canal+ Sport.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

"Bajerant. Najtrafniejsze słowo dla najgorszego selekcjonera w historii. Paulo Sousa zadziałał jak koń trojański. Zepsuł EURO, ucieka przed barażami" - to z kolei opinia Tomasza Włodarczyka z meczyków.pl.

"Ciekawe jak zareaguje na to drużyna bo jednak nie można odmówić Sousie, że "kupił" sobie piłkarzy. Jak to teraz w ogóle rozwiązać. Duże wyzwanie przed PZPN" - zauważa Radosław Przybysz z TVP Sport.

"Czesław Michniewicz pewnie właśnie sobie robi drzemkę po serniku i kawce, w tle leci "Koło Fortuny", a tu już pod chatą taksówa od Kuleszy zamówiona, bo robota czeka" - pisze Damian Smyk z weszło.com, sugerując potencjalnego następcę Paulo Sousy w reprezentacji Polski.

"Szanowny Pan Trener traktuje nas jakbyśmy byli reprezentacją Kambodży" - pisze Łukasz Gikiewicz, były piłkarz Śląska Wrocław.

"Być może najlepsze, co Sousa zrobił w polskiej kadrze, to odczekał aż Czerczesow znajdzie pracę" - twierdzi Jacek Staszak.

"Hahahaha, pół Polski szaty o siwego bajeranta rozrywało, tłumaczyło każdą pomyłkę, rozkładało hybrydę na czynniki pierwsze, broniło wygrzewania czterech liter na Maderze, a ten w kluczowym momencie wystawił rezerwy, przegrał, pakuje mandżur i ewakuacja. TRUST THE PROCESS" - to z kolei komentarz Marcina Borzęckiego z Viaplay.

"Wiarygodnie będzie wyglądał Paulo Sousa w oczach reprezentantów, jak spotka się z nimi w marcu przed Rosją i zacznie mówić o jedności, team spirit i innych takich. Tylko nie powinien mieć okazji, wiarygodność zerowa" - uważa Łukasz Olkowicz, dziennikarz "Przeglądu Sportowego".

"Chyba właśnie zrozumialem ten "proces". A co jeśli takie kombinacje na mecz z Węgrami już były trochę pod zwolnienie?" - pyta Piotr Majchrzak ze Sport.pl.

"Jestem szczerze zażenowany zachowaniem Paulo Sousy. Grał dżentelmena, faceta z wielkiego świata w koszulach na miarę, a okazał się Siwym Bajerantem. Przez kilka dni okłamywał wszystkich dookoła - mnie też - że nie ma nic na rzeczy, że to tylko plotki. Szkoda, brzydki koniec" - stwierdził Sebastian Staszewski z Interii.

"Lewego oszczędzał z Węgrami, bo w przyszłości może go zabraknąć. Tydzień temu zapowiadał, że tylko kadra i baraże. Tyle się nagadał o rodzinie, wartościach i poświeceniu dla kadry. Paulo Sousa. No bajerant" - skwitował Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl.

Więcej o: