Tak wyglądał dramat Roberta Kubicy. Szef zespołu zabrał głos. " To nieporozumienie"

Jakub Balcerski
- Już coś razem osiągnęliśmy, bez zwycięstwa w Le Mans, ale czuję, że mamy do osiągnięcia wspólny cel, nawet w przyszłości - mówi Sport.pl w kontekście Roberta Kubicy szef zespołu Orlen Team WRT, Vincent Vosse. Określa Polaka jego "wymarzonym kierowcą" do składu, zdradza kulisy jego dramatu podczas Le Mans 24h, a także podkreśla, że chciałby wciąż pracować z nim w kolejnym sezonie.

Tegoroczny wyścig Le Mans 24h był dla Roberta Kubicy bardzo gorzki i trudny do przełknięcia. Awaria samochodu na ostatnim okrążeniu rywalizacji zabrała Polakowi i jego zespołowi podwójne zwycięstwo i sprawiła, że załoga Oreci 07 Gibson z numerem 41 nie dotarła na metę i nie została sklasyfikowana.

Zobacz wideo Największe wyzwanie w karierze Roberta Kubicy? "Budzi duży szacunek"

Przyczyna dramatu Kubicy ostatecznie wyjaśniona. "Pierwsza informacja była nieporozumieniem"

Zespół Orlen Team WRT, w którym Polak wystartował w Le Mans i bierze udział w sezonie European Le Mans Series jako oficjalną przyczynę problemów podał najpierw tuż po wyścigu kłopot z czujnikiem przepustnicy, a kilka dni później opublikował informację, że na ostatnim okrążeniu wyścigu zdarzyło się spięcie elektryczne, które wywołało chwilową awarię jednostki sterującej (ECU).

Szef zespołu, Vincent Vosse rozmowie dla Sport.pl rozwiewa wątpliwości dotyczące tego, co było przyczyną awarii samochodu. - Pierwszy komunikat i informacja o czujniku przepustnicy była nieporozumieniem - wyjaśnia Belg. - Jeden z moich współpracowników zapytał się dyrektora technicznego o przyczynę awarii i on podał mu, że to właśnie czujnik przepustnicy, ale jeszcze tego nie wiedział, bo dostaliśmy samochód do wglądu tak naprawdę dopiero w trakcie następnego dnia. To były tylko domysły. Po sprawdzaniu samochodu okazało się, że ten odpalił i już wiedzieliśmy, że to nie ten problem. Okazało się, że spięcie spowodowało problem z ECU i to uznajemy za przyczynę zatrzymania w końcówce wyścigu. To, że samochód był sprawny dzień po zdarzeniu było szokiem. Nie było mnie przy tym, ale po reakcji całego zespołu wiedziałem, jak bardzo nie mogą w to uwierzyć - tłumaczy.

Robert Kubica po wyścigu Le Mans 24h, Yifei Ye zatrzymuje samochód na torzeZespół w końcu znalazł usterkę. Wiemy, co było przyczyną dramatu Kubicy na Le Mans 24h

"Nadal niełatwo to sobie wyobrazić: jeden samochód wygrywa, a załoga drugiego przeżywa dramat"

Dla Vosse’a weekend w Le Mans wciąż jest trudny do oceny. Z jednej strony pojawia się radość po wygranej załogi z numerem 31, a z drugiej smutek po tym, jak skończyła się jazda prowadzącego do ostatnich chwil rywalizacji auta 41 z Kubicą, a także Louisem Deletrazem i Yifei Ye. - Nadal niełatwo to sobie wyobrazić: jeden samochód wygrywa, a załoga drugiego przeżywa dramat i garaż jest podzielony. Jedna część jest w euforii, druga prawie w łzach. To dość trudne do przełknięcia, bo jesteśmy zespołem. Nie ekipą z dwoma samochodami na torze, tylko zgraną drużyną, której trudno być jednocześnie niezadowolonym i pełnym szczęścia, więc pozostały nam bardzo mieszane odczucia - ocenia Vosse.

- To zawsze trudne do stwierdzenia już po wyścigu, ale jeśli wziąć pod uwagę okoliczności na pewno nie wziąłbym w ciemno scenariusza z jednym autem wygrywającym Le Mans i drugim, które nie dojeżdża do mety wyścigu. Zwłaszcza że mieliśmy dublet przez większość czasu na torze. Perspektywa jednak sporo zmienia i gdybym nie znał przebiegu wyścigu, byłoby niemalże niemożliwe, żeby odpowiedzieć na takie pytanie - wskazuje Belg.

Szef WRT zdradza kulisy Le Mans 24h. "Nic nie zwalniało samochodu"

Po wyścigu Robert Kubica wspomniał, że zespół miał problemy także w trakcie trwania rywalizacji. Choćby zmianę mapowania paliwa, przez co zespół przez jedenaście godzin jechał na innej mieszance i według Polaka tracił sporo czasu, przez co zyskiwał samochód z numerem 31. - Rzeczywiście mieliśmy ten problem, a także tak, jak wspomniał Robert mogliśmy zjechać na naprawę uszkodzonego czujnika wydechu. Nie mamy jednak pewności, ile potrwałaby naprawa i czy przebiegłaby dobrze, a to kluczowe w takiej sytuacji. To nigdy nie jest łatwe do oceny, a po wyścigu łatwo gdybać - ocenia Vincent Vosse.

