Żona polityka PiS przekroczyła wszelkie granice. Dno. Nikt jej nie wierzy

W środę 14 lutego Polskę obiegła szokująca wiadomość o walce Marianny Schreiber z Małgorzatą "Margaret" Zwierzyńską. Żona polityka PiS-u Łukasza Schreibera niedługo po ogłoszeniu walki rozpoczęła wielkie tłumaczenie ze swojej decyzji. Teraz przekonuje, że wcale nie chciała pojawić się w oktagonie z patostreamerką, a... z jej synem Danielem "Magicalem" Zwierzyńskim. Internautom trudno w to wszystko uwierzyć.
Schreiber i Goha
https://www.youtube.com/watch?v=Pb9-ib3kQXI/Clout MMA

"Margaret vs Królowa na Clout MMA 4" - przeczytaliśmy dziś rano w mediach społecznościowych federacji Clout MMA. Pierwsza to Małgorzata Zwierzyńska, znana jako "Gocha Magical", czyli patostreamerka znana ze spożywania alkoholu i promowania patologii podczas transmisji na żywo. Z kolei druga to Marianna Schreiber - żona polityka PiS-u Łukasza Schreibera, która zapowiadała, że nigdy nie pojawi się w klatce, ale jednak zmieniła zdanie. Szokujące zestawienie wywołało burzę w mediach społecznościowych.

Zobacz wideo Legia kontra ochrona! Kuriozalne obrazki sprzed Stadionu Śląskiego

Marianna Schreiber się tłumaczy. Żona polityka PiS-u przesadziła? "Jestem załamana"

Schreiber po ogłoszeniu starcia postanowiła wytłumaczyć co najmniej kontrowersyjną decyzję. W mediach społecznościowych udostępniła wpis, który sugeruje, że ogłoszone zestawienie z "Margaret" to pomyłka i efekt nieporozumienia z federacją. 

"Jestem załamana. Nie wiem, czy jest w ogóle sens cokolwiek pisać. Cały czas byłam przekonana, że będę walczyła z Danielem Magicalem. To miała być pierwsza taka walka w historii. Prawdziwe zderzenie dobra ze złem" - napisała Schreiber. Oznacza to, że nie chciała walczyć ze Zwierzyńską, a z jej synem. Jej plan zakładał walkę kobieta kontra mężczyzna. 

"Byłam pewna, że podpisałam kontrakt na walkę z Danielem, bo to z nim chciałam walczyć. Ja się NIE ZGADZAM na to zestawienie" - zadeklarowała na końcu wpisu, w co trudno uwierzyć fanom freak fightów. 

W komentarzach internauci kompletnie nie wierzyli Schreiber. "Tak właśnie było" - czytamy w prześmiewczych wpisach. Nie zabrakło również nieco ostrzejszych komentarzy i wyzwisk, które obrażały żonę polityka PiS-u. Dlatego też doczekaliśmy się jej kolejnego wpisu z dalszym tłumaczeniem. 

"Wylał się na mnie straszny hejt. Na pewno po części zasłużony. Czegoś takiego jednak nie widziałam, jak żyje" - wyznała. "W najbliższych dniach będzie okazja wszystko wyjaśnić i jestem przekonana, że wielu z Was zmieni zdanie. Natomiast chcę powiedzieć jedno: te komentarze mnie nie dotykają. I straszenie mnie, że ktoś mnie 'dojedzie' jest czymś okropnym" - podsumowała Schreiber. 

Jeśli faktycznie Schreiber nie zgodziła się na takie zestawienie, to wątpliwości powinny rozwiać jej wytłumaczenie oraz oświadczenie federacji. Na to musimy jeszcze poczekać.

Więcej o: