Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Koronawirus mocno uderza w sport. Tak źle nie było od marca. "Futbol stanął na rozdrożu moralnym"

W ostatnich tygodniach w Premier League odnotowano znaczny wzrost zachorowań wśród piłkarzy, a kolejne mecze są przekładane. Chociaż liga zmaga się z największym problemem od wstrzymania rozgrywek w marcu, to kolejnej przerwy nikt nie zakłada. "Futbol stanął na rozdrożu moralnym" - mówi anonimowo jeden z lekarzy, cytowany przez ESPN.

W poniedziałek wczesnym popołudniem władze Premier League ogłosiły przełożenie środowego meczu Aston Villi z Tottenhamem z powodu dużej liczby zakażeń koronawirusem w drużynie gospodarzy. Nie znaczy to jednak, że tego dnia piłkarze Jose Mourinho będą mieli wolne. W środę Tottenham zagra u siebie z Fulham w meczu, który miał odbyć się 30 grudnia. Miał, ale również został przełożony z powodu koronawirusa.

Zobacz wideo "To, co robił Lewandowski, jest niepojęte. To nie może być przypadek" [SEKCJA PIŁKARSKA #75]

W efekcie domina roszady w terminarzu dotykają kolejnych drużyn. Mecz Fulham z Chelsea został przełożony z piątku na sobotę, a spotkanie Aston Villi z Evertonem z soboty na niedzielę. Chociaż Wielka Brytania zmaga się z ogromnym wzrostem nowych przypadków (w piątek zanotowano ponad 68 tys. nowych zachorowań!), nowym szczepem wirusa i już trzecim lockdownem, to władze Premier League o wstrzymaniu rozgrywek nie chcą słyszeć. 

Mimo że koronawirus coraz mocniej dezorganizuje ligę i utrudnia funkcjonowanie drużyn, to napięty terminarz powoduje, że na przerwę nie ma czasu. By walczyć z coraz trudniejszą sytuacją, pod koniec zeszłego tygodnia władze Premier League zaostrzyły przepisy związane z COVID-19, które były nagminnie łamane przez piłkarzy. Najważniejsze osoby w brytyjskim futbolu grożą karami, a sprawie coraz uważniej przyglądają się też politycy oraz lekarze.

Anna Lewandowska, Robert Lewandowski, Ronaldo"Obudziłem się i zobaczyłem coś dziwnego na poduszce". Lewandowski marzył o tym trofeum tylko w snach

Znaczny wzrost zachorowań w lidze

Od czerwca, czyli momentu, w którym wznowiono poprzedni sezon, Premier League z problemem koronawirusa długo radziła sobie doskonale. Anglicy nie tylko prowadzili rozgrywki bez konieczności grzebania w terminarzu, ale dawali też nadzieję na powrót do normalności w stosunkowo niedługim czasie. Na początku grudnia w ograniczonej liczbie na trybuny niektórych stadionów wrócili kibice. Lepszy czas skończył się jednak szybciej, niż się zaczął.

Miesiąc po optymistycznych wiadomościach Premier League zmaga się z kryzysem, którego nie doświadczyła od momentu zawieszenie rozgrywek. Przed tygodniem władze ligi poinformowały o rekordowych, 40 pozytywnych wynikach testów na obecność koronawirusa, które wykonano w klubach w dniach od 28 grudnia do 3 stycznia. Ostatni rekord pobity został tydzień wcześniej i wynosił 18 przypadków. W poprzednich miesiącach pozytywne wyniki bardzo rzadko przekraczały dwucyfrową liczbę.

Chociaż w skali całej ligi (ponad 2 tysiące testów) to wynik marginalny, to pozytywne wyniki najczęściej kumulują się w małej liczbie drużyn. To właśnie dlatego w grudniu Premier League musiała przełożyć mecze Aston Villa - Newcastle, Everton - Manchester City, Tottenham - Fulham oraz Burnley - Fulham, co wcześniej nie zdarzyło się ani razu.

O ile władze ligi robią, co mogą, sprawdzając elastyczność terminarza, o tyle Angielska Federacja Piłkarska (FA) rozgrywki Pucharu Anglii przeprowadza za wszelką cenę. W miniony weekend Aston Villa oraz Derby County musiały grać mecze 3. rundy rozgrywek składami złożonymi z zawodników z drużyn młodzieżowych. O ile porażka pierwszych z Liverpoolem sensacją nie była, o tyle odpadnięcia zespołu z Championship w rywalizacji z szóstoligowcem trudno byłoby się spodziewać.

Problemem jest też lekceważące podejście zawodników do protokołu bezpieczeństwa opracowanego na potrzeby obecnych czasów. W okresie świąteczno-noworocznym na łamaniu przepisów przyłapani zostali między innymi Benjamin Mendy z Manchesteru City, Erik Lamela, Giovani Lo Celso i Sergio Reguilon z Tottenhamu oraz Manuel Lanzini z West Hamu United.

"Futbol stanął na rozdrożu moralnym"

W piątek władze Premier League zaostrzyły przepisy bezpieczeństwa, przypominając zawodnikom o konieczności bezwzględnego przestrzegania ich. Obejmują one nie tylko organizację dojazdu na stadion czy zachowania przed meczem, ale też sprawy podstawowe, takie jak zakazy kontaktu po strzelonym golu czy wymiany koszulek oraz konieczność noszenia maseczki na trybunach, które stały się miejscem dla piłkarzy rezerwowych i członków sztabu szkoleniowego.

- Obrazki zawodników świętujących i przytulających się na boisku w tych wyjątkowych okolicznościach podważają apele o zachowanie dystansu społecznego. To wszystko jest bardzo niebezpieczne i stwarza powody, przez które uważam, że powinniśmy zawiesić rozgrywki - powiedział były prezes FA, David Bernstein.

Jego obawy podziela coraz więcej polityków, którzy nie są przekonani co do słuszności kontynuowania rozgrywek na najwyższym poziomie w czasie lockdownu. Tony Cascarino, były piłkarz między innymi Chelsea i Celticu, wezwał premiera Wielkiej Brytanii, Borisa Johnsona, do przyjrzenia się pogarszającej się sytuacji. Jako argumentów używał wydarzeń z minionego weekendu i meczów Pucharu Anglii, gdzie łamanie zasad bezpieczeństwa było powszechne.

- W środku pandemii nie powinniśmy zastanawiać się nad problemami związanymi z terminarzem czy finansami. Tu chodzi o ludzkie życie, które jest w niebezpieczeństwie. Nie rozumiem, dlaczego rozgrywki są kontynuowane. Futbol stanął na rozdrożu moralnym - mówi anonimowo jeden z klubowych lekarzy klubów Premier League, cytowany przez ESPN.

Katarzyna KawaDwie Polki odpadły z Australian Open! Bardzo krótka przygoda

Sytuacja staje się coraz bardziej napięta tak samo jak terminarz, na który trenerzy narzekali jeszcze przed wzrostem zachorowań i przekładanymi meczami. Chociaż w Anglii zniesiono przerwę zimową oraz rewanżowe mecze w krajowym pucharze, to zespoły, które wciąż uczestniczą w europejskich pucharach, do końca sezonu grać będą co 3-4 dni (rozgrywki muszą skończyć się nie później niż 23 maja - red.). To z kolei znacznie zwiększa ryzyko kontuzji, których w tym sezonie jest w Premier League rekordowo dużo, oraz sprawia, że rozgrywki są coraz większą loterią. Nie tylko sportową, ale przede wszystkim zdrowotną.