Koledzy Kubicy zrozpaczeni po wyścigu Le Mans. "Płaczę. Nie mam słów"

Jeszcze nie opadły emocje związane z nieprawdopodobnym pechem Roberta Kubicy i jego zespołu w wyścigu 24h Le Mans. Na Instagramie kibicom wyżalili się koledzy Polaka, Louis Deletraz i Yifei Ye. Sam Kubica jeszcze raz krótko podsumował wyścig na swoim Facebooku.

Polak w samochodzie numer 41 zespołu WRT Team wraz ze Szwajcarem Louisem Deletrazem i Chińczykiem Yifei Ye niemal do samego końca prowadził w legendarnym wyścigu 24h Le Mans w klasie LMP2, ale na około dwie minuty przed końcem rywalizacji ich auto nagle zatrzymało się na torze. Okazało się, że awaria samochodu jest na tyle poważna, że załoga nie dojedzie do mety, przez co nie ukończy wyścigu i nie zostanie sklasyfikowana. Rywalizację w klasie LMP2 wygrał drugi samochód zespołu WRT - ten z numerem 31. Wszystko przez awarię czujnika przepustnicy.

Zobacz wideo Największe wyzwanie w karierze Roberta Kubicy? "Budzi duży szacunek"

- To fantastyczny dzień, bo żeby przyjechać do Le Mans po raz pierwszy i wygrać, jest dla nas czymś nieprawdopodobnym. Cały zespół wykonał niezwykłą robotę, ale oczywiście szczęście i radość miesza się tu ze smutkiem. Utrata niemal pewnej wygranej przez samochód 41 to okrutny zawód. Nie możemy w takiej sytuacji w pełni cieszyć się sukcesem - mówi cytowany w komunikacie zespołu WRT szef ekipy, Vincent Vosse. 

- Przegrać to w taki sposób, jaki przytrafił się nam, nie jest miło, ale musimy to przyjąć. Gratulujemy zespołowi i załodze naszego siostrzanego samochodu. Cały wyścig mieliśmy pod górkę, zmagaliśmy się z problemami i choć objęliśmy prowadzenie, przyszła ta awaria na koniec. Przeżyliśmy chyba wszystko, co może się zdarzyć na Le Mans - ocenił Robert Kubica. Dla niego cała sytuacja była szczególnie bolesna.  To, ile znaczył dla Polaka możliwy sukces w Le Mans 24h, pokazuje zdjęcie, które na Twitterze udostępnił dziennikarz TVP Sport, Jan Piasecki. Widać na nim pocieszanego przez członków zespołu WRT Kubicę.

"Sukces, jakim byłaby wygrana w klasie LMP2 w Le Mans, byłby dla niego czymś wielkim. Przypomnieniem o sobie, potwierdzeniem klasy, ale także aktualnych umiejętności. I to wszystko pokazał w jeździe, ale zabrakło podkreślenia tego wjechaniem na metę na pierwszej pozycji i możliwości wejścia na najwyższy stopień podium. To zabrała już natura ścigania, którą Kubica przecież świetnie zna. I kocha, choć w takich momentach jak ten, pewnie jednocześnie nienawidzi" - pisał po wyścigu Jakub Balcerski ze Sport.pl.

Deletraz całkowicie załamany po wyścigu Le Mans. "To takie okrutne"

Wsparcie dla Kubicy wyrazili nie tylko kibice, ale także sponsor Roberta, prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. - Robert, wiemy, że stać Cię jeszcze na wiele i nie powiedziałeś ostatniego słowa. Dlatego byliśmy i jesteśmy z Tobą. Wielkie gratulacje za walkę do końca! – czytamy na Twitterze.

Porażka na ostatniej prostej dotknęła nie tylko Kubicę, ale również kolegów z jego zespołu - Louisa Deletraza i Yifei Ye. - Nie mam słów... Płaczę. To takie okrutne. Dlaczego my, dlaczego na ostatnim okrążeniu po 23 godzinach i 58 minutach. Mieliśmy dużą przewagę... Prowadziliśmy i samochód się zatrzymał. Nie mogę w to uwierzyć. Wygranie Le Mans było moim marzeniem od dziecka. Chciałbym podziękować całej mojej załodze i kolegom z zespołu, którzy wykonali bezbłędną pracę. Dziękuję Robertowi i Yifei, to była przyjemność. To boli, ale wrócę silniejszy – napisał na Instagramie Szwajcar.

 

- Ciężko opisać i wyobrazić sobie jak okrutna jest utrata prowadzenia w wyścigu na ostatnim okrążeniu po 23 godzinach i 58 minutach z powodu awarii mechanicznej… Walczyłem z całym sercem za każdym razem, gdy byłem w samochodzie, jechałem nocne przejazdy, wskoczyłem z powrotem do samochodu na ostatnią część wyścigu, udało mi się objąć prowadzenie na 2 godziny przed końcem, potem po prostu starałem się chronić nasz samochód, unikając wszystkich krawężników i nie obciążając samochodu. Zrobiłem co w mojej mocy, aby dać każdemu członkowi naszej załogi zasłużone zwycięstwo. Nie wygraliśmy na papierze, ale jestem absolutnie dumny z tego, co osiągnęliśmy, tempa, jakie mieliśmy i z ducha walki. Dziękuję wszystkim za wsparcie i dobre wiadomości, wrócimy - napisał na Instagramie Chińczyk.

 

Na swoim Facebooku do całej sytuacji krótko odniósł się jeszcze raz Robert Kubica. - Czy może być gorszy finał? Pewnie tak, ale wczorajszy nokaut boli. Dzięki za doping – napisał polski kierowca.

Więcej o: