Ta decyzja przesądziła o wyniku. Sędzia reaguje na kontrowersję ze Szczęsnym

Polska - Austria, Euro2024
screen Rai 1

- Mam spore wątpliwości. Austriak mógł szukać tego kontaktu. To był dziwny faul - przyznaje w rozmowie ze Sport.pl Marcin Borski o sytuacji z meczu z Austrią, w której podyktowano rzut karny przeciwko Polakom. Były arbiter międzynarodowy odnosi się też do innej sytuacji, po której polscy kibice mieli zastrzeżenia do tureckiego sędziego prowadzącego spotkanie.

Sędzia Halil Umut Meler prowadzący spotkanie Polska - Austria (1:3), kluczowe dla dalszych losów obu drużyn w piłkarskich mistrzostwach Europy, nie stał się po tym meczu ulubieńcem polskich kibiców. Szczególnie dwie decyzje tureckiego arbitra wywołały duże emocje wśród fanów drużyny Michała Probierza. Obie były korzystne dla Austriaków. A czy były słuszne?

Zobacz wideo Niepowtarzalny polski doping dotarł do Berlina! Tylko zobaczcie

Noga szła do twarzy czy twarz do nogi? "Mieliśmy pecha"

77. minuta spotkania w Berlinie, Austriacy prowadzą 2:1, Marcel Sabitzer biegnie z piłką w kierunku bramki strzeżonej przez Wojciecha Szczęsnego. Polski golkiper próbuje interweniować, piłka toczy się z przodu, Sabitzer przeskakuje nad Szczęsnym, zahacza go stopą o twarz i przewraca się. Sędzia przyznaje rzut karny Austriakom, polski bramkarz nie protestuje, a po chwili Marko Arnautović wykorzystuje "jedenastkę". I choć Biało-Czerwoni zbytnio nie sprzeciwiali się decyzji arbitra, to nie wszyscy są pewni, że była ona słuszna.

- Mam spore wątpliwości. Austriak mógł tu specjalnie szukać kontaktu. Poza tym zahaczył o twarz Szczęsnego. To był dziwny faul. Można to było również zinterpretować jako próbę wymuszenia faulu, prowokowanie kontaktu. Żeby jednak dokładnie ocenić tę sytuację, trzeba by było przeanalizować ją w zwolnionym tempie, klatka po klatce - mówi Marcin Borski.

Czy jednak można uznać, że Sabitzer wykazał się boiskowym sprytem i wykorzystał okazję? - Kluczowa jest tu kwestia, czy Szczęsny przeszkodził rywalowi w biegu. Trzeba by sprawdzić, czy nie było tak, że to noga szła do twarzy, a nie twarz do nogi - wyjaśnia ekspert.

Również w pierwszej połowie sędzia Meler podjął decyzję, która spotkała się z różnym odbiorem. W 17. minucie Piotr Zieliński oddał strzał z granicy pola karnego w kierunku bramki, ale piłka odbiła się od ręki jednego z austriackich obrońców. Pomocnik reprezentacji Polski od razu sygnalizował arbitrowi, że doszło do nieprzepisowego zagrania, ale Turek nakazał kontynuację gry. Sytuacja ta tym bardziej wzbudzała emocje, że od 9. minuty drużyna Probierza przegrywała wtedy 0:1 po trafieniu Gernota Traunera.

- Tu też potrzebna byłaby dokładna analiza, ale opierając się na intuicji i doświadczeniu, wydaje mi się, że w tym przypadku rzeczywiście nie doszło do nieregulaminowego zagrania. Że ta ręka nie była zbyt mocno odsunięta od ciała. Trzeba by było też jednak sprawdzić, czy to ręka szła do piłki, czy piłka do ręki. Bo mógł wystąpić tu element zaskoczenia - wskazuje były sędzia międzynarodowy.

Jak dodaje, obie sytuacje nie były łatwe do szybkiej oceny i UEFA z pewnością będzie je analizować. - Można powiedzieć, że obie były stykowe i mieliśmy pecha co do zastosowanej interpretacji - podsumowuje.

W trakcie meczu w Berlinie polscy kibice w mediach społecznościowych nieraz w obraźliwych słowach komentowali pracę Melera. Niektórzy zarzucali też Turkowi, że ignorował faule na Polakach.

- Tu znowu do dokładnej oceny potrzebna jest analiza, ale generalnie ten mecz był dobrze prowadzony. Jeśli pojawiły się jakieś błędy, to drobne. Nie było takich poważnych, które miałyby wpływ na wynik - podkreśla Borski.

***

Zapraszamy do lektury tekstów, które tworzą nasz Magazyn.Sport.pl na Euro. Świetni autorzy, mocne teksty, ciekawe tematy - trochę o piłce, a trochę wokół niej. Usiądźcie wygodnie i poczytajcie >>> Magazyn.Sport.pl.

Magazyn.Sport.pl na Euro
Magazyn.Sport.pl na EuroMarta Kondrusik

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...