- Trudno ocenić, czy zjazd do boksu pomógłby na tyle, żeby przyspieszyć jazdę. Zresztą według naszego raportu i odczuć po wyścigu, w samochodzie nie było w trakcie całych 24 godzin usterki i problemów, które realnie wpłynęłyby na stan rywalizacji i pogorszyła nasze tempo. Uważamy, że nic nie zwalniało samochodu - dodaje szef WRT.

"Dramat, szok, pech!" Kariera Kubicy już zawsze będzie naznaczona porażkami

Kubica i WRT mistrzami ELMS? "Wierzymy w to"

- W zasadzie staramy się już nie myśleć o Le Mans - twierdzi Vosse i ma na myśli, że pozostało niewiele do końca sezonu ELMS, w której załoga samochodu 41 jest liderem klasyfikacji na dwie rundy przed zakończeniem rywalizacji. Ma jedenaście punktów przewagi nad najlepszym z rywali - samochodem 26 teamu G-Drive Racing.

- Wierzymy w to, że jesteśmy w stanie zdobyć tytuł mistrzów ELMS w tym sezonie. Do tej pory zawsze walczyliśmy w czołówce i myślę, że teraz też tak będzie. Musimy tylko utrzymać koncentrację na naszych celach, a później będziemy mogli myśleć o ewentualnej radości - mówi Belg. Pytamy, czy byłby w stanie w to uwierzyć jeszcze przed początkiem tegorocznych startów. - Z takim składem mogliśmy mierzyć naprawdę wysoko. Myślałem, że będzie szansa na zwycięstwa w pojedynczych wyścigach, ale szybko zaadaptowaliśmy się do serii i teraz jest bardzo dobrze. Mieliśmy dwa zwycięstwa, a potem dwa trudne wyścigi, w których nawiązywaliśmy kontakt z najlepszymi, ale nie mogliśmy "dokończyć roboty" i wygrywać. Teraz chcemy ją wykończyć w dobrym stylu - zapewnia.

"Dla mnie ściągnięcie Kubicy do zespołu było marzeniem"

Jak Vosse ocenia sezon do tej pory w wykonaniu Roberta Kubicy? - Jest dla nas niezwykłym kierowcą. Wiele wymaga, ale to normalne i pomaga szybciej osiągać zespołowi cele. Pcha nas zawsze w dobrym kierunku. Zaskoczyło mnie, jak dużo odczuć na temat technicznych spraw ma w trakcie weekendu wyścigowego. Ma wiele doświadczenia i choć nie w wyścigach długodystansowych to potrafi być bliski perfekcji na torze. Wyciska, ile się da i to sprawia, że szybko rozwija się także cały nasz skład z Louisem i Yifei. Jest wyrazistą postacią, którą miło jest mieć nam w WRT - opisuje.

- Śledziłem Roberta od dłuższego czasu i zawsze mi imponował. Dla mnie ściągnięcie go do zespołu było marzeniem. Pojawiła się szansa, żeby go zatrudnić i, muszę to powiedzieć: dziś na pewno nie żałuję. Jestem od tego bardzo daleki - ocenia Vincent Vosse. I dodaje: Już coś razem osiągnęliśmy, bez zwycięstwa w Le Mans, ale czuję, że mamy do osiągnięcia wspólny cel, nawet w przyszłości.

Co z przyszłością Kubicy w WRT? "Byłbym przeszczęśliwy"

I właśnie o przyszłość dopytujemy szefa belgijskiego zespołu, bo to na razie często poruszana, a wciąż bardzo niepewna kwestia w sprawie Kubicy. - Nie mamy jeszcze podpisanego kontraktu na kolejny sezon. Byłbym jednak przeszczęśliwy, pracując z Robertem w 2022 roku. Myślę, że mamy jeszcze coś do zrobienia wspólnie, choć na razie nie wiem, w jakiej ścigałby się kategorii czy serii. Wierzę jednak, że uda nam się porozumieć - zdradza Vosse.

Le Mans 24hKubica był jedno okrążenie od największego sukcesu! Fatalna passa trwa

- Nie narzuciliśmy sobie żadnego deadline’u. Nie rozmawialiśmy jeszcze o szczegółach, w zasadzie w ogóle nie dyskutowaliśmy dużo o przyszłości. Najpierw w pełni skupialiśmy się na Le Mans, teraz na końcówce sezonu ELMS. A sprawa kontraktu rozstrzygnie się, kiedy ma się rozstrzygnąć. Na razie na to nie wpłyniemy - mówi szef WRT. Ostatnie dwie rundy sezonu ELMS to wyścigi na torach Spa-Franchorschamps w Belgii i Autodromo Internacional do Algarve w Portugalii, które odbędą się odpowiednio 19 września i 24 października. Relacje na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: