W piątkowy wieczór na stadionie w Lipsku wyjaśniła się sytuacja reprezentacji Polski na Euro 2024. Po popołudniowej porażce 1:3 z Austrią Biało-Czerwonych ostatecznie pogrążył wynik spotkania Holandii z Francją. By Polska była jeszcze w grze o awans z grupy, zespół Ronalda Koemana musiał pokonać aktualnych wicemistrzów świata. W przeciwnym wypadku Polacy zostaliby pierwszą drużyną, która oficjalnie odpada z mistrzostw Europy - i tak się stało. Francja zremisowała z Holandią 0:0.
Francja i Holandia rozpoczęły mistrzostwa Europy od zwycięstw. Pierwsi pokonali 1:0 Austrię, a drudzy zwyciężyli 2:1 Polskę, strzelając zwycięskiego gola w 86. minucie za sprawą Wouta Weghorsta. Wiele wskazywało na to, że bezpośrednie spotkanie między tymi reprezentacjami będzie zdecydowanie bardziej otwarte.
Mecz w Lipsku mógł się zacząć znakomicie dla Holandii. Jeremie Frimpong otrzymał podanie prostopadłe i znalazł się w polu karnym Francji. Zawodnik Bayeru Leverkusen uderzył na bramkę, ale Mike Maignan zdołał sparować piłkę na rzut rożny. To była druga minuta spotkania.
Mecz toczył się jednak na sporej intensywności i oba zespoły miały po kilka szans na strzelenie gola. Francuzi mieli najlepszą z nich w 14. minucie, gdy Antoine Griezmann znalazł się w polu karnym Holandii. Najpierw jednak skiksował, będąc ustawionym blisko bramki, a później uderzył wyraźnie obok słupka. 14 minut później Marcus Thuram uderzył wysoko nad poprzeczką. Francuzi częściej utrzymywali się przy piłce.
Dobre interwencje w pierwszej połowie notował Maignan. Bramkarz Milanu znakomicie reagował przy strzałach Cody'ego Gakpo, Tijjaniego Reijndersa czy Xaviego Simonsa. Z kolei w Holandii ostoją był Virgil van Dijk, który niemal przy każdym dośrodkowaniu Francuzów wybijał piłkę głową poza pole karne. Van Dijk w duecie z De Vrijem dobrze się uzupełniali. Holandia szukała swoich szans głównie przez kontrataki.
Po przerwie tempo meczu wyraźnie spadło, brakowało tak klarownych szans, jakie były w pierwszej połowie po obu stronach. Stopniowo Francja zaczęła naciskać, czego efektem były strzały ze strony Thurama czy Aureliena Tchouameniego. W 64. minucie Griezmann mógł w końcu strzelić gola, gdy N'Golo Kante wypatrzył go w polu karnym Holandii, ale znów trafił w Verbruggena.
Mbappe, który w poniedziałkowym spotkaniu z Austrią złamał nos, był cały czas na ławce rezerwowych Francji, ale raczej tylko jako tzw. straszak. Francuz nie brał udziału w rozgrzewce, gdy na niej był Benjamin Pavard czy Kingsley Coman i nie miał też znacznika treningowego. Wygląda więc na to, że Deschamps chciał oszczędzić Mbappe na wtorkowy mecz z Austrią.
W 69. minucie Maignan w końcu został pokonany przez Simonsa, ale sędziowie nie uznali tego trafienia dla Holandii. Dumfries absorbował uwagę bramkarza Francji przy interwencji i dodatkowo znajdował się na spalonym, więc VAR nie miał prawa uznać tego gola.
Później głównie atakowała Francja, ale brakowało celności albo ostatniego zagrania w polu karnym Holandii. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, przez co Polska straciła szanse na awans do fazy pucharowej jako pierwszy zespół w stawce. W tabeli grupy D prowadzi Holandia przed Francją (mają po cztery punkty) oraz Austrią (trzy).
We wtorek o godz. 18 Polska zagra "mecz o honor" z Francją w Dortmundzie, natomiast Holandia zmierzy się z Austrią w Berlinie.