Reprezentacja Serbii rozpoczęła Euro 2024 od porażki 0:1 z Anglią. Nie było to porywające widowisko, bardzo gorąco było za to na trybunach, gdzie dali o sobie znać serbscy kibice. I niewykluczone, że spotka się to z konsekwencjami.
UEFA w poniedziałkowym komunikacie poinformowała o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego dotyczącego wydarzeń z meczu Serbia - Anglia. Podstawą działań Komisji Kontroli, Etyki i Dyscypliny jest art. 55 Regulaminu Dyscyplinarnego UEFA.
Europejska federacja zbada dwa zarzuty wobec Związku Piłki Nożnej Serbii (FSS). Pierwszy to "rzucanie przedmiotami" w kierunku murawy, a drugi to "przekazywanie prowokacyjnego komunikatu, nieodpowiedniego dla wydarzenia sportowego".
O ile pierwszy z zarzutów jest jasny i zrozumiały, o tyle drugi brzmi dość ogólnie. Najprawdopodobniej odnosi się on do rosyjskich flag, jakie wywiesili serbscy kibice - to mogło zostać uznane za prowokację wymierzoną w Ukrainę, innego uczestnika Euro 2024, która toczy wojnę z Rosją. Poza tym na serbskich sektorach pojawiły się mapy konturowe Serbii obejmujące teren Kosowa, z dopiskiem "nema predaje", co można przetłumaczyć jako "nie poddawaj się". To nawiązanie do konfliktu między tymi państwami, Serbowie roszczą sobie prawa do terytorium Kosowa i nie uznają jego suwerenności. "Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA (CEDB) podejmie decyzję w tej sprawie w stosownym czasie" - przekazano.
Ponadto w komunikacie UEFA poinformowano, że "Inspektor ds. Etyki i Dyscypliny UEFA przeprowadzi dochodzenie dyscyplinarne w związku z domniemanym zachowaniem dyskryminacyjnym". Według brytyjskich mediów w tym wypadku chodzi o rzekome rasistowskie obelgi, jakie Serbowie kierowali w kierunku angielskich piłkarzy.
Porażka z Anglią sprawiła, że po pierwszej kolejce zmagań w grupie C Serbowie są na ostatnim miejscu w tabeli. W drugim meczu zmierzą się ze Słowenią (20 czerwca), która zaczęła turniej od remisu 1:1 z Danią.