Jan Błachowicz został uduszony i odklepał. Nie miał żadnych szans

Jan Błachowicz nieco ponad rok temu w Abu Zabi zdobył pas UFC w kategorii półciężkiej. Teraz w Abu Zabi go stracił w swej drugiej obronie. Walczył z Gloverem Teixeirą, który go dość szybko udusił. Brazylijczyk miał ogromną przewagę.

Pięć ostatnich walk Jana Błachowicza w UFC miało spory ciężar gatunkowy. Polak musiał odbudować się po przegranej z Thiago Santosem, znów mozolnie wspinać po szczeblach drabinki UFC kierującej go w stronę mistrzowskiego pasa tej organizacji. W walkach z Luke Rockholdem, Ronaldo Sousą i Corey’em Andersonem, nie dawał jednak kroczków w przód, a raczej wykonywał potężne kroki. Jego potyczki nie dość, że wygrywane, to jeszcze były doceniane bonusami za walkę czy występ wieczoru, a nawet jedno i drugie. Potem było jeszcze trudniej, bo w końcu stawką był mistrzowski pas UFC, który Polak najpierw zdobył w starciu z Dominikiem Reyesem, a potem obronił w potyczce z niewygodnym Israelem Adesanyą. W żadnym z tych starć Błachowicz nie był faworytem. Teraz, w walce z doświadczonym Gloverem Teixeirą, wreszcie nim został. Tak jakby świat po dłuższym czasie uwierzył w moc rok i nóg "Księcia Cieszyna". Tyle że Polak stanął naprzeciw mistrza parteru.

Zobacz wideo Błachowicz przerywa milczenie ws. szefa UFC. "Mieli wielki plan, a Polak go zniszczył"

Jan Błachowicz był faworytem walki z Gloverem Teixeirą

Choć bukmacherzy w walce wskazywali na Polaka, wiadomo było, że Brazylijczyk będzie trudnym rywalem. 42-latek do oktagonu wnosił olbrzymie doświadczenie. W UFC walczy od 2012 roku i mierzył się tu już z najlepszymi zawodnikami z Jonem Jonesem, czy Aleksandrem Gustafsonem na czele. Eksperci zawsze chwalili go za walkę w parterze, a ostatnio mimo kolejnych lat na koncie, Teixeira pokazywał, że kondycję ma jak 20-latek. Też wygrał 5 ostatnich walk, w czterech rozbijając rywali przed czasem, poddając lub nokautując. 

Rywal Błachowicza za nielegalny wjazd do USA mógł pomagać szmuglerom. Rywal Błachowicza za nielegalny wjazd do USA mógł pomagać szmuglerom. "Broń albo narkotyki"

W walce z 38-letnim Polakiem pokazał, że jest znakomicie dysponowany. Już w pierwszej rundzie, po kilknastu sekundach złapał Polaka za nogi i po kilku chwilach szamotaniny sprowadził Błachowicza do parteru. Brazylijczyk przez 4 minuty próbował obijać mistrza UFC z góry, choć nie były to konstruktywne próby, bo Błachowicz dobrze blokował i przyczepił do rywala. Kilka łokci na jego głowę spadło. Stało się zatem to czego obawiał się polski obóz w potyczce z posiadaczem czarnego pasa w jiu-jitsu. Ten w stójkę się nie bawił. Pierwsza runda dla pretendenta do tytułu, który realizował swój plan na walkę.  

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Do drugiej rundy Polak przystępował z większą uwagą. Przez pierwszą minutę nie dawał się wciągnąć w grę rywala. Bronił przed polowaniem na sprowadzenia. Sam poczęstował Teixeirę kilkoma mocnymi uderzeniami. Trafił na korpus i w głowę. Wydawało się, ze osiąga przewagę. Niestety rywal zagonił Polaka pod siatkę. Tam to Janek spróbował założyć rywalowi duszenie, ale doświadczony Teixeira skorzystał z chwili nieuwagi i sam zaatakował. Sprowadził Janka na matę, znalazł się za jego plecami, szybko zapiął duszenie i czekał aż Polak odklepie. 

Tak też się stało. Pas do domu z Abu Dabi zabierze Brazylijczyk. "Wszystko było ze mną źle, nie było tej polskiej legendarnej siły" - komentował Polak po walce. Widać był, że jest załamany. Najpierw długo nie podnosił się z maty, przekręcił na plecy i leżał jakby nie mogąc uwierzyć w to, co się działo. Teixeira w końcu go przytulił, powiedział coś i zachęcił by wstał, podał rękę. 

Już przed walką obaj panowie byli doceniani jak dobrze się do siebie odnoszą. Błachowicz i Teixeira są znani z wyrażania szacunku do rywala, nie bawią się w trash talk, przemawiają swoimi umiejętnościami w oktagonie. W Abu Dabi spotkało się dwóch wielkich wojowników, choć to Brazylijczyk był bardziej efektowny i efektywny, na pokazanie swej klasy potrzebował ośmiu minut. 

Więcej o: