"Żadnych zarzutów tylko wymyślony polityczny zarzucik. Żadnych zabezpieczeń, tylko dzień dobry i do widzenia" - komentował 69-latek. A na początku 2025 r. zachodniopomorski prokurator skierował do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia przeciwko Bońkowi oraz 13 innym osobom - zarzucono jest im popełnienie 23 czynów. Teraz były prezes PZPN znów odniósł się do sprawy.
Na posiedzeniu 16 kwietnia Sąd Okręgowy w Szczecinie zdecydował wyłączyć sprawę przeciwko Bońkowi, a także Jakubowi i Iwonie Tabiszom, Maciejowi Sawickiemu oraz Andrzejowi Placzyńskiemu i nie wiązać jej z "aferą melioracyjną" (chodzi o nieprawidłowości w nieistniejącym już Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie). A sprawę prowizji od sponsora PZPN-u, którym był producent wody mineralnej, przekazano Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Jak zareagował na to 80-krotny reprezentant Polski?
Zobacz też: Trzęsienie ziemi w Barcelonie ws. wielkiej gwiazdy. To miało być formalnością
- Żaden kamień mi nie spadł z serca z prostej przyczyny: nigdy nie byłem zakłopotany tą sprawą. Było mi tylko przykro, że uczciwi ludzie, którzy ze mną pracowali w PZPN-ie i których dobrze znam, ponieśli konsekwencje. Starano się mocno, aby powstała rysa na ich, a także na moim, życiorysie - powiedział w rozmowie z Polsatem Sport.
Boniek od początku doszukiwał się motywu politycznego ("PiS-owska zemsta na PZPN-ie, na mnie i na wiele innych rzeczy", "ziobrowa prokuratura") i niezmiennie podtrzymuje to stanowisko. - W każdym normalnym kraju, zawsze to podkreślałem, za to, co zrobiliśmy, powinniśmy dostać medal, a nie akt oskarżenia. Niestety, panowie prokuratorzy ze Szczecina, którzy są z nadania "dobrej zmiany", działając na zlecenie, spowodowali, że stworzyli akt oskarżenia, który Sąd Okręgowy w Szczecinie ośmieszył i naszą sprawę rozłączył z aferą melioracyjną, która w ogóle nie wiem, czego dotyczy - wyznał.
69-latek jest oburzony całą sprawą i nie pozostawił wątpliwości, co powinno się wydarzyć. - Jeżeli panuje uczciwość, to trzeba zrobić tylko jedno: przeprosić wszystkich tych, których budzono o godz. szóstej rano i których, dla politycznego zapotrzebowania, chciano o cokolwiek oskarżyć. Druga rzecz, jaką powinno się zrobić, to przeprowadzić postępowanie dyscyplinarne w stosunku do dwóch prokuratorów, którzy dopuścili się takiego skandalu. Dla mnie, jeszcze raz powtarzam, było działanie na zlecenie - oznajmił.
Zdaniem Bońka w tej sprawie nie doszło do żadnych nieprawidłowości, a na transakcji zyskały obie strony (PZPN i sponsor). Nie było też zamieszania z prowizją. - Nikt nie był poszkodowany, więc dziwne, że ktoś się tą sprawą zajął - zakończył